TECHNO ZONE

W obronie Techno

W styczniowym numerze Action Maga, w Kąciku Muzycznym, pojawił się tekst niejakiego Nomada o muzyce Techno pt. Sex, drugs & umpa–umpa.
Szczerze mówiąc byłem nawet zadowolony, że wreszcie pojawiło się coś o mojej ulubionej techniawce, ale szybko ochłonąłem, widząc, jak Metal się z Nią rozprawia. Po przeanalizowaniu argumentów Nomada przyszedł czas na odwet :).

Und ab geht's !*

Wiele się teraz słyszy o techno. Jest to muzyka stworzona przez komputery z małą pomocą człowieka.
Nieprawda. Człowiek ma bardzo dużo do zrobienia przy tworzeniu tej muzyki. Komputery to po prostu instrumenty muzyczne, które mogą zsyntetyzować niemal każdy dźwięk i w dodatku go zmiksować, przefiltrować i wykonać jeszcze inne operacje, więc można wykorzystywać najnowsze osiągnięcia techniki w celu osiągnięcia zamierzonego efektu.
Ja, jako szanujący się i innych Metal, uważam, że dopiero szybkie pocinanie na gitarze, czy na bębnach jest dopiero czymś.
Każdy lubi coś innego. Ciebie kręcą takie klimaty, a wielbiciele techno wolą mocny beat, mocną linię basową i ciekawe dźwięki, w tym tzw. efekty specjalne. Co do bębnów, to mamy Safri Duo i kilka projektów tworzących tzw. muzykę plemienną – tribal. Zresztą Ty na pewno nie odróżniasz techno od house'u, acidu czy nawet rave'u, a to są zupełnie inne podgatunki muzyczne, które mają mimo wszystko wiele wspólnego.
Muzyka ta opiera się głównie na dźwiękach typu: "tupti–tupiti;{co to może być? :)}; ts–ts;{to jest hihat...}; łup–łup"{...a to basic kick}; i tym podobnych.
I co z tego? Przeszkadza Ci, że tak niewiele trzeba, żeby stworzyć dobrze brzmiący kawałek, przy którym można się nieźle bawić? Można oczywiście opierać się na hihatach, to nawet jest obowiązek – wszystko musi brzmieć w miarę dobrze i dlatego stosuje się różne ozdobniki w celu poprawienia brzmienia. To wszystko można porównać do wypieku ciasta: jeśli nie doda się mąki, drożdży lub wody, nie da się tego strawić. Tak samo jest z dźwiękami, o których piszesz – bez nich utwór jest suchy i słucha się go fatalnie.
Ale nie ma tak dobrze, niestety. Żeby poskładać lepszy utworek, trzeba dysponować nie lada sprzętem, na który na pewno nie stać przeciętnego obywatela. W moich dopiskach powyżej znajdują się nazwy niektórych sampli z popularnych sekwencerów (to tak dla jasności :).

Przeżywamy ostatnio inwazję różnych zespołów, których twórczość opiera się na techno i elektronicznie zmodyfikowanym vocalu. Są to tak zwane techno – dance {raczej techno polo :)}.
Akurat to niewiele ma wspólnego z techno. Dance idzie swoją drogą, techno swoją. Oczywiście czasem się spotkają, żeby wymienić ciekawe osiągnięcia między sobą, ale potem ich drogi znów się rozchodzą.
Jest jeszcze jedna istotna sprawa. Jak już wspominałem, większość ludzi, którzy mają niewiele wspólnego z techno, nie potrafi odróżnić techno od innych podgatunków. Według nich to, w czym słychać umpa umpa, należy zaklasyfikować jako techno. A to jest błąd. Podobne sample wykorzystuje się w muzyce house, trance, rave, acid, techno, dub, a nawet italo. Mimo podobieństw występują duże różnice w tempie, brzmieniu i kilku pomniejszych kategoriach.

Najgorsze jest jednak to, że techno zaczynają słuchać ludzie, którzy wcześniej słuchali na przykład: undergroundowego punka, punk–rocka, hard–core'u, czy powiedzmy jakże kultowego Kultu;) Ta już prawie religia pochłania coraz to nowe umysły.
Ha! Zabolało, co? Według mnie wcale nie jest to najgorsze, ja sam słuchałem kiedyś polskiego rocka, ale się nawróciłem :). Teraz słuchając tych przebojów myślę tylko, jak by tu je zremiksować :). Byłoby to całkiem możliwe do wykonania, bo takie rzeczy popełniają niektórzy artyści, np. DJ. Balloon w utworze Technorocker wstawia rockowy sample, a Monstersound to już niemal cover Nirvany. Podobnie czyni Black Spider w Save Your Life, gdy wykorzystuje motyw Van Halena. Zdarzają się również inne ciekawe produkcje, np. Opera Dance Mix Pucciniego – muzyka klasyczna w rytmie dance. Sądzę, że niewiele się pomylę, gdy stwierdzę, że w aranżacji techno można przedstawić większość utworów światowego dorobku muzycznego w taki sposób, aby wielbiciele tekno byli usatysfakcjonowani.

PRZERWA NA REKLAMĘ :)
tekst sponsoruje strona Dance Mix Chart online.

