[darkgirl||novelettes::=sharp=::]
Wróć do strony głównej Opowiadania
Deszcz

Początek jak w amerykańskim filmie. Mam żonę, ona ma kochanka. Co z tym zrobić? Jak to co? Jest tylko jedno rozwiązanie. Tylko czy jestem do tego zdolny? Myślę, że tak, w końcu to ona pozbawiła mnie sensu życia. Jeszcze kilka tygodni temu, byłem najszczęśliwszym facetem na tym cholernym świecie. Miałem wszystko, myślałem, że już zawsze będziemy razem. A ona nagle powiedziała, że ma innego, że już mnie nie kocha. Niech cierpi, zresztą to tylko jeden strzał, jedna sekunda i po wszystkim. Po co to wszystko przedłużać, czy jest w tym jakiś sens. Jeszcze tylko kilka spraw do załatwienia i będę wolny.
Kupiłem broń. Śliczna czterdziestka czwórka, błyszczy w promieniach słońca jak diament. Czy coś tak pięknego może nieść śmierć? Ale przecież śmierć prowadzi do lepszego życia, bez zmartwień. Czym ja się przejmuję?
Opuściła mnie nienawiść do niej. Przestała mnie kochać i tyle. Jedyny problem w tym, że ja nie przestałem, a to nie jest już takie łatwe. Nie mogę znieść myśli, że ma innego, że teraz ktoś inny gra pierwsze skrzypce w jej życiu: leży obok jej pachnącego, nagiego ciała, czuje na sobie jej oddech. Ale to się skończy. Mam nową kochankę, leży spokojnie w kieszeni kurtki, czeka na mnie.
Wewnętrzna walka, bój tytanów w środku mej duszy. Sumienie nie pozwala, niszczy zakusy do popełnienia grzechu. Ten jednak przyciąga mocno, z coraz większą siłą. Zakazane jabłko wabi swą soczystą czerwienią, robak kryjący wewnątrz nie ma żadnego znaczenia, gdy go nie widać. To musi mieć swoje zakończenie, nie mogę po prostu zboczyć z raz wytyczonej drogi.
Idę do jej mieszkania. W spoconej dłoni ściskam mą przyjaciółkę, nie możemy się już doczekać. Pukam do drzwi, ona otwiera. Zdziwiona? Przecież mogła się tego spodziewać, znała mnie na tyle dobrze, wiedziała jak bardzo ją kocham, do czego byłbym zdolny, gdyby me uczucie się nie spełniło. A do tego właśnie doszło. Wchodzę do środka, grzecznie odmawiam na propozycje drinka: muszę mieć jasny umysł, jeszcze popełniłbym jakiś błąd i cały plan mógłby lec w gruzach. Chwila rozmowy. Tak pogodę mamy dzisiaj całkiem niezłą, ale co z tego!? Po co to przeciągać.
Ona krzyczy. Nie rób tego!!! Są przecież inne kobiety! Widzę przerażenie na jej ślicznej twarzy, w jej pięknych oczach, pragnąłem je zobaczyć, właśnie dlatego tu przyszedłem. Sama do tego doprowadziła, niech cierpi. Wyciągam mą towarzyszkę. Boże, jaka Ona jest cudowna. Wpadające przez okno światło odbija się od jej metalowej powierzchni. Odbezpieczam za-mek, trzask mechanizmu jest najwspanialszą muzyką, jaką kiedykolwiek słyszałem. Przykładam broń do skroni. Ona krzyczy, ja się uśmiecham.

Huk wystrzału. Ogarnia mnie zapomnienie.

GON

[darkgirl||novelettes::=sharp=::]

(C) 2001 DarkGirl||darkgirl@net.e.pl