"Fotel"

Było ciemno. Tego był pewien. Tak, tylko tego. Ciemno. Uwielbiał to. Ciemność... Siedział dłuższy czas w fotelu ciągle marząc o tym, by następny dzień nie nadszedł. Bo i po co? Miał swoje 85 lat. Po co mu 85 i jeden dzień? A może by tak samemu zakończyć drogę? Może to nie będzie boleć. Tak, ból - tego nienawidził. Nie, on to mógł zrozumieć, mógł zaakceptować, ale on się bał... Strach zbyt mocno w nim, by go wyrywać. To mogło sprawić ból...

Tak, pamiętał. Pamiętał te czasy. Był żołnierzem, walczył. Zabił nawet kogoś. to był młody żołnierz. Pamiętał jego zdziwiony wyraz twarzy. Ten wykrzywiony uśmiech. Szczęścia? Był szczęśliwy, bo umierał? Nikogo więcej nie zabił. Nie zdążył. Ale chciał! Chciał zabijać! Dlaczego?
Pamiętał również ją. Była taka mała, delikatna, bezbronna... Stałą w tych gruzach. W ręku miała małą maskotkę - misia z naderwanym uchem. Stała. Słone kropla co chwilę moczyły ziemię pod nią. Szary piasek stawał się nagle czarny, lepki. Pamiętał...
Pamiętał też innych. Byli przestraszeni, bali się kogoś. Kogo? Stali z tyłu, za dziewczynką. Krzyczeli coś. Krzyk wśród odgłosy wystrzałów, rykoszetów, wybuchów, gwizdów spadających bomb był tak głośny, tak głośny, że słyszał go każdy. A może nikt? Nikt do niej nie podszedł, nikt...
Mała przestała płakać. Nie, nie przestała. Przestała istnieć w żółtym języku...

Pamiętał. Pamiętał te czasy. Pamiętał, kiedy szedł z nią. Była jego pierwszą. Pamiętał ten dom. Pamiętał jego okna, drzwi, kolorowe kwiaty wokół. Pamiętał sklep. Pamiętał sprzedawcę. Chwilę potem płacił mu. On z zadowoloną miną odszedł na bok. Pamiętał granatową furgonetkę, w której przywieziono mu ten fotel.
Pamiętał chwilę, w której jego pierwsza padła na ten fotel. Pamiętał jej wykrzywiona bólem minę. Pamiętał jej słowa. Pamiętał: "Dzwoń po lekarza. Dzwoń". Pamietał, jak nagle zastygła w jego ramionach. Jej usta miały skończyć zdanie: "Ty cholerny sukinsynu, dzwoń po niego"... Pamiętał sąd. Pamiętał starego sędziego, który dumnie siedział i skazywał go. Pamiętał dowód. Nóż... Pamiętał go dokładnie. Długi. Czarny. Zaokrąglony na końcu. Pamiętał Wóz, który zawiózł go do szarego, starego budynku. Pamiętał strażnika.
Pamiętał każdy dzień z tych 25 lat. Pamiętał tę środę. Pamiętał chwilę, w której powiedziano mu: "Do widzenia" i złośliwie: "Może się jeszcze spotkamy". Pamiętał je.

Pamiętał swoje mieszkanko. Pamiętał fotel, brązowy fotel na środku. I tylko on. Nic więcej. Pamiętał kuriera. Pamiętał dzwonek, który zadzwonił. Pamiętał kolor papieru paczki. Pamiętał chwilę, w której zaprosi łgościa do środka. Pamiętał kartkę, którą miał podpisać. Pamiętał jego uśmiech. Pamiętał tę uliczkę, w której kurier leżał. Pamiętał nożyczki w zielonej oprawce. Pamiętał powrót do domu. Pamiętał kolejne minuty spędzone na fotelu. Pamiętał...

Tak, to już koniec. Nić się skończyła.

Zobaczył ciemność, ciepło, zimno, gorzki smak w ustach, zapach krwi, własnej krwi. Kolor fotela. Pamiętał...

Paweł Shardac Franzke
członek SMMF-u