Nie będę pisał wstępu, tylko od razu wyrzucę z siebie, co mi
leży na sercu. Już na początku zaznaczam, że ten tekst jest skierowany głównie
do ludzi słuchających metalu (hi HEX2000 :-) Otóż większość z was ma denerwującą
manierę mówienia o każdej muzyce, która nie jest metalem, że to 'shit',
'komercha' i inne tego typu komplementy ;-> Ja rozumiem, że wam najbardziej
się podoba heavy/black/death metal czy co tam jeszcze, ale czy musicie, do k...
nędzy, mieszać z błotem każdy inny rodzaj muzyki, a także ludzi, którzy tego
słuchają?! Nie chcecie słuchać hip-hopu czy techno - zgoda, nikt was nie zmusza
(z małymi wyjątkami), nie chcecie nawet zapoznać się z tą muzyką lub rozmawiać z
kimś, kto tego słucha - OK, wasze prawo. Ale nie musicie głosić na prawo i lewo,
że to shit, a ci, co tego słuchają to dupki itd. itp. Takie gadanie zda się psu
na budę i naprawdę nie wnosi niczego nowego czy ciekawego. Mnie dawniej też
zdarzało się tak zachowywać, ale zrozumiałem (z trudem, ale jednak), że to nie
ma sensu. Inna sprawa to to, że zawsze miałem fanów metalu za ludzi oczytanych,
inteligentnych itd. Jednak ta opinia ostatnio legła w gruzach, tym bardziej, że
poznałem ludzi słuchających techno i disco, a będących całkiem na poziomie. A co
do metali, to ostatnio niemal na każdym message boardzie widzę hasło w stylu
"Limp Bizkit is shit" pisane przez kogo? Oczywiście przez fanów Slayera,
Slipknota, Cradle Of Filth, Dimmu Borgir i im podobnych. W sumie mają prawo
wyrażać swoją opinię. Ale czy poparli ją jakimiś argumentami? Oczywiście nie. W
tym momencie ręce opadają. Co byście sobie pomyśleli o mnie, gdybym na pytanie o
np. In Flames czy Slayera odpowiadał krótko: 'To gówno'. Założe się, że coś w
stylu 'co za debil'. No właśnie. A co ja myśle o autorach tych wpisów? To samo.
Ludzie, proszę, nauczcie się UZASADNIAĆ swoje opinie, bo bez tego są one nic nie
warte. I przed wszystkim podchodźcie mniej emocjonalnie do tego, co słuchają
inni. Ja osobiście uważam, że każdy rodzaj muzyki ma swoich lepszych i gorszych
wykonawców i tępić można tylko tych słabych muzyków, którzy nic nie wnoszą do
muzyki (oczywiście trzeba to odpowiednio uzasadnić), natomiast nie wolno tak
robić z poszczególnymi rodzajami muzyki, a już na pewno nie wolno tępić ludzi za
to, że słuchają czegoś, co mi się nie podoba. A dużo ludzi niestety tak
robi.
Poniżej napisałem kilka słów na temat każdego rodzaju muzyki, a także
jaką muzykę uważam za dobrą w jej konkretnym gatunku.
Disco, pop i
techno - szczerze mówiąc, wrzuciłem to do jednego koszyka, bo nie znam się
na tej muzyce. Ale uznaję to, że jest ona potrzebna i że są ludzie, którzy będą
tego chętnie słuchali, a w zasadzie tańczyli do tego, bo według mnie to jest
muzyka na dyskotekę, a raczej nie do słuchania. Jeśli chodzi o disco, to wolę
się nie wypowiadać na temat jakości; natomiast to, czy pop jest dobry, czy nie,
zależy moim zdaniem głównie od wokalisty (wokalistki); co do techno, to jest
pełno szmirowatego, banalnie łatwego techno (wystarczy do dowolnego klubu
zajrzeć), ale istnieją też wykonawcy porządnej muzy o nazwie techno, a mam tu na
myśli m.in. Prodigy czy Daft Punk. To jest coś, co może się podobać, nie jest
monotonne, a niektóre kawałki są naprawdę melodycznie zaawansowane. A jeśli
chodzi o muzykę elektroniczną w ogóle, to posłuchajcie sobie Jean-Michel
Jarre'a: to już jest klasyka, a zarazem świetna muzyka, chociaż
elektroniczna.
