*** Hip-Hop - riposta ***


Odpowiedz na artukuły z AM #20 :

- "Hip-Hop okiem metala"
- "O Hip-Hopie, żarcie bogów"

No pięknie, obiecywałem sobie, że nie będę wdawał się w żadne polemiki na temat hip-hopu, tylko pozostanę biernym czytelnikiem, ale z tych zamierzeń nic nie wyszło, po tym jak przeczytałem wyżej wymienione artykuły na temat tej kultury. Nie będę tutaj "jechał" po autorach, bo nie odebrałem ich tekstów jako osobistej obrazy, tylko jako przejaw niewiedzy i ich własnej głupoty, bo w końcu czy nie jest głupie wypowiadanie się na temat, o którym nie ma się zielonego pojęcia?
Przede wszystkim uderzył mnie brak tolerancji za strony panów, którzy napisali te dwa artykuły. Ja osobiście nic nie mam do metali, punków i przedstawicieli innych subkultur, a wręcz przeciwnie, mam przyjaciół, którzy zaliczają się do takowych, żyję z nimi w zgodzie i harmonii, dyskutuje na temat pewnych założeń związanych z tymi odłamami kultury młodzieżowej i świetnie się dogadujemy. Dlaczego? TOLERANCJA!!! Znacie to słowo? Ja znam i wiem, że jak będę akceptował innych, to oni także mnie zaakceptują, mimo iż pewne aspekty związane z HipHopem do nich nie przemawiają. Jakie to proste, a ile kłopotów zaoszczędza, co nie?

Nie czytałem artykułów panów Wybranego i Pimpusia, więc nie mam pojęcia, co takiego powiedzieli, że zmusili Was do napisania tak okropnych, stronniczych artiklów. Jeśli zbesztali Wasze subkultury, to OK, należą im się bluzgi, ale tylko IM, nie całemu HH.

Zanalizujmy najpierw pierwszy artykuł:

Pierwszy zarzut : "(...)zanalizujmy piosenkę hh (dowolną jaką można wysłuchać na vivie co pięć minut)".

Moja odpowiedź : Oglądałem VIVE specjalnie dla Ciebie przez jakieś 90 minut. To co Ty nazywasz HH, to tak naprawdę kawałki, które są tylko stylizowane na tę muzykę, tak by na fali co raz popularniejszego hiphopu "pchnąć" kilka utworów i zarobić trochę kasy. Prawdziwy HH leci z dużo mniejszą frekwencją(niestety:().

Drugi zarzut : twoja analiza tej muzyki.

Moja odpowiedź : Nawet nie wiesz jak ciężko jest napisać kawałek(wiem, bo sam piszę). Następnie nagraj to, co stworzyłeś, zobaczysz ile to wymaga pracy i poświęcenia. Zrób do tego bit, czyli sekwencję perkusyjną, znajdź, bądź dograj, sample, które to wszystko urozmaicą i złóż to do kupy. Gdybyś Ty wiedział ile to roboty. A, i jeszcze jedno, tej muzyki nie robią debile, bo debil to według książkowej definicji osoba o ograniczonych zdolnościach umysłowych. Ja robię tę muzykę, a uważam się za inteligentnego, zaliczyłem dobre liceum, studiuję stomatologię na Akademii Medycznej i czuję się nie-debilem, po za tym umiem obsługiwać komputer, czytam książki, lubię ambitne kino, jeśli tak wyglądają debile, to sorry, ale w takim razie Ty kim jesteś? Kontynując, to o czym piszemy, to jest rzeczywistość wokół nas, jeśli otacza Ciebie bieda, alkoholizm i dragi, to o tym nawijamy i tyle. Jak chcesz, to możesz rymować o każdej rzeczy jaka Ci się zamarzy, byle by było to ciekawe i miało to "coś" co chwyta ludzi za serce (czyt. Uszy:)) i nie pozwala Ci wyłączyć CD z tym kawałkiem dopóki on się nie skończy. A jak chcesz ambitnych tekstów, to proszę posłuchaj choćby Grammatik'ów, i ich frontmana - Eldo, albo kolesia o ksywce Łona, czy znanego dość dobrze Fisza. To też jest hiphop, tyle że Ty go nie znasz, więc ze swej dość ograniczonej perspektywy mówisz i uogólniasz.

