*** Judas Priest - "British Steel" ***


Ta płyta jest dla mnie wyjątkowa. Nie tylko ze względu na poziom, który sobą reprezentuje, ale również dlatego, że był to mój pierwszy kontakt z JP. Wcześniej słyszałem o nich przy okazji Iron Maiden gdyż w początkowych latach kariery Ironi grali suport przed Judasami. Dlatego kilka lat temu kupiłem tą płytę praktycznie "w ciemno". Później okazało się, że był to strzał w dziesiątkę.

Na British Steel znajduje się dziewięć kompozycji, z których większość stała się sztandarowymi kawałkami zespołu. Poza tym JP oznacza zawsze to samo: niesamowity wokal Roba Halforda oraz zadziwiające gitarowe aranżacje Tiptona. Pod względem techniczno-muzycznym płyta jest niemal idealna a barwa głosu Roba niejednego zadziwi.

Teksty są typowo rock'n'rollowe [Breaking The Law, Living After Midnight], jak na tamte czasy to nawet 'świeże', nie powielają przyjętych kanonów, ale utrzymane są w kontekście rock'n'rollowych idei [You Don't Have to Be Old to Be Wise].

Oczywiście nie sposób pominąć kompozycję, która najbardziej z całej płyty przyczyniła się do obecnego wizerunku Roba: Metal Gods. Bo właśnie mianem "Metalowego Boga" od pewnego czasu sam siebie określa ten wokalista. I słusznie, należy mu się...

Niezłe są też teledyski do Living After Midnight a przede wszystkim do Breaking The Law, jednego z moich ulubionych wideo, jakie przyszło mi oglądać. Panowie z Judas Priest kradną w nim złote płyty. Kiedy go kręcili nie przypuszczali, że wkrótce dostaną [całkiem legalnie:-)] złotą płytę za British Steel.


© +iommi+