Hip-hop - był już tutaj kilka razy broniony, ale ja też
coś mogę na ten temat napisać. Ja uważam hip-hop za dobry, jeśli podkład jest
nieco bardziej ambitny, teksty ciekawe, a przede wszystkim mówione z pasją i
zaangażowaniem, a nie monotonnie. Jeśi intonacja głosu jest taka sama przez cały
czas, to taki hip-hop jest bardzo nudny, bo przecież najważniejsze w tej muzyce
to rymy. Szczerze mówiąc, hip-hopu nie lubię, ale nie mam nic do tej muzyki, a
sam mam kumpli hip-hopowców i są porządnymi ludźmi wcale nie pasującymi do
wzorca typowego skate'a.
Rock - to już jest bardzo szerokie
określenie, bo zawiera takie odłamy jak Classic, Alternative, Punk, Grunge, Hard
i inne. Ogólnie jest to muzyka dla ludzi, którzy nie trawią ani techno czy
disco, ani hip-hopu, ale z kolei metal jest dla nich zbyt ostry. Mnie również
zdarza się czasami słuchać rocka, głównie Punk i Hard (gdy chwilowo jestem
przesycony Metalem i Rap Core'm). Ciężko jest tu wypisać gorsze i lepsze
zespoły, ale wydaje mi się, że przede wszystkim rock nie może być monotonny,
dlatego na pewno niektóre utwory Offspringa i REM (niektóre uwielbiam, ale tylko
te perełki) są dosyć kiepskie i nudne, większośc klasycznego rocka jest bardzo
dobra, ale na tym już się zbytnio nie znam.
A teraz dwa style, które wszyscy
"prawdziwi fani metalu" już dawno wyklęli i spalili na stosie ;->
Rap
Core - jest to na pewno jeden z moich najbardziej ulubionych gatunków muzy.
Rap Core łączy w sobie hip-hopowe rymy z hardrockowym lub nawet metalowym
brzmieniem gitar. Za najlepszych przedstawicieli tego stylu uważam takie zespoły
jak Stuck Mojo (dawne), Rage Against The Machine oraz Limp Bizkit. Moim zdaniem
ta muzyka również może być słaba, gdy wokalista jest kiepski lub gdy riffy są
mało urozmaicone. Za słaby rapcore uważam m.in. Crazy Town. Melodyjki mają nawet
fajne, ale wokal jest dosyć nudny - strasznie monotonny. Natomiast w miarę dobre
są Machine Head, Linkin Park, Papa Roach.
Nu Metal - to również mój
faworyt, natomiast znienawidzony przez większość metali. I tu się pytam
dlaczego? Niektórzy szukają czegoś jeszcze ostrzejszego niż rock czy hard rock,
ale nie umieją znieść typowo metalowych manier jak skrzeczący czy charczący
(podobno to się nazywa growl) wokal, bardzo ciężkie lub bardzo szybkie brzmienie
gitar itd. Dlatego słuchają Nu Metalu, gdzie wokalista próbuje raczej śpiewać,
czasami rapować, z rzadka się wydziera, ale jest to bardziej strawne; aranżacja
melodyczna bywa często szybka, ale raczej nie ciężka, mroczna i ponura, jak to
jest w większej częsci utworów metalowych. Dlatego dajcie słuchać ludziom, co im
się podoba. Niektórzy się czepiają, że to nie metal, więc nazwa jest
niewłaściwa. Jasne, w sumie można to nazwać Hard Rock'iem, nie ma wielkiej
różnicy, ale pamiętajmy, że wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną, bo Metal
przecież wywodzi się w prostej linii od Rocka :-) Jednymi z lepszych zespołów
grających Nu Metal są Guano Apes, Korn, Limp Bizkit, System Of A
Down.