Trzeci zarzut : "Kolejna teza (właściwie atak na metal): Ciekaw jestem czy w Metalu, tudzież roku, przekaz jest tak wyraźny i trudny do stworzenia Odpowiedź: Posłuchaj choćby Master of Puppets: o co tam chodzi??? Właściwie jest pełno interpretacji tej piosenki. Jednak najbardziej prawdopodobną jest ta, że jest to piosenka o.... narkotykach, czy wpadł byś na to??? "

Moja odpowiedź : Ja bym pewnie nie wpadł, bo nigdy o takim kawałku nie słyszałem, dlatego że mnie ta muzyka nie ciągnie. To prawda, że kawałki HH są często bez większej głębi, ale to ma trafiać do ogółu, zarówno do wykształconego hiphopowca, jak i do tego, który wywodzi się z ulicy i nią żyje. W HH wykłada się "kawa na ławę" to co masz do powiedzenia, ale jednak używamy często metafor, ciekawych porównań, więc ta muzyka nie jest płytka. Szukasz głębi, posłuchaj choćby Fisza, zdziwisz się jak ciekawie można pisać i ile potrafi hiphopowiec zawrzeć w swoich wersach.

Czwarty zarzut : "Co do tekstu pimpusia (może pikusia???), jak w tekstach nie ma bluchów, to niech mnie piorun trzaśnie. "

Moja odpowiedź : Masz na myśli wulgaryzmy? Jeśli tak, to owszem, są, ale wiesz co to jest wulgaryzm w ogóle? To nie tylko "brzydki wyraz", to także środek stylistyczny, słowo, które ma dodawać emocji w tekście, akcentujemy w ten sposób to, co nas porusza, co denerwuje i robimy to tak, bo uważamy, że trafia to do ludzi, bo każdy rozumie słowo "kur..". Po za tym rzucasz liczbami bluzg, ale spójrz na przykład jak długi jest tekst HH, więc procentowo wychodzi pewnie na zbliżoną zawartość wulgaryzmów jak w kawałkach metalowych, ale tak w ogóle to nie ma się co o to spierać, bo np. w utworach popowych prawie nie ma "brzydkich wyrazów", może z nimi spróbuj się mierzyć. Jak ktoś chcę mówić tak, a nie inaczej, to ma do tego przecież prawo, w końcu mamy wolność słowa. Ale są MC (Mistrz Ceremonii, czyli osoba trzymające mikrofon i rymująca), którzy prawie w ogóle nie klną, choćby Eldo.

Piąty zarzut : "Nie rozumiem jeszcze jednej rzeczy jak tak stroniący się od komercji skejci mogą cały dzień lecieć na vivie(...)"

Moja odpowiedź: Rażący błąd, skejci to nie hiphopowcy. Skaterzy (czyli tak jak to spolszczyłeś - "skejci") to osoby jeżdżącę na deskorolkach, a hiphopowiec to osoba mającą coś wspólnego z subkulturą hiphopową, a więc są to dwie różne postacie, które wrzuciłeś niesłusznie do "jednego wora". Kolejny dowód Twojej niewiedzy i ignorancji. Po za tym MY stronimy od sprzedawania swojej dupy, czyli oddawanie swoich wierzeń, ideałów za bilon. Ty wiesz ile zarabia się na płytce HH?? Nie wiesz, no bo skąd. Więc Ci powiem, grosze. Większe pieniądze są choćby z koncertów, a hiphopowiec też człowiek, musi jakoś wyżyć, utrzymać rodzinę, wykarmić dziecko, więc poświęca się całkowicie muzyce, tworzy ją i łapie każdą okazję by zarobić na niej, ale tak by nie odsprzedać się całkowicie. Niestety, zaczynaliśmy od wzniosłych ideałów undergroundu, ale teraz trzeba pogodzić stronę materialną i duchową. Jeśli jesteś zainteresowany to odsyłam Ciebie do kawałka "Friko" Grammatik'ów - "Każdy z nas jest artystą, ale również człowiekiem, przecież dziecka nie nakarmię kiedyś wdychanym powietrzem".

