| [darkgirl||novelettes::=sharp=::] |
|---|
| Wróć do strony głównej | Opowiadania |
|---|---|
|
Odchodząc
Odchodząc z tego świata słyszał ... właśnie nic nie słyszał. Nikt go nie żegnał. Nikogo nie obchodziło, że on Paul Kestler odchodzi z tego świata. Choć jakby się zastanowić to jednak kogoś to obchodziło: wierzyciele, płatni mordercy, i inni "przyjaciele" przynajmniej się cieszyli. Sam nie wiedział czy jeszcze jest na tym świecie, ale po ogarniającej go ciemności poznał, że już chyba nie. Niby nie wierzył w Boga, ale widząc, że nie stracił jeszcze przytomności umysłu zaczął odruchowo przypominać sobie grzechy. Nie zdążył, bo właśnie w tym momencie zawirowało mu w głowie, a gdy głowa uspokoiła się i otworzył oczy zauważył, że znalazł się w wielkiej sali. Tak wielkiej, że nie widział jej ścian. W zasadzie nie wiedział czy to sala, ale tak podpowiadała mu intuicja. Sufit i podłoga wyglądały jak ich odpowiedniki w katolickich kościołach, ale były wiele piękniejsze. Dookoła było pełno ludzi, a mimo to nie było duszno, lecz nad wszystkim górował wielki tron, na którym siedział sędziwy mężczyzna, od którego aż bił blask. Paulowi przypominał on Gandalfa z filmu "Władca Pierścieni", który niedawno obejrzał. Po jego lewej stronie siedział Jezus Chrystus, a przynajmniej tak mu się wydawało. Natomiast z prawej strony siedziała biała gołębica.
Ocknął się. Otwierając oczy poraziło go wszechobecna biel. Zerwał się szybko z łóżka chcąc zobaczyć jak wygląda czyściec. Trzeba przyznać, że jego wygląd poraził Paula. Znalazł się małym pomieszczeniu, które miało tylko łóżko, jedno okno i drzwi. Okno była za siatką, a drzwi bez klamki.......... hmhm
|
| [darkgirl||novelettes::=sharp=::] |
|---|