Wracając do tematu: to dobrze, że coraz więcej ludzi docenia sens istnienia tej muzyki. Swoją drogą zmianę upodobań muzycznych z powyższego cytatu można porównać do przejścia z Ciemności do Światła (wiem, że to dziwne, ale czytajcie dalej) – świat punku to noc, ciemne barwy, ukrywanie się, natomiast techno kreuje jaskrawe otoczenie, grę kolorów, które wywołują radość i dają szczęście. Ta różnica jest widoczna nawet po wyglądzie naszych stron: Twoja jest czarna (zasługa Hexa i właśnie tego Waszego klimatu), a moja jasna (głównie ze względu na czytelność, ale jednak).
Co jeszcze może przyciągać nowych ludzi do techno? Ja osobiście uwielbiam trance: to cudowna melodia, która zabiera mnie na wędrówkę i to bez prochów. Tak się zdarzyło na pewnej imprezie. Stanąłem blisko głośnika i... zacząłem odpływać, choć niczego nie brałem ani nie piłem. To właśnie to: melodia, która łatwo wpada w ucho, miarowy beat, który zmusza nogi do tupania i palce do bębnienia, efekty nadające specyficzny smaczek całej kompozycji oraz linia basowa penetrująca dogłębnie ciało i wprawiająca je w drżenie.
Drugim czynnikiem są zapewne wspaniałe imprezy. Wystarczy dobry sprzęt i kilka porządnych kompaktów, ewentualnie vinyli. Jeśli DeeJay spisuje się dobrze i jest trzeźwy :), można mówić o udanym techno party. Co innego Love Parade – tam dopiero jest zabawa. Sex, Drugs & House*, choć nie tylko. Czy nie może być Forever Friends*?
Jeśli chodzi o religię, to jesteś w błędzie. Gdyby techno miało działać jak religia, za pomocą której podstępni masoni mieliby podporządkować sobie całą polską młodzież, z pewnością wykorzystaliby media, a jak dotąd tego nie robią. Bardzo rzadko się zdarza, żebyśmy widzieli klip jakiegoś utworu z tego gatunku w telewizji publicznej lub słyszeli w radiu o przyzwoitej porze dnia. Techno jest traktowane poniekąd jako muzyka undergroundowa, nie może wyjść z podziemia. Częściej usłyszymy Enrika i Britnejkę, niż prawdziwe techno.

Kolejnym oczywistym faktem przemawiającym za komercyjnym techno–g*** jest na niego popyt. Gdyby nie ludzie słuchający techno, nie miałoby ono racji bytu.
A gdyby nie było popytu na Vadera, Toola czy R.A.T.M. to czy tworzyliby oni nadal? Czy udostępniają na swoich oficjalnych stronach w necie swoje utwory w mp3? A może Twoi ulubieni wykonawcy tak robią?
Równie oczywiste jest jednak, że techno, jako muzyka komercjalna, zmienia się zgodnie z gustem ludności.
Może zacznę od tego, że są dwa rodzaje techno: muzyka komercyjna i klubowa. Ta pierwsza podlega szybkiemu rozwojowi i kształtuje się ją według potrzeb – jeden artysta stworzy dobry utwór, w którym jednak czegoś brakuje, a drugi to naprawi swoim remiksem. Z muzyką klubową jest trochę inaczej. Część niej powstaje na bazie starych dobrych piosenek z lat 70., a część jest kreowana w celu zapewnienia odpowiednich wrażeń ludziom bawiącym się w klubach. Oba gatunki nieustannie ewoluują. Poza tym mnogość remiksów często tego samego utworu pozwala na wybranie czegoś dla siebie.
Wracając do komercji: mi naprawdę nie przeszkadzałoby słuchanie muzyki komercyjnej gdyby była dobra. A jako, że większość moich ulubionych wykonawców tworzy muzykę komercyjną, takiej też słucham i nie jestem z tego powodu ani zawstydzony, ani mi to nie ubliża. Wiem, że ten pogląd podziela naprawdę duża grupa ludzi, którzy również nie mają wyrzutów sumienia z powodu słuchania komercji.

Cóż, najwyraźniej współczesnej młodzieży nie interesuje jak duży wkład w tworzeniu danej muzyki miał czynnik ludzki. Najwyraźniej ich to rybka. Liczy się efekt, najczęściej w postaci techniawy.
Czynnik ludzki ma ogromny wkład w tworzenie techno. Komputer, samplery, czy gramofony z mikserem, są po prostu instrumentami muzycznymi. Kontrolę nad wszystkim sprawuje jedna osoba – DeeJay. Jeśli sądzisz, że maszyny grają kluczową rolę w procesie powstawania tecno, spróbuj sam coś sklecić na Mjuzyk Maklerach i daj do posłuchania swojemu bratu. Chciałbym usłyszeć jego śmiech...:)

To wszystko. Muzyki obroniłem :). Gdyby ktoś chciał podzielić się ze mną swoimi poglądami, zapraszam. Kontakt przez reklamę lub link poniżej.


Objaśnienia:
*AQUAGEN – Partyalarm (Und Ab Geht's)
*D–DEVILS – Sex, Drugs & House
*GIGI LAV meets BEN DJ. – Forever Friends

S A N K O