Szósty zarzut : "Macie niezłe ubranka szczególnie spodnie z krokiem przy kostkach. + i te niesamowite b L_U_Z y. Jak wam jest zimno to pewnie po dwóch albo i trzech do nich wchodzicie +"

Moja odpowiedź : Mamy też wolność ubierania się tak, jak nam się to podoba. Jeśli lubimy chodzić w szerokich ciuchach, to czemu się temu sprzeciwiasz? Mnie może wkurzać, że ktoś ubiera się na czarno, albo że ma długie włosy, ale to byłby dowód mojej płytkości, bluzgając na coś tak przyziemnego jak nasze ubranie robisz z siebie pośmiewisko, bo nigdzie nie jest napisane, że hiphopowcy muszą nościć "baggy jeansy" i bluzy w rozmiarach XXL. To nie spodnie robią z Ciebie hiphopowca, ale Twoje czyny, czyli to co robisz, by rozwijać tę kulturę i aktywnie w niej działać.

Siódmy zarzut : "Czy te ql meny potrafią coś robić oprócz rymowania??? Może grają na jakimś instrumencie??? + niektórzy ćwiczą na grzebieniu... +"

Moja odpowiedź : Otóż może się zdziwisz, ale niektórzy potrafią grać na instrumentach, a po za tym DJ też grają, tyle że na gramofonach, które też są swego rodzaju instrumentem, tyle że Tobie się wydaje, że tak nie jest bo nawet nie wiesz co przy pomocy takiego "patefonu" można zdziałać. Zainteresowanych odsyłam do poszukiwań w Internecie np. na stronie http://hiphop.art.pl i odnalezienia turntable'stycznych popisów np. DJ Feel-X 'a lub DJ Romka i wielu innych, którzy na wymienienie zasługują, ale o nich zapomniałem(sorki). Po za tym rymowanie nie jest wcale takie łatwe. Jednym z elementów HH jest freestyle, czyli do gotowego bitu nawijanie na żywo, improwizowanie, w taki sposób by się rymowało i było logiczne. Spróbuj, a zobaczysz, że to nie takie łatwe, wymaga lat treningu, spójnych myśli, porządku w głowie, umiejętności przewidywania, co można by jeszcze powiedzieć, by było na temat. Właśnie w takich Twoich tekstach wychodzi jak niewiele o NAS wiesz, ale jak ogromny szum próbujesz zrobić.

Ósmy zarzut : "+ PS4 A ten idiota, Magick czy jak mu tam leci z K44 to taka ciota była, że ze mną w kosza [ a podobno tak kochacie ten sport ] wdupił, frajer jeden :-P + (to że lubi nie znaczy że dobrze gra - S_NicK)"

Moja odpowiedź : Teraz mnie wkur...eś, miej trochę szacunku ignorancie dla Magika, bo On nie jest już wśród nas, a nie wypada źle mówić o zmarłych. Nigdzie nie jest zapisane, że gramy w kosza. Każdy uprawia taki sport jaki mu się podoba. Faktem jest to, że w kosza często gramy, ale równie często gramy w piłkę nożną lub w "zośkę". Więc Twój tekst po za tym, że jest nie na miejscu, to w dodatku charakteryzuje się znów ogromną luką w Twej wiedzy na temat HH, albo po prostu oglądałeś za dużo programów w stylu "Rower Błażeja", bądź przeczytałeś zbyt dużo komercyjnych gazet, które postanowiły napisać coś o hiphopie i wprowadziły Ciebie (i nie tylko Ciebie) w błąd, podając informacje, które są po prostu wyssane z palca. Kolejny dowód, że gazety zwykle kłamią, albo przeinaczają fakty.

Teraz drugi artykuł

Pierwszy zarzut : "(...) dlaczego nikt nie wpadnie na pomysł, aby napisać jakiś tekst nie opierający się na paleniu marihuany, imprezach itp.? Ileż można 'śpiewać' o tym samym? Przecież to wieje nudą, aż przeciągi się robią".

Moja odpowiedź : Mówimy o tym, co nas otacza. Skoro nas otacza marihuana i imprezy, to nie będziemy próbować pisać o koncercie w filharmonii, bo większości z nas nie stać, by tam pójść. Ale są składy, które mają bardziej zróżnicowane teksty - Grammatik, Łona, Fisz, więc nie pisz, że nie mamy wyobraźni by wpaść na lepsze pomysły niż imprezy i "bakanie", bo to nieprawda.

