| |
Dwa Życia
Siedziała przy komputerze i grała. Kochała komputery, kochała siedzieć w internecie, grać, a zwłaszcza w gry strategiczne, futurystyczne. Nagle nerwowo spojrzała na zegarek.
- O nie!!!
Szybko wyłączyła komputer, targnęła plecak do rąk i wybiegła z domu. Pędziła do szkoły, biegła ile tchu. Wyparowała z klatki schodowej słysząc tylko: "co teraz jest za młodzież!", ale nie przejmowała się. Przebiegła drastycznie przez trawnik zgniatając tabliczkę "NIE DREPTAć TRAWNIKA". Pędziła przez park, przepychając się przez ludzi spokojnie spacerujących alejkami. Nie oglądała się za siebie, wiedziała, że nie ma na to czasu. Zdawała sobie sprawę, że już jest spóźniona na test z całego półrocza, z matematyki. Ludzie się za nią oglądali, ale ona biegła dalej, na lekcji WF-u nie wyciągała nawet połowy tego tempa. Mijała sklepy i kioski. Teraz biegła chodnikiem, na jej drodze stanął jakiś jamnik, którego prowadziła na smyczy jakaś wymalowana paniusia, przeskoczyła go i tylko poczuła na sobie gniewny wzrok damulki. Była już blisko, jeszcze jedna ulica i będzie na miejscu. Koniec chodnika.
- Aaaaaaa!
Potknęła się o krawężnik, leżała na ulicy. Już się podnosiła, gdy zza rogu wyjechał sportowy samochód znacznie przekraczający dopuszczalną prędkość. Przeturlała się przez granatową maskę auta, zostawiając na niej czerwoną strugę krwi.
Nie widziała już tego, co zaszło, pamiętała tylko krawężnik, potem przez mgłę, urywkami jakaś ulica, ból i granatowy samochód. Teraz siedziała w kącie jakiegoś pomieszczenia. Była inaczej ubrana, teraz miała na sobie obcisłą niebieską bluzkę bez rękawów i spodnie takiego samego koloru, smukłe. Naokoło były dziwne przedmioty, jakby niezwyczajne. Pomieszczenie wyglądało jak pokój, jej pokój, tylko jakiś inny. Wstała i oglądała wszystko nie wierząc własnym oczom. Wszystko było wykonane z metalu, pięknego, srebrzystego metalu, na miejscu jej biurka stał mebel łudząco podobny, lecz z metalu i z wbudowanym monitorem. Podeszła bliżej. Pod ekranem był pulpit z klawiaturą. Obok stało jej lustro, w srebrzystej ramie. Podeszła do czegoś przypominającego drzwi, a one same się otworzyły, wsunęły w ścianę. Dziewczyna wyszła na korytarz i usłyszała od przechodzącego chłopaka:
- Cześć Diraya. - zdziwiła się, to była jej xywka w internecie.
Rozejrzała się w około. Było tam kilka takich samych drzwi, chciała zobaczyć, co za nimi jest. Stanęła przed jednymi i usłyszała:
- Brak dostępu.
Z jednych drzwi wyszedł ten sam chłopak i spojrzał na nią ze zdziwieniem.
- Diraya, co ci jest? źle wyglądasz.
- Co się dzieje? Gdzie ja jestem? - zapytała z płaczem.
- Spokojnie, źle się czujesz?
- Tak źle się czuję! Co to za miejsce, kim ty jesteś i skąd, do cholery, mnie znasz?! - rozpłakała się panicznie i osunęła po metalowej ścianie na ziemię. Przycisnęła nogi do torsu, powtarzając:
- To tylko koszmar.
Zasnęła.
Potem nieznany przyjaciel zaniósł ją do jej pokoju i położył na łóżku. Spała dalej, a on siedział przy niej i martwił się o nią. Po około dwóch godzinach obudziła się. Spojrzała z niepokojem i lękiem w oczach na chłopaka i zapytała:
- Kim jesteś?
- Diraya, jak to kim? To ja, twój przyjaciel - Kien.
- Nie znam cię! - rzuciła przerażona.
- Słuchaj, przecież mieszkamy tu od trzeciego roku życia.
- Co? Przestań, to tylko zły sen.
- Nie, to rzeczywistość. Po urodzeniu, po badaniach odkryto, tak jak w moim przypadku, że masz duże zdolności matematyczne i informatyczne, że będziesz hakerem. Jesteśmy na planecie Mars w kolonii "Haker", gdzie uczymy się coraz więcej o komputerach, pamiętasz?
- Boże!! Co tu się dzieje?!
- Diraya, ty naprawdę nic nie pamiętasz. - powiedział z bólem chłopak.
- Czego nie pamiętam? Nie chrzań, nie pleć. Jesteśmy na Ziemi, nie ma żadnych kolonii. A teraz mów na serio, gdzie ja jestem?
- Co? Na Ziemi? O nie, ty jesteś z drugiego wymiaru i nic nie wiesz.
- Jakiego wymiaru?
