*** Nirvana - "Nevermind" ***
Rok wydania: 1991
Długo patrzyłem na okładkę "Nevermind", na której przedstawiony jest bobas w wodzie płynący za banknotem. Pamiętam, pięć lat temu na słowo Nirvana uciekałem, gdzie pieprz rośnie. Nie znosiłem ich. Oczywiście teraz są jednymi z moich ulubionych zespołów. Ich najsławniejsza płyta, właśnie "Nevermind" jest chyba płytą najczęściej recenzowaną w Kąciku Muzycznym. Do tego jeszcze za każdym razem uznawana jest za idealną, bez wad, itd. Czy muszę pisać, o tym jeszcze raz?No, ale w końcu się zdecydowałem. Pierwszą płytą zespołu była "Bleach" z 1989 roku, jednak nie stała się w ogóle sławna. Potem przejeli ich jakaś ważna firma fonograficzna i stało się. Razem z "Nevermind"-em wypłynęła Nirvana, a razem z Nirvaną cały styl grunge, zbuntowanych nastolatków. Z powstałych później zespołów grunge'owych Nirvanie mógł dorównać jedynie Pearl Jam(co nie znaczy, że był lepszy). Po tej płycie Nirvana wydała jeszcze bodajże "Including" i "In Utero"(oraz kilka koncertówek)i wiadomo, co się potem stało. Przechodząc do zawartości "Nevermind"-u, którą już i tak każdy zna, zaczyna się, jak każdy zapewne wie "Smells Like Teen Spirit"-tak piosenka razem z teledyskiem obiegła cały świat i muszę to znów powtórzyć:stała się hymnem całego pokolenia początku lat 90-tych(teraz młodzież już tego niestety nie lubi). Początek tego utworu zna chyba każdy, potem powtarzane "hello, hello, hello" i genialny refren. Właściwie "In Bloom" chyba nie trzeba przedstawiać. Potem jest także znana wszystkim ballada "Come As You Are". Na singlu wyszło też bodajże "Lithium", czyli piąty utwór na płycie. Nie ma co opisywać kolejnych piosenek, każdy je zna. Powiem tylko, że najbardziej z reszty podobała mi się "Polly". Niech nikogo nie dziwi ocena. Zresztą każdy inny recenzujący tą płytę, zrobiłby tak samo. Muszę przyznać, że chciałbym być dziesięć lat młodszy, tak, by żyć w 1991(miałem wtedy kilka latek)i słuchać już muzyki. Ten rok jest dla muzyki przełomowy:wydanie "Nevermindu" Nirvany(eksplozja grunge'u), czarnego albumu Metalliki(z zespołu znanego tylko metalowcom stała się znana na cały świat), "Blood Sugar Sex Magic" Red Hot Chili Peppers(najpierw Papryczki osiągają szczyt, potem jeden odchodzi, spadają-do tego poziomu wrócili dopiero w 1999 płytą "Californication"), "Achtung Baby" U2(przełom w karierze zespołu)i oczywiście "Innuendo" Queenu(świetna płyta, do tego ostatnia wydana za życia Freddiego), a później śmierć Freddiego i wielki koncert na jego cześć(Metallica, Def Leppard, Guns n'Roses, a potem Queen z różnymi wokalistami). Taki rok się nie powtarza.
Subiektywna ocena: 10/10