Drugi zarzut : "Wg Pimpka hiphop jest jedyną muzyką, w której teksty są ważniejsze, niż muzyka. O nie, proszę ja Ciebie, drogi Kolego. Czy ktoś z hiphopowców raczył kiedykolwiek zwrócić uwagę na chorały gregoriańskie? Zakładam, że nie - bo któż by sobie głowę zawracał jakimiś kościelnymi zawodzeniami. Błąd! Chorały to też muzyka! Skoro hiphop może zwać się muzyką, one też mają do tego prawo. Co z tego, że sakralna? Zwróćcie uwagę na wydźwięk słów - tam przecież w większości przypadków nie ma nawet krzty podkładu muzycznego! Zreszta, posłuchajcie płyty Gregorians - Master of the Chant, a zrozumiecie o czym piszę. Jest podkład, ale sposób śpiewania i słowa to kwntesencja utworu - w końcu klasyka rocka w wykonaniu churu mnichów" .

Moja odpowiedź : Ej, kolego, tak jest, w HH najważniejszy jest tekst, ale tak jest w wielu stylach muzycznych. Podkład jest tutaj tylko urozmaiceniem, a bit nadaje tempo. Nie rozumiem do końca po co mieszasz do tego chorały, każdy wie, że jest to muzyka i nikt nie ma zamiaru tego tytułu im odbierać. W dodatku prawdziwi hiphopowcy mają szacunek do innych stylów, gdyż HH opiera się na samplach z różnych utworów, różnych wykonawców, prezentujących najprzeróżniejsze formy muzyczne, nie zdziwiłbym się gdyby jakieś elementy z wyżej wymienionych chorałów były przez kogoś gdzieś kiedyś użyte do stworzenia podkładu hiphopowego. Mogę nie lubić chorałów, ale jako muzykę je szanuję, tak samo jak szanuję metal, rock, drum'n'bass i inne. Nie rób z NAS hiphopowych ekstremistów!!!

Trzeci zarzut : "Ktoś może mi teraz zakontrować argumentem mówiącym jakoby o głębii tekstów piosenek hip hopu. Skoro są takie głębokie i mądre, dlaczego jest w nich tyle bluzgów i odniesień do różnego rodzaju używek? Jakoś nie zauważyłem, żeby naprawdę oczytani ludzie używali słów na k i ch zamiast przecinków. I nie nawiązuję tutaj jedynie do piosenek, ale i do życia codziennego."

Moja odpowiedź : Kolejny raz powtarzam, k i ch używamy do akcentowania i nadania zabarwienia emocjonalnego, tak jak choćby Nirvana używała krzyków i ostrych riff'ów gitarowych. To jest element muzyczny i my go wykorzystujemy. Do używek odnosimy się w naszych tekstach, bo one są na co dzień w naszym życiu, nawet jeśli nie palę "marii" , ani nie "daję w żyłę", to jednak idąc pomiędzy blokami na moim osiedlu mijam takie osoby, wielu jest moimi obecnymi, bądź dawnymi przyjaciółmi. Chcąc nie chcąc dragi dotyczą każdego z nas, już teraz obcują z nimi dzieciaki w podstawówkach, co było nie do pomyślenia 10 lat temu. Czasy się zmieniają, a my piszemy o tym, co obserwujemy wokół siebie. Musisz się z tym pogodzić. A tak w ogóle, to dlaczego tak bardzo drażni Ciebie temat marihuany??? Są kraje, w których jest ona legalna. W USA można ją dostać na receptę jako lek na pewne choroby, działa ona przeciwbólowo, uspokajająco. Wg badań, o których ja czytałem, nie zawiera ona substancji smolistych, związki te znajdują się w tytoniu, który dodaje się często do tzw. blantów. Pod większością względów marihuana jest bezpieczniejsza niż papierosy, czy alkohol. Wypowiadasz się na śliski temat, o którym masz dość nikłe pojęcię, zdanie swoje oparłeś na wątpliwej jakości ulotkach antynarkotykowych wydawanych przez strachliwych rodziców i zacofane komitety rodzicielskie. Jak ktoś chce palić, czy robić coś innego ze swoim ciałem, to jego sprawa, a jeśli mi tego zabraniasz, to zabroń samobójcom samobójstw, alkoholikom alkoholu i nałogowym palaczom tytoniu papierosów, w przeciwnym razie będę głośno krzyczał o niesprawiedliwości, która nie dość że spotyka mnie ze strony elity rządzącej to uderza mnie też z mojego poziomu, czyli od społeczeństwa, a raczej od ludzi takich jak Ty.