- Są dwa wymiary. Obecnie jesteś w pierwszym, ale przedtem żyłaś w drugim. Po twoich narodzinach w drugim pierwszy zbadał twoje DNA i część twojej podświadomości. Kopia ciebie, identyczna ty, zostałaś tu przeniesiona. Ze mną było tak samo.
- Więc skoro ja jestem tu, to gdzie ona jest?
- Prawdopodobnie na Ziemi, ale coś się musiało stać... Jakie były ostatnie chwile które pamiętasz?
- Nie wiem. Biegłam, a potem ulica i chyba samochód...
Kien spojrzał na nią i zobaczył w jej oczach ten lęk przed nieznanym i prawdą.
- Jeżeli to prawda, to nikt niepowołany nie może się o tym dowiedzieć.
- Dlaczego?
- Bo to pierwszy taki przypadek. Chcesz żeby cię skanowali i zamknęli, przeprowadzali na tobie testy? Musimy trzymać to w tajemnicy. Zaczekaj tu, a ja pójdę po przyjaciół.
Została sama w "swoim" pokoju i myślała, czy to prawda. Czy te wymiary naprawdę istnieją i czy to wszystko ma jakiś sens? Po paru minutach przyszedł Kien z dwoma chłopakami i jedną dziewczyną. Przedstawił jej ich i opisał cała sytuację. Któryś z przybyłych się odezwał:
- Jeszcze tej nocy włamiemy się do systemu i sprawdzimy, co się dzieje na ziemi z drugą Dirayą. - stwierdził stanowczo.
- Ale wiecie czym to grozi? Wiecie, co nam zrobią jak się dowiedzą?- spytała niepewnie dziewczyna.
I wszyscy w jednej chwili posmutnieli. Po kilku minutach jednak nie wytrzymali i zaczęli wypytywać Dirayę jak jest na Ziemi i na odwrót. Gadali jeszcze długo. Umówili się, że równo o drugiej w nocy, u Dirayi, włamią się do centralnego systemu. Potem z nowymi przyjaciółmi zwiedzała kolonię, stołówki, sale informatyczne, sklepy stacjonarne i tak dalej.
Druga w nocy. Wszyscy w jednym pokoju. Kein spojrzał się na Dirayę wzrokiem jakby pytającym, a ona powiedziała:
- Kein, ty to zrób.
On usiadł na metalowym krześle, położył palce na klawiaturze, spojrzał się na ekran i zaczął stukać. Dla Ziemianki to było coś niesamowitego. Okna przewijały się w ciągu ułamków sekundy i wydawało się, że on czyta w całości ich zawartość. W końcu trafił. Jest! Napis "Password" i pod nim miejsce na wpisanie.
- I teraz co? - ktoś zapytał.
- I teraz wchodzimy do głównego. - rzucił Kein.
Wcisnął parę przycisków i po ekranie przewijały się cyferki, tysiące cyferek. Pełno zielonych cyferek na czarnym tle.
- Ponoć jest jakiś system. - stwierdził.
- Na ile liter jest hasło?
- Na siedem i to są cyfry.
W tym momencie w oczach każdego można było dostrzec porażkę i smutek. Tylko w oczach Keina po paru minutach pojawiły się iskierki.
- Diraya, powiedz ty mi, kotku - poprosił ironicznie śmiesznym głosem - ponoć na Ziemi łączycie się z internetem przez jakiś numer, a powiedz, przez jaki ty się łączysz?
- Co ty, przecież numery są różne.
- No tak, ale skoro to ty tutaj przeszłaś, to coś znaczy. Nie wiem, po prostu podaj.
- Jak chcesz: "0202122". - podała numer zrezygnowanym głosem.
Na ekranie pojawił się napis "Welcome to central system" - wszyscy zaczęli śmiać się jak dzieci. Potem haker "stukał" dalej. Otwierał kolejne okna. Do jednego z nich wpisał pod słowem "Person" Diraya. To, co ujrzeli zamurowało ich wszystkich. Diraya była w śpiączce. Leżała w na łóżku z powbijanymi w skórę igłami od kroplówek. Obraz był taki, jaki można zobaczyć na filmach. Nagle powtarzające się co chwila dźwięki na ekranie maszyn kontrolujących pracę serca zaczęło wyć jednostajnym głosem. Zaraz przybiegło kilka osób w białych kitlach i zaczęła się reanimacja. Hakerzy patrzyli na to wszystko z ogromnym przerażeniem. Tymczasem na Ziemi Diraya dostawała właśnie serią z elektrowstrząsów.
- Straciliśmy ją... - powiedział jeden lekarz i wpisał datę zgonu.
W tym samym momencie Diraya na Marsie opadła na metalowe łóżko. Straciła kompletnie przytomność. Jej serce także przestało bić. Kien rzucił się w jej kierunku.
- Diraya! Nie, tylko nie ty! Błagam Diraya!!!!!!
Serca w obu Dirayach zaczęły po kilku chwilach znowu bić, jednym rytmem. Lekarze oniemieli, przecież ona nie żyje. Obie otworzyły oczy i powiedziały z radością:
- W końcu u siebie!
ValeskA
|