*** Iron Maiden - "The Best Of The beast" ***


Tak się przyjęło, że na w okrągłe rocznice istnienia, zespoły wydają okazyjne składanki. Nie inaczej było w przypadku Iron Maiden. Tym razem na takową składankę musieliśmy czekać aż 20 lat...

I całe szczęście. Przez dwadzieścia lat istnienia grupa Steve'ego Harrisa prezentowała nieustannie wysoki poziom co jakiś czas serwując swoim wiernym i ciągle coraz bardziej liczebnym rzeszom fanów. Efekt tej działalności pozwolił na skompletowanie składanki tak dobrej, że aż trudno to opisać w słowach.

Zaznaczę tylko, że obecnie na rynku są dwie wersje tego albumu: jedno- i dwupłytowa. Edycja dwupłytowa przygotowana została dla mniej zamożnych fanów grupy, którzy mieszkają w Europie. Podwójna ukazała się w USA oraz na Wyspach skąd zespół pochodzi. Jednak dzisiaj, obie te wersje są dostępne w sklepach. Cena amerykańskiej edycji jest co prawda ciut wyższa od pojedynczej, ale wierzcie mi, warto wydać te kilka złotych więcej a w zamian dostać prawie podwójną ilość muzyki najwyższego lotu.

Best Of The Beast [pol. najlepsze z bestii] to 27 [przypominam, że recenzja jest na podstawie amerykańskiej edycji dwupłytowej] utworów wypalonych po brzegi na dwóch płytkach. Wbrew przypuszczeniom, kolejność utworów jest odwrotna do rzeczywistej. Eee... coś mi się te zdanie nie udało. Chodzi o to, że pierwsza piosenka jest "najświeższą" a ostatnia pochodzi z pierwszej płyty. Myślę, że teraz się rozumiemy:-)

Skład w ciągu tych 20 lat zmieniał się jak w kalejdoskopie i wskutek tego, na płycie usłyszymy aż trzech różnych wokalistów. Naprawdę różnych. Każdy z nich jest dobry na swój sposób . Ciężko byłoby wybrać najlepszego. Najczęściej śpiewa tu Bruce Dickinsone z tej prostej przyczyny, że był on w Ironach najdłużej [i jest z nimi dzisiaj].

Utwory są na tyle znane, że każdy fan cięższego grania doskonale wie, czego może się spodziewać, w końcu to już klasyka. Kompozycje jak Fear Of The Dark, Bring Your Daughter ... To The Slaughter albo The Trooper zmuszają do skakania a ballady w stylu Sign Of The Cross, Afraid To Shoot Strangers czy Wasted Years są w stanie poruszyć najtwardsze serca.

Jest jeszcze jeden utwór, który do tej pory nie był wydany na żadnej płycie: Virus. Chociaż ten album ma już 4 lata, piosenka ta nigdy nie została wytłoczona na innym tytule [poza singlem]. Nie mam pojęcie, dla czego on się tam znalazł. Co nie oznacza, że nie jest on godny uwagi. Wręcz przeciwnie! Barwy głosu Balze'a Bayley'a są niesamowite, aż ciarki przechodzą po plecach.

Pamiętam, że raz jeden widziałem teledysk do Virusa było to w tym samym roku, w którym wyszła płyta. Gdybym wam nie powiedział, pewnie nigdy nie zgadlibyście, na jakim kanale go widziałem. Był to kanał, którego teraz już nie mam, bo telewizje odbieram przez kablówkę a kanał ten łapałem antenowo. A nazywał się pierwszy kanał telewizji czeskiej!


© +iommi+