Czwarty zarzut : "Przecież do tego nie trzeba absolutnie żadnego talentu! Śmiem twierdzić, że prawie każdy potrafiłby gadać rymowankę do lecącego w tle podkładu. To nie jest żadna filozofia. Dowód? Jak myślicie, dlaczego nagle, ni stąd ni zowąd, w Polsce wzieło się porobił tyle zespołów, czy pożal się Boże, squadów - że się tak wyrażę. Czy wszyscy ci ludzie odkryli w sobie talent? Nie, oni po prostu odkryli, że do hip hopu nie potrzeba talentu".

Moja odpowiedź : No to spróbuj się wybić, skoro uważasz, że to takie łatwe. Podróbek Metallica, Green Day'ów i innych zespołów jest jak nasrane, każda jednak coś sobą nowego prezentuje i by się wybić musi mieć to "coś". Podobnie jest w hiphopie, słabi odpadną pozostaną ci prawdziwi, ci najlepsi, ale każdy, nawet ten bez talentu, ma prawo próbować, uczyć się na błędach i zrezygnować z tej muzyki w każdym momencie, gdy tylko straci chęć, albo przekona się, że się do tego nie nadaje. Ale wiesz co Ci powiem, to właśnie ludzie podobni trochę do Ciebie, którzy się nie znają na HH, napędzają tę machinę beztalencia, bo zaczynają się tą muzyką interesować, media zauważają to i zaczynają tę muzykę puszczać, ktoś kto tego słucha zaczyna wierzyć, że może to robić i próbuje, ale z chmur ściąga go na ziemię codzienność, fakt, że tu też trzeba mieć talent, trzeba poświęcić się HH bezgranicznie, dopiero wtedy można osiągnąć sukces. Może hiphop brzmi na muzykę prostą w realizacji, ale nie jest taki w rzeczywistości.

Piąty zarzut : Gdzie tu kunszt i artyzm ludzi grających na żywo, w tak znienawidzonych przez hiphop, kapelach metalowych?

Moja odpowiedź : Gramofon też jest instrumentem, a bynajmniej może nim być w rękach wprawnego DJ-a. Po za tym są składy grające z żywymi instrumentami np. Kilo Skilu , ale jak zwykle nie miałeś o tym pojęcia. Aha, ja wcale nie czuję nienawiści do kapel metalowych. Nie słucham ich, nie interesuje się tą muzyką, więc nie darzę jej sympatią, ale z mojej strony nie ma także antypatii, po prostu jest mi ona obojętna tak, jak jej ja jestem a na pewno w swych odczuciach nie jestem odosobniony.

Szósty zarzut : "(...)jak tu nie uchodzić za ćpuna jeśli 'śpiewa' się o narkotykach i bierze się narkotyki. Wiem, nie wszyscy biorą i nie wszyscy śpiewają - fakt. Ale wystarczy, że jeden zaśpiewa a inny się natracha. I będą tak samo ubrani. Taki czar uogulnień. Inna rzecz, że 'prawdziwi' ludzie hiphopu kulturą i obyciem nie grzeszą. Ale to już ich własna sprawa".

Moja odpowiedź : Naszą sprawą jest to, co robimy z własnym ciałem. Nie mogę mieć do Ciebie pretensji, że krytykujesz narkotyki, ale nie nazywaj NAS narkomanami, dlatego że wielu z nas lubi sobie zapalić "trawkę". Narkomania kojarzy się z dnem społecznym, biernością, stagnacją, MY raczej nie znajdujemy się na tym dnie, wciąż próbujemy coś robić by polepszać swoje życie, więc ten termin chyba do nas nie pasuje. Każdy z nas ubiera się też troszkę inaczej, tylko to właśnie TY uogólniasz, bo nie zauważasz różnic. Nie mam Ci tego za złe, bo dla mnie wszyscy ludzie w długich włosach, ubrani na czarno też są do siebie podobni jak dwie krople wody (żart!). Nie oceniaj książki po okładce, bo nie ubranie, ale osobowość czyni z człowieka kogoś wartościowego. Po za tym umiemy zachować się kulturalnie wtedy, gdy wymaga tego sytuacja. To nie jest tak, że całe nasze życie polega na siedzeniu na ławce i zapluwaniu chodnika, ale Ty tego i tak nie zrozumiesz, bo z góry jesteś nastawiony do tej kultury negatywnie, a szkoda :(.

