*** Techno inaczej ***


Napisany przeze mnie art. jest odpowiedzią na zarzuty stawiane przez Nomada. Stwierdzam otwarcie, że jestem fanem techno i art. ten będzie poświęcony obronie tej muzyki. Moim zdaniem określenie techno mianem zwykłego "umpa umpa", jest po prostu błędne. W muzyce tej nie chodzi o to, że "sklecimy" parę bitów i basów i od razu mamy coś, co nadawałoby się do wydania, to nie takie proste, żeby utwór się podobał, żeby ludzie go zaakceptowali i uznali za niezły, aby był czymś, co poruszy tłumy potrzeba czegoś więcej. Są, co prawda tacy ludzie, którzy, tworzą jakąś manianę i myślą, że są świetni, bo im raz coś wyszło, ale, w jakiej muzyce tak nie jest. Uważam, że techno to muzyka zabawy, która potrafi poruszyć każdego, oczywiście nie mam tu na myśli pierwszego lepszego utworu, a tylko te naprawdę niezłe. Posłuchajmy takiego np. Mario Piu i jego Morpheusa idzie tam non stop mocny bas i można by powiedzieć ze nic innego tylko łubu-dubu, ale tak nie jest, wystarczy przez chwile się wsłuchać i poczuć tenże bas na sobie, wewnątrz siebie, zaczyna tobą ruszać i nagle w połowie utworu spokojna melodyjka tak kontrastująca z resztą utworu, a jednak jakże pasująca do całości. To jest właśnie to, to coś, co cię pobudza i daje siły, to właśnie to, co cię rusza z miejsca. Jest to przykład świetnego wykorzystania jakże prostej linii melodyjnej do stworzenia czegoś nadzwyczajnego i ruszającego tłumy. Może to prawda, że techno da się stworzyć na komputerze, ale nie zgodzę się już ze stwierdzeniem "...z małą pomocą człowieka." Dobry kawałek techno nie powstaje tak od po prostu, trzeba się sporo namęczyć, aby stworzyć coś, co mogłoby zabłysnąć i stać się hitem. Bardzo niewielu ludzi, którzy używali do tworzenia muzyki techno tylko i wyłącznie komputera, zaistnieli na tej scenie a już nie mówiąc o byciu sławnym i znanym w całym świcie. Tworzenie tej muzyki nie jest takie proste jak by mogło się wydawać, a kto nie wierzy niech spróbuje, a nóż widelec mu się uda zostać sławnym (niech nie zapomni wtedy o tym, który mu podsunął pomysł na tworzenie J). Jestem fanem techno już od paru lat i stwierdzam, że rozwija się ono teraz faktycznie bardzo szybko, co jest z jednej strony dobre (nowe utwory, wykonawcy, możliwość wyboru), ale z drugiej strony trochę mnie to irytuje, gdy widzę jak ludzie słuchają techno tylko na pokaz nie mając zielonego pojęcia, o co chodzi w tej muzyce. Jak widzę gościa znającego jeden utwór uważającego się za wielkiego fana techno, a jak mu powiedzieć Westbam, Dr. Motte czy Lexy & k Paul to patrzy jak na idiotę, wtedy mnie czepię, takich ludzi normalnie nie potrafię ścierpieć. Wydaje mi się, że właśnie przez takie osoby techno jest często źle postrzegane. Tym smutnym akcentem chcę zakończyć tego arta. Spróbujcie spojrzeć na techno z tej strony tej lepszej J.


© Yaro83 <jrkcio@poczta.onet.pl>