Przed premierą… by =rH=

Targają mną emocje. Jestem strasznie podekscytowany i emanuje we mnie coś czego opisać nie jestem w stanie. Towarzyszyło mi podobne uczucie gdy rozpoczynałem "Władcę", ale teraz jest ono nieporównywalnie silniejsze. Może to dlatego że Dzieła Tolkiena już znam i wiem jakie to przepiękne. Mówię tu o wrażeniach przed premierą LotRa w Polsce. Jestem już tak roztrzęsiony, a to przecież jeszcze 2 tygodnie (dla was to już pewnie długo po…) do seansu, na który pójdę dla spełnienia świętego obowiązku i pójdę z przyjemnością i podniesioną głową. Nie mam się czego wstydzić że jestem fantastą, obym tylko po tym filmie nadal trzymał głowę wysoko w górze… Fanatyk ze mnie, to prawda, ale cóż? Czy wy nigdy nie oddaliście się komuś, czemuś w pełni? Ja księgę Mistrza szczerze kocham, a do takich uczuć nie da się podchodzić nie emocjonalnie. Jak można kochać prozę pytacie? Ano można. Na to jednak pytanie sam nie znam odpowiedzi, bo znów zabrakło mi słów aby to wyrazić. Jedyną receptą na zdobycie tejże informacji jest przeczytanie "Władcy" i pójście do kina. Innego sposobu nie ma… Jak już wspomniałem rozpiera mnie ochota na obejrzenie filmu uwieńczającego Dzieło Mistrza, a zarazem modlę się aby było tak cudowne i wierne każdej kartce tomów przeze mnie ukochanych, abym wyszedł z sali projekcyjnej w pełni usatysfakcjonowany. Tu atakują mnie wielkie wątpliwości. Czy to będzie totalna komercha, z jakiej Hollywood słynie (może i nie jest to produkcja z tej stajni, ale budżetem przypomina)? Czy może cudowna opowieść przeniesiona ze świata papieru na duży ekran? Istnieje jeszcze jedna opcja. Mianowicie taka, iż będzie to film dobry, jednak bez tej iskry twórczej towarzyszącej Tolkienowi, kiedy LotRa pisał. A o takich filmach najkrócej się pamięta… Dla przypomnienia dodam tylko, że syn Mistrza Christopher wypowiedział się nienajlepiej na temat ekranizacji. "Film jest świetny, wierny i dobrze oddający klimat Władcy. Jednak żaden film nie zobrazuje tak dobrze tego świata jak zrobił to mój ojciec i to niestety widać" (parafraza). Jednak Ci którzy już film widzieli są wniebowzięci. Mówią że jest boski i sam Tolkien by się go nie powstydził. Trailery odnalezione przeze mnie w necie potwierdzają te słowa. A mnie akurat zadowolić jest niezwykle trudno (Tremere coś o tym wie ;)- bez skojarzeń…). Wymagam pełnego zaangażowania ze strony wszystkich którzy coś odpowiedzialnego robią. Perfekcjonistą w końcu jestem. Każde niedociągnięcie, każde niedopowiedzenie, każdy nie sfilmowany fragment jest dla mnie porażką. Już zbyt dużo błędów naoglądałem się na "Wiedźminie" Abym tolerował hańbienie "świętej" powieści. Filmowi i fantastom życzę Anar kaluva tielyanna!*

=red HAMter= Członek SMMF
Mitologia oddaje kształty, przez które bezkształtny
kształt kształtów może być poznany. (J. Campbell)
http://ixds.p.lodz.pl/~gmork & http://rpg.net.pl/smmf

* Niechaj słońce zawsze oświetla Ci drogę- J.R.R. Tolkien "Niedokończone opowieści, tom I, opowieść o Tuorze"