Siódmy zarzut : "Skoro już jesteśmy przy ubiorze. Wkurzacie się na tzw. pozerów. A gdzie na spodniach, proszę ja Was drodzy hiphop boye, jest metka typu "for superhiper madafaka hardcore hiphopowiec only"? Hę? Wolny kraj. Każdy może nosić co mu się tylko zamarzy. Sam mam od roku takie szerokie spodnie /a nie wiem po co, nie chodzę w nich nigdzie - po prostu już się wstydzę/ - i czy to znaczy, że jestem hiphopowcem? Nie, a jakby mi ktoś powiedział, że tak - chyba bym się obraził :)".

Moja odpowiedź : Pozer to nie ktoś, kto ubiera się jak MY. Tym terminem określamy ludzi, którzy pozują na hiphopowca, ale robią to w nieudolny sposób, ośmieszając się. Tu nie rozchodzi się o szerokie spodnie, bo nie to jest u nas charakterystyczne. Mówimy "pozer" lub "xeroboy" na ludzi, którzy podszywają się pod hiphopowców, choćby po to, by zdobyć szacunek ludzi, udawać, że się jest w modzie (wciąż trwa moda na hip-hop i luźny styl ubierania się). Tak, jak mówisz, nigdzie nie jest napisane, że szerokie spodnie są tylko dla NAS, tak samo jak nigdzie nie jest napisane, że hiphopowcy noszą tylko szerokie spodnie. Ubieramy się tak jak chcemy, ale gdy ktoś zakłada "worki", mówi, że jest super-ekstra-wyczesanym hiphopowcem, a tak naprawdę gówno wie o tej subkulturze, to właśnie TO jest pozerstwem, a wtedy lecą bluzgi.

Ósmy zarzut : "I powoli zbliżam się do końca tego arta. Miałem jeszcze potępić hiphopowy slang, jako coś totalnie idiotycznego i beznadziejnego. Miałem stwierdzić, że używający go powinni się wstydzić, że w tak bezmyślny i ciasny umysłowo sposób śmią kalać polską mowę. Miałem rzucić kilka przykładów w postaci ziomków, ziomali, zip-ów /z tego co słyszałem, czytać po po polsku!/(...)"


Moja odpowiedź : Mamy wolność słowa! Wiele grup ma swój slang. Informatycy mają swój slang, głównie oparty na słownictwie angielskim, ale czy ktoś wytyka im, że zubażają polską mowę? Nie wszyscy używają "ziomali", czy "zip-ów" (tak, dobrze słyszałeś, to się czyta po polsku :)). Ale, jeśli chcemy tak mówić, to nasza sprawa. To jest język ulicy, bo właśnie z ulicy, z blokowisk, wywodzi się ta subkultura i siłą rzeczy posługujemy się często tymi wyrazami, które mogą budzić u polonistów (i nie tylko :)) drgawki lub spazmy śmiechu. Taki już jest Hip-Hop.


Podsumowując, dużo za mało wiecie Panowie o hip-hopie, ale wypowiadacie się, jakbyście pożarli wszystkie rozumy. Nie wiem z jakich źródeł udało Wam się zgromadzić tak wątpliwą w swej wartości wiedzę, ale mam nadzieję, że trochę wyprostowałem Wasze pojęcie o tej subkulturze. Mam nadzieję, że żadnego z Was, ani nikogo z czytających ten artykuł, nie obraziłem. Jeśli tak, to przepraszam, nie to było moim celem. Po prostu uznałem, że warto było by skomentować "wypociny" Panów Autorów Tekstów O Hip-Hopie, O Którym Niewiele Wiedzą. Dziękuję, że wytrwaliście do końca. Zapraszam do polemik w ActionMag lub ślijcie na mój adres mailowy - kubawis@go2.pl .

PS. Przepraszam za literówki, błędy ortograficzne, interpunkcyjne i stylistyczne, których na pewno popełniłem niemało. Wybaczcie niewprawnemu w pisarstwie.

PS2. Zainteresowanym polecam strony: hiphop.art.pl, www.hiphop.pl
Można tam zweryfikować wiele plotek o hip-hopie, jako o muzyce i kulturze.


"(...)Ignorancja, jak wiadomo, której źródłem jest niewiedza, jak możesz wiedzieć jak nie słuchasz, co jest w naszych sercach, więc przestań się przypieprzać, bo klik klik i znikniesz z bólem, przeszyją Cie liryczne kule(...)"

Eldo


© Wiśniak
<Kubawis@go2.pl>
<Kubawis@kki.net.pl>