*** Obrona hip-hopu ***
Zaskakuje mnie to, że Książe palownik porównuje hh z popem. pop to jedno wielkie słodziutkie, mydlące oczy gówno nie do strawienia. I nie wiem w czym jest podobny boski enrique do kolesi ze squadu Grammatik albo do Cypress Hill! Chyba tylko tym, że jest człowiekiem (choć kłlciłbym się:)). Polscy raperzy(i nie tylko polscy) nie są nastawieni tylko na robienie kasy. Te najlepsze squady dopracowują swoje płyty do perfekcji i dopiero wtedy je wydają. Gdyby szli tylko na hajs to podkłady byłyby marne a rymy nie przemyślane. Kasa otrzymywana ze sprzedaży to ich normalna wypłata za uczciwą pracę. Nie sądzę, aby artyści metalowi robili swą muzykę charytatywnie w ogóle nie myśląc o hajsie. Z czegoś muszą żyć... Dalej, Księciniu palownik wymyśla sobie taki text:
"Szerokie gacie są ku*#@ zajeb%^&ste
Polska jest pojeb@n& szare bloki kur#$a mać
Palmy ziele palmy ziele".
Podobne teksty istnieją w polskim hip hopie, ale to jest jakby taki margines. Lecz jeśli Książe palownik uważa, że to jest prawdziwa esencja hh to mu współczuje. Prawdopodobnie wpadł na jakąś kompletną hałę np. antyliroy, nagły atak spawacza itp.
Owszem można to zaliczyć do diskopo... eeeeee znaczy się hip hopu:)))) No, ale tak samo są dobre jak i kiepskie zespoły metalowe, dlatego nie można wrzucać wszystkiego do 'jednego wora' . Niektóre zespoły hip hopowe potrafią łączyć hh z metalem co w efekcie daje zajebistą mieszankę styli. Dobrym przykładem na to jest zespół Cypress Hill, który na swojej ostatniej płycie zbratał się z takimi zespołami metalowymi jak Fear Factory i SX-10. Szczerze mówiąc bardzo mi się coś takiego podoba choć przyznam się bez bicia jestem skatem. Co prawda metalu słucham biernie tzn. stary(tato:)) słuchał i słucha metalu, rocka, i ja chcąc nie chcąc też go słuchałem (puszczał go strasznie głośno i na dodatek chciał mnie nauczyć grać na gitarze czego nie zrobiłem, ale uważam za nie głupie). To tak jak bierne wdychanie dymu palacza. Aha zapomniałem dodać, że mój starszy ma 46 lat. No i w ten oto sposób dla mnie nie istnieje konflikt pt. "Hip-Hop vs Heavy Metal" . Jeśli teraz jacyś pseudoskejci na mnie bluzgają, to szczerze mówię: kit wam w okno. Słuchając przez 7 latek rapu, żyłem według stereotypu: "raper-metal dwa bratanki" . A tu czytając na łamach AM-Muzyka słowne wojny pomiędzy tymi dwoma sub-kulturami trochę się zdziwiłem.
Ogólnie rzecz biorąc staram się być tolerancyjny (choć z mojego zdania o popie to wynika) niestety cholernie denerwują mnie ludzie słuchający równocześnie np. techno i hh. Jeśli taki gość spotka się ze skejtem to gra superhiphopowca. A jeśli jest w towarzystwie dresiarskim to wypiera się tego, że "pozujenaskejta". Oczywiście nie wszyscy techno maniacy to dresiarze, nie, nie.
Ups ("I did it again...." Bleeeee! Yuck! etc:)))) w tym arcie nie chciałem pisać o pozerach, lecz coś tam się przebiło... Dobra kończę ten text z myślą o tym, że każdemu antyskejtowi i antymetalowi da on coś do myślenia... Aha jeszcze jedno apelątko do wszystkich ziomali:): piszcie kurna texty, żeby w kąciku Muzyka było "przetexcienie" skejtowych artów itp. Dobra to już naprawdę koniec.
PS He, he, he mam zamiar przetłumaczyć jakiś text amerykańskiego mc aby pokazać wszystkim (szczególnie niedowiarkom), że hh to nie hała!