Metal - wiem, na to wszyscy czekali. Mój stosunek do metalu na
przestrzeni ostatnich kilku lat przypomina sinusoidę: najpierw nie słuchałem w
ogóle, potem zainteresowałem się trochę Metallicą, Fear Factory
("Demanufacture") i Type O Negative, później raczej przerzuciłem się na Hard
Rock, Funk Metal, Nu Metal i Rap Core, ale ostatnio powoli wracam. Jednak cały
czas uważam, że istnieje metal i Metal. Za dobry metal uważam taki, gdzie są
urozmaicone riffy, powalające na kolana solówki, inteligentna gra perkusisty, a
wokal to wszystko uzupełnia, a nie pcha się na pierwszy plan. Natomiast za
kiepski metal uważam taki, gdzie wszyscy na...walają z ekspresową szybkością w
swoje instrumenty, a wokalista ryczy i bełkoce coś tam do mikrofonu. Dla mnie
taki metal jest wart tyle co takie najsłabsze techno - "fuckin' fast, fuckin'
noisy and fuckin' not to listen to". Tyle. Dlatego gdy przesłuchałem sobie z
kilkanaście kawałków Slipknota (z nadzieją, że znajdę coś ambitniejszego),
stwierdziłem, że to jeden z najgorszych zespołów metalowych. Zresztą podobnie,
jak większość utworów Slayera, Sepultury i Soulfly. Ale jest też metal naprawdę
dobry. I tu na pierwszych miejscach stawiam Apocalypticę, wczesną Metallicę i -
rzecz jasna - Children Of Bodom. W momencie, gdy czytacie te słowa, to COB już
zapewne dołączyło do mojej żelaznej czwórki faworytów - LB, RATM, Apo, Met -
zmieniając ją w piątkę. W sumie to poznałem ich dzięki temu kącikowi, więc...
big thx :-) Naprawdę, w tej muzyce jest wszystko, co trzeba; jest też idealnie
wyważona pomiędzy takimi stylami jak Power, Heavy, Black i Death Metal, a dzięki
temu nawet ten charczący wokal mnie nie irytuje i dobrze się wkomponowuje w
całość, tym bardziej, że Laiho udziela się dosyć oszczędnie. Trzeba jednak
obiektywnie zauważyć, że COB jeszcze nie stworzyli takich arcydzieł, jakimi dla
Metalliki były "The call of ktulu", "Orion" i "To live is to die". Miejmy
nadzieję, że to nadrobią. Oprócz Children Of Bodom podobają mi się niektóre
utwory takich zespołów, jak Amorphis, Blind Guardian, Chaos Opera, Edguy, Fear
Factory, Gamma Ray, In Flames, Iron Maiden, Lost In Twilight, Megadeth,
Nightwish, Overkill, Pantera, Rhapsody, Sentenced, Sinergy, Stratovarius, a
jeszcze cały czas próbuję nowe na AudioGalaxy.com.
Dobra, teraz jeszcze
jedna sprawa. Już namawiałem do tolerancji, ale o Limp Bizkit chcę pomówić
osobno. Mnie też zdarza się nie przepadać za pewnymi zespołami. Jednym z nich
jest Him, strasznie mnie denerwuje ten image zespołu, jak również muzyka, która
(poza małymi wyjątkami) nie jest wcale wspaniała, a pretenduje do bycia czymś
znacznie więcej niż jest. Nie lubię tego zespołu, ale nie wchodzę w necie na
wszystkie możliwe message boardy Him i nie piszę na nich coś w stylu "Him =
shit, Ville Valo is gay" i takie inne pierdoły. Jak ktoś mi mówi, że słucha
Hima, to nie krzywię się, tylko zwyczajnie tłumaczę mu, że za nimi nie przepadam
i tyle. Czy naprawdę niektórych z was tak rozpiera energia, że nie możecie się
powstrzymać? Mam już tego dość tym bardziej, że przeważająca większość takich
opinii nie jest podparta żadnymi argumentami. To jest naprawdę nużące. I nie
piszcie mi: nie chcesz, nie czytaj. Już sam tytuł obraża niekiedy nie tylko Limp
Bizkit, ale również jego fanów, czyli m.in. mnie. Mam tego dość. Jeśli
nienawidzicie Limp Bizkit (jeśli tak, to współczuję: taki nic nie znaczący band,
a wywiera w was tak zgubne emocje, przydałaby się wizyta u psychologa), to po
prostu nie zawracajcie se nimi głowy i trzymajcie się od nich z daleka. Jeszcze
na koniec wspomnę, że maksymalnie rozbawiają mnie twierdzenia, że Limp Bizkit to
komercja, bo skoro niektórzy nawet Dimmu Borgir i Cradle Of Filth uważają za
skomercjalizowane zespoły... (lol). Po prostu niektórzy metale mają zapewne
alergię na pieniądze, żyją z żebraniny, słuchają tylko undergroundowych zespołów
i mają wybitnie lewicowe poglądy, he he he ;-) Full stop.
Jeszcze coś mi
się przypomniało - więc lecimy z tym:
Po pierwsze - każdy zespół, który
sprzedaje swoją muzykę i gra za pieniądze jest komercyjny, więc skończcie pisać
bzdury w stylu 'to czy tamto to komercha' itp.
Po drugie - gdy ktoś mi mówi,
że Metallica/Iron Maiden/Black Sabbath/Led Zeppelin itd. jest lepsze od Limp
Bizkit - muszę pokornie schylić głowę i zgodzić się z tym (choć moim zdaniem "My
way", "Take a look around", "It'll be ok", "Boiler" i "Nobody like you" są
najlepsze i nie mają daleko do najbardziej zaawansowanej muzyki). Podobnie muszę
zareagować, gdy ktoś mi mówi, że Limp Bizkit nie jest tak dobre jak Children Of
Bodom i podobne metalowe zespoły. Ale gdy ktoś twierdzi, że
Slipknot/Soulfly/Slayer itp. jest lepszy od Limp Bizkit, to dostaję białej
gorączki. Jakim cudem bezustanne wydzieranie się wokalisty, szarpanie strun bez
ładu i składu i nieprzemyślane walenie w bębny można nazwać lepszym od tych
świetnie zaaranżowanych melodii z wyżej wymienionych utworów? No, jak, pytam
się? W życiu się z tym nie zgodzę. Muzycy grający taki metal może i niekiedy są
dobrzy technicznie (choć śmiem wątpić), ale co z tego, skoro ambicją dorównują
takim gwiazdom jak Britney Spears czy Westlife. Całe szczęście, niekiedy rzucą
się na coś ambitniejszego (Slipknot "Wait and bleed"), więc wolę raczej metal
niż dance pop, ale jednak nie każdy metal rzuca mnie na kolana. Niektóre zespoły
wręcz przeciwnie, odwracam się od nich z obrzydzeniem jak od najgorszego disco
polo :-P
Na koniec przekornie zaprzeczę sam sobie i autorytatywnie
stwierdzę, jaka według mnie muzyka jest najlepsza. Otóż bez wątpienia
najbardziej wartościowym nurtem jest wciąż muzyka klasyczna. Dlatego bardzo
chętnie słucham Apocalyptiki, która łączy moje dwa ulubione style: klasykę i
metal. Oby było coraz więcej takich zespołów!
Na koniec jeszcze podam moich
faworytów. Pierwsza piątka to - alfabetycznie - Apocalyptica, Children Of Bodom,
Limp Bizkit, Metallica, Rage Against The Machine. Dużo słucham również (tu już
kolejność dowolna) Payable On Death, Papa Roach, Linkin Park, Red Hot Chili
Peppers, nowszej Fear Factory, Rhapsody, Nightwish. A jeśli chodzi o pojedyncze
utwory, to podobają mi się nawet te w wykonaniu 3 Doors Down, Fatboy Slim,
Prodigy, Sum 41, Staind, Beastie Boys, Clawfinger, Bush, Creed, Emil Bulls,
Nelly Furtado, Guano Apes, Korn, REM, Silverchair, System Of A Down, U2, Hans
Zimmer.
No, trochę się rozpisałem. To na razie i życzę waszemu narządowi
słuchu jak najlepszej kondycji.
Javi
javi_ratm@interia.pl
Limp Bizkit "My
generation", Rage Against The Machine "Freedom", Children Of Bodom
"Hatebreeder", Overkill "Fuck you"