[darkgirl||novelettes::=sharp=::]
Wróć do strony głównej Opowiadania
Odchodząc

Odchodząc z tego świata słyszał ... właśnie nic nie słyszał. Nikt go nie żegnał. Nikogo nie obchodziło, że on Paul Kestler odchodzi z tego świata. Choć jakby się zastanowić to jednak kogoś to obchodziło: wierzyciele, płatni mordercy, i inni "przyjaciele" przynajmniej się cieszyli. Sam nie wiedział czy jeszcze jest na tym świecie, ale po ogarniającej go ciemności poznał, że już chyba nie. Niby nie wierzył w Boga, ale widząc, że nie stracił jeszcze przytomności umysłu zaczął odruchowo przypominać sobie grzechy. Nie zdążył, bo właśnie w tym momencie zawirowało mu w głowie, a gdy głowa uspokoiła się i otworzył oczy zauważył, że znalazł się w wielkiej sali. Tak wielkiej, że nie widział jej ścian. W zasadzie nie wiedział czy to sala, ale tak podpowiadała mu intuicja. Sufit i podłoga wyglądały jak ich odpowiedniki w katolickich kościołach, ale były wiele piękniejsze. Dookoła było pełno ludzi, a mimo to nie było duszno, lecz nad wszystkim górował wielki tron, na którym siedział sędziwy mężczyzna, od którego aż bił blask. Paulowi przypominał on Gandalfa z filmu "Władca Pierścieni", który niedawno obejrzał. Po jego lewej stronie siedział Jezus Chrystus, a przynajmniej tak mu się wydawało. Natomiast z prawej strony siedziała biała gołębica.
- Chyba jestem w niebie - wywnioskował zszokowany Paul.
Nie wiedział co z sobą począć. Zaczął się rozglądać dookoła i zobaczył Karla. Heh, dawny przyjaciel. Umarł kilka dni przed Paulem w tej samej strzelaninie. Paula uszkodziła jakaś zbłąkana kula, a Karla potrącił wózek z zakupami. Stary kumpel również go zobaczył i już podbiegł.
- Cześć stary. Tobie też się nie udało ? - spytał Karl.
- Jak widzisz. Hej, a o co tu w ogóle chodzi?
- To ty nie wiesz ? Czekamy na sąd Boży.
W tym momencie w kolejce zaczęło się coś dziać. Ktoś się wpychał, ktoś kogoś szturchnął i w wyniku tego wyszły zamieszki.
- O kur...
Karl chciał coś krzyknąć, ale w tym momencie coś zatkało mu usta, a z tyłu przyleciały aniołki i gdzieś go zabrały wraz z innymi uczestnikami bójki. Bóg ( ten o wyglądzie Gandalfa ) ze smutną miną powiedział:
- Kolejni do piekła.
Paul nie potrafił ogarnąć myślami tego, co działo się wokół niego. Mimo to ustalił, że musi stanąć w kolejce. Poszedł na jej koniec, a szedł kilka dni. Mimo to nie czuł głodu ani pragnienia. Gdy już zajął miejsce w kolejce oczekiwał na dalszy rozwój sytuacji. Wreszcie po kilku tygodniach nadeszła jego kolej. Chrystus spojrzał się na niego z góry i...
- Do piekła - powiedział, a jego głos zabrzmiał w głowie Paula jak wyrok śmierci i co gorsza najprawdopodobniej nim był, co może wydawać się dziwne, bo już nie żył. Ale Paul wiedział, że decydujący głos należy do Boga, który jeszcze nie był pewien swej decyzji.
- Trzeba przyznać, że twe życie było pełne grzechów i wedle zwykłej miary powinieneś przenieść się do piekła, ale przenikając twe serce widzę, że nie jest ono zepsute do końca i chciałbym ci dać jeszcze jedną szansę. Tak też uczynię.
Paul zemdlał zanim zdążył się ucieszyć czy w ogóle zareagować.

Ocknął się. Otwierając oczy poraziło go wszechobecna biel. Zerwał się szybko z łóżka chcąc zobaczyć jak wygląda czyściec. Trzeba przyznać, że jego wygląd poraził Paula. Znalazł się małym pomieszczeniu, które miało tylko łóżko, jedno okno i drzwi. Okno była za siatką, a drzwi bez klamki..........

hmhm
hmhm87@o2.p

[darkgirl||novelettes::=sharp=::]

(C) 2001 DarkGirl||darkgirl@net.e.pl