*** Muzyczne Podsumowanie Roku 2001 ***
Kiedy piszę te słowa mamy już od tygodnia rok 2002. Jak zawsze w styczniu, wiąże się z nim wielkie nadzieje. Układa wspaniałe plany, które rozbudzają w ludziach nowego ducha i wszyscy garną się do ich realizacji. Z góry wiadomo jednak, że jak co roku, za niedługo entuzjazm opadnie, pozostaną tylko niespełnione obietnice i niedokończone projekty. Jednak bez względu na to, co będzie się działo tym razem, muzyka na pewno będzie nam towarzyszyć ! A jak wiadomo "aby poznać przyszłość trzeba zgłębić historię". My tu o dalekiej przyszłości rozprawiać nie będziemy, ale rzut oka na muzyczne dokonania roku 2001 nie zaszkodzi.
Pierwszy rok nowego tysiąclecia utożsamiany był z apokalipsą. Co prawda końca świata jak nie było, tak nie ma ale kilka osób o zamkniętych umysłach połączyło ten fakt z planowanym w Polsce koncertem Marylina Mansona. Walki toczone przez zagożałych katolików w obronie ojczyzny przed najazdem Antychrysta toczyły się już tygodnie przed zapowiedzianym koncertem. Starsze babcie, które w życiu nie słyszały ani jednej z jego płyt, paradowały przed najrozmaitrzymi budynkami administracji, wymachując na lewo i prawo krzyżami i żądając wydania zakazu wjazdu do kraju całej grupie Matylina. Fani grupy śmiali się babcią w twarz, a że oddechy nie zawsze mieli nienagannie świerze, babcie troszke przycichły. Zanim jednak oddechy fanów amerykańskiej formacji zadziałały - nasz ukochany _były_ prezydent Katowic, ten sam który wydał zakaz koncertów Kata na terenie ich rodzimego [!] miasta, nakazał władzom 'Spodka' odwołać występ. Organizatorzy nie dali za wygraną i przenieśli wizytę Mansona do Stolicy. Znów odzew konserwatystów tym razem połączony z nagonką w mediach. Ataki jednych, obrona innych ... w końcu i tak doszło do koncertu, a sam zainteresowany okazał się na tyle odpowiedzialny, że nie zrobił niczego co mogłoby dać powód komukolwiek do powiedzenia "a nie mówiłem". Niemniej, niektórzy "fani" byli rozczarowani.
Po wojnie "media vs Manson" uszy całego świata skupiły się na Ozzy'm. A powód tego był niemały. Najpierw zapowiedział kolejną płytę jeszcze w tym roku, później bąknął coś o reaktywacji pierwszego składu Black Sabbath ! Druga informacja stała się jeszcze bardziej wiarygodna, kiedy to na festiwalu organizowanym przez państo Osbourne mogliśmy [akurat!] zobaczyć koncert tegoż składu.
W tym roku przeżyliśmy też szczęśliwie, nieszczęśliwy napływ zespołów prezentujących coś, co eksperci nazwali nu-metalem. Cały ten gatunek jest gówno warty i można go wrzucić do kosza na odpadki a płyty zespołu Limp Bizkit idealnie nadają się na prezent dla wroga. Niestety telewizje bardzo ten chłam polubiły [co nie było zbyt wielkim zaskoczeniem] i np. na Vivi'e można do zrzygania oglądać durny łeb Freda Dursta.
Próbą powrotu do dni chwały była płyta 'Horld Needs A Hero'. I była to próba, szczerze mówiąc mało udana. Megadeth traci dużo kiedy nie ma w ich szeregach Marty Friedmana i choć Mustaine robił co mógł ... nie jest to to samo co kiedyś.
W okolicach wakacji, do polskich sklepów trafiła bardzo dobrze zakonserwowana płytka zespołu Iced Earth "Horror Show". Dobrze zakonserwowana bo muzyka jaka znajduje się pod tym tytułem to powrót do korzeni i klimaty takich zespołów jak Iron Maiden, Judas Priest czy Scorpions. A jak już wspomniałem o Iron Maiden, przez połowę ubiegłego roku usiłowali oni wydać płytę DVD z koncertowymi nagraniami zespołu. Jednak ciągle coś im się nie widziało i przekładali datę premiery bardzo regularnie. Pazatym na oficjalnej stronie tego brytyjskiego zespołu ogłoszony został konkurs z ciekawą acz niecodzienną nagrodą : lotem samolotem w charakterze drugiego pilota, gdzie w roli pierwszego za sterami zasiadał sam wokalista kapeli - Bruce Dickinson !
Nowymi płytami potraktowały nas jeszcze Judas Priest, których obecny wokalista nie jest nawet w połowie tak dobry jak Rob, oraz niemcy z Rammstein. Mnie Rammstein nie przypadł do gustu głuwnie dla tego, że za dużo na nim techno. Ale fanom zespołu isę spodobał, co widać było na zimowym koncercie w Katowicach.
Również przed wakacjami do zachodnich sklepów dotarła druga w historii a pierwsza koncertowa płyta powracającego do życia legendy heavy metalu - Roba 'Metal God' Halforda na której po raz kolejny mogliśmy usłyszeć naszego rodaka, najlepszego polskiego gitarzystę - Mike'a Chlasciaka. Niestety płyta, zatytułowana "Live Insurrection" do Polski nie dotarła i prawdziwi fani muszą pofatygować się o sprowadzenie sobie tej, wierzcie mi, przecudnej płytki zze polskiej granicy. Ponadto zakończyły się prace nad nową studyjną płytą Halforda która światło dzienne ujrzeć powinna już w marcu, czyli nie wykluczone, że niektórzy z Was już teraz mogą jaj słuchać :-)
Letni okres ciszy przerwali w Warszawskiej 'Stodole' Mustain & spółka koncertem promującym wspomniany wcześniej nowy album zespołu, doprowadzając jednocześnie do euforii warszawską publikę. Drugą próbą zerwania z wakacyjnym nieróbstwem była płyta "Lateralus" skłdu o nazwie Tool. Nieźle zamieszała w metalowym światku, i choć hektolitry śliny ociekały po sylwetce z okładki - dla mnie jednak "Lateralus" jest strasznie nudny, monotonny i usypiający. Na mnie nie robi to już najmniejszego wrażenia ale młodszym [starzem] fanom mocniejszych klimatów się podobało.
Jesień, poza zapowiadaną wcześniej płytą Ozzy'ego, pełna była rozczarowań i porażek. Najpierw okazało się, że do nagrania nowej płyty Black Sabbath tak szybko nie dojdzie. Nie wykluczone że takowa powstanie, ale nieznany jest jescze nawet przypuszczalny termin wejścia do studia że o wydaniu płyty nie wspomnę. Troche humory się popoprawiały kiedy na polskie półki trafiła 'Down to Earth', płyta Ozzy'ego Osbourne'a na której można usłyszeć i Zakka Wylde'a. Sam Zakk wydał w zeszłym roku jedną koncertówkę, która jednak w Polsce się nie pokazała, następnie napisał i nagrał trzecią w dorobku jego grupy Black Label Society płytę które obecnie została wydana w USA, pewnie niedługo trafi i na Stary Kontynent.
Serce przepełniała radość na wieść o projekcie o nazwie 'Tatoo the Planet' czyli objazdowym festiwalu takich gwiazd jak Slayer [którego 'Got Heats Us All' po zmianie wydawcy i kilku cenzurach okładki wreszcie z kilkomiesięcznym opóźnieniem trafiło do fanów], Pantera, Static-X oraz Cradle of Filth [którzy po zakończeniu trasu uradