*** MAYHEM - "MEDIOLANUM CAPTA EST" ***

Ogólnie rzecz biorąc dla mnie Mayhem bez Euronymousa nie istnieje... Ale zrecenzować można:). A więc koncert odbył się 2 listopada roku 1998 w Rainbow Club w Mediolan City, a płyta wydana została w roku następnym przez Avantgarde Music a wydana w Polsce przez Mystic, nudy co? :) Może bądźmy oryginalni i opowiedzmy o piosenkach jakie są na płycie. Początkujący przynajmniej będą mieli obraz tego co znajdą na innych płytkach, a starzy fani Mayhem i tak po raz setny przeczytają o tym, ze Chainsaw Gutsfuck bynajmniej nie jest utrzymaną w średnim tempie piosenką o laskach i piwie... Zachaczmy może jeszcze o okładkę, ja mam inną, na mojej kasetce logo Mayhem jest w narożniku i jest koloru białego, to tyle:), przejdźmy do utworów. Zaczęli od Silvester Anfang... jak trudno ten utwór wykonać na koncercie powinniście wiedzieć, jest to cholernie szybkie solo na perkusje i wiekszosć perkusistów nie porwdziłaby sobie z nim... Hellhammer zagrał to z palcem w nosie i jeszcze troche przedłużył po nim standardowo Deathcrush. Słuchając tego i większości innych utworów myśle o pozwoleniu na broń i strzeleniu Maniacowi z pieprzowej strzelby w dupe, ten gość nie umie charczeć... on pewnie myśli ze to jest growling... a szkoda słów. Najśmieszniejsze jest to, że Maniac ma bardzo silny, męski głos a tu 'wydaje dźwięki' przypominające dosłownie growling Pika-chu... Po Deathcrushu jest już standardowa wypowiedź o tym, że Bóg nie żyje i, ze zginął gdy upadali aniołowie czyli oczywiście utwór Fall Of Seraphs z nowej (wtedy) małej płytki Wol's Lair Abyss. Dośc dobra praca gitar, świetna perkusji a Maniac jak zwykle charczy jakby nie mógł... ciekawe jest to, że kawałek śpiewa czystym głosem i wychodzi mu świetnie, ten debil ma bardzo mocny, świetny głos, powinien CAŁY czas śpiewać czysto... echhhh:). Potem Maniac troche podenerwował publikę gadając o Crazy Fuckin' Itallians a wspanialy Carnage swym wokalem zniszczył... przeciez móglby zrobić cokolwiek a nie coś takiego... Potem był szlagier wszystkich koncertów Necrolust, zanim Maniac wypowiedział tytuł z publiki już bylo pare okrzyków Necrolust!!! Oczywiście nie musze dopowiadać, że Maniac swym olśniewającym wokalem spieprzył kult? Potem troche lepsze Ancient Skin zadedykowane bohaterom drugiej wojny świtowej. Potem wręcz bluźnierczo wykonany Freezing Moon. Co ten numer znaczy dla fanów Mayhem nie musze mówić, a tutaj wyszła z niego jakaś parodia... Maniac śpiewa jakby byl niedorozwiniety umysłowo a ta olśniewająca i genialna solówka wykonana przez Blasphemera to po prostu bluźnierstwo!! Jemu się powinno prawnie zakazać wykonywania jej! Ona miała świetny klimat a Euronymous grał ją całym czarnym sercem dodając jej ZŁA, Blasphemer próbuje w niej się popisać i grać ją technicznie, bez duszy, jak ją słyszę mam ochotę się pochlastać tepą brzytwą... Potem już lepsze Symbols Of Bloodswords, w którym Maniac na poczatku nieźle śpiewał ten świetny wers "All the stars in the north are dead now" a potem zaczął beznadziejnie charkać... Po nim krew pulsuje w żyłach gdy Maniac mówi "Atilla come on the stage", haha! Wydaje z siebie dziki okrzyk, wreszcie ktoś tutaj zaśpiewa, tylko zastanawiałem się czy Maniac se pójdzie poza scene czy wlezie do fanów... Nie zgadłem, ta sierota zaczęła śpiewać razem ze wspaniałym Atillą niszcząc świetny wokal Węgra tym czymś co on robi. From The Dark Past w wykonaniu tej dwójki to istna komedia:( naprawde nieźle można się śmiać nad nimi w tym utworze, wyobraźcie sobie: dwóch wokalistów, jeden śpiewający (tak, tak! Spiewający) bardzo grubym głosem a drugi cieniutko "growlinguje", kalecząc tą technike niemiłosiernie, śpiewa jeden szybciej, a drugi wolniej (sic), myląc się niemiłosiernie (sic), oczywiście nierówno... Smiech na sali. Jeszcze dobiła mnie wypowiedź Atylli "Thank you" standardowo a potem zanim zeszedł ze sceny dorzucił jeszcze "There Is No God". Smiech przez kilka minut gwarantowany... Potem Chainsaw Gutsfuck zadedykowane papieżowi... A przetłumaczcie se tytuł tłumoki:). Po nim jeszcze I am thy labyrinth i kilka sekund głośnego skandowania przez publikę "Mayhem, Mayhem, Mayhem, Mayhem" i ostatni utwor standardowo "ten bardzo stary utwór, który moze znacie"... Niech się Maniac nie boi znamy:), bo nie znać Pure Fucking Armageddon to grzech. Tutaj niestety skrócony do jednej minuty z hakiem. Koniec, finitto. Reasumując koncert był świetny (dziwnie to brzmi po tym wszystkim co wypisywałem), tylko Maniac śpiewał beznadziejnie oraz karygodnie wykonane zostały Freezing Moon i From Dark Past. dziwi tylko to, ze zagrano praktycznie cały Deathcrush, praktycznie caly Wolf's Lair Abyss a z genialnego i ponadczasowego De Mysteriis Dom Satanas zagrano tylko dwie piosenki i to jeszcze karygodnie. Reasumując sam nie wiem...
Ocena: 7
Książe Palownik
WWW.NORDICMETAL.PHG.PL