*** Co to jest rock'n'roll? ***
Czy zastanawiałeś się kiedyś, co to jest rock'n'roll? Nie, to nie tylko "sex, drugs, music" niekoniecznie w tej kolejności. Po przyjrzeniu się dokładnie sprawie, doszedłem do całkiem interesujących wniosków.
Otóż rock'n'roll to współczesne wcielenie filozofii Epikurejczyków, wyznawców słynnej maksymy "carpe diem!". O to właśnie w życiu powinno chodzić. Przecież nie wiadomo czy jutro w ogóle będzie, co będzie, 1 rakieta i bum, albo inny kataklizm. A więc trzeba się cieszyć tym, co jest i wykorzystywać to maksymalnie. Zero zastanawiania, odkładania rzeczy na później. Nic na jutro! Liczy się tylko dziś!
To także robienie tego, co się lubi, bycie sobą i bycia z tego dumnym. Tak jest, zawsze sobą, konformizm to największa kupa świata; masz własny rozum i czyń, co ci każe. I bądź szczęśliwy w swoim życiu. Zero kompleksów! Wstydzisz się coś zrobić? Zapuść muzykę, i do dzieła! Co masz do stracenia? Nic! Przypominam, jutro nieważne, liczy się dziś! A nuż się uda i będzie zaje***? (Tyczy się to m.in. licznej całkiem grupy facetów, którym to podoba się jakaś laska, ale wstydzą się tego powiedzieć, wciąż to odkładają w czasie- a przecież szybkie rock'n'rollowe postawienie sprawy wszystko wyjaśnia, a potem ZAWSZE jest tylko wzdychanie "mogłem wcześniej" - i to niezależnie od wyniku - bo albo ma super laskę, albo się wyleczył z niej, bo udowodniła, że jest go niegodna i może poszukać nowej odpowiedniej kandydatki a NIE ŻYJE ZŁUDZENIAMI! I marnuje życia! - o ile w ogóle tego dożył...) Jak już mówiłem, rock'n'roll to także docenienie tego, co się ma i to nie tylko w prostym wymiarze. To także odrzucenie postaw obrażania się, kłótni. Ludzie! Każdy tak zmarnowany względem kogoś dzień, to całkiem spory kawałek (średnio 1/15000, to wcale niedużo!) życia! Lepiej po prostu dobrze się nastawić i przy dobrej woli wszystko dogadać, i razem żyć kolejnym dniem! Nie ma czasu na pierdoły, życie jest krótkie, trzeba wypełnić je przyjemnościami i szczęściem, bo drugiego nie ma...
To także niezałamywanie się niepowodzeniami. Coś nie wyszło, nie jesteś z siebie zadowolony? Szkoda życia na doły! Robisz suicidal (duchowy)siebie jako tego, który Ci się nie podoba, lub który zawiódł, i żyjesz dalej, w duchu odnowy, po prostu bez wczorajszego ciężaru. Dostałeś kosza? Wal ją, jutro, dziś jeszcze poszukaj nowej do startu, nie ma czego rozpamiętywać, bo tamten zginął marnie. Tym sposobem zaoszczędziłeś spory czas wszelkich zmartwień, smutku i dołu w życiu, czyli zmarnowanego życia po prostu.
Tak więc w skrócie - bądź sobą, żyj dniem, ciesz się życiem, kompleksy na bok, "nie słuchaj innych słuchaj swego serca".
Po prostu muzyka i rock'n'roll...
(drugs odrzucam, bo w moim rock'n'rollu nie ma na nie miejsca, pamiętaj - co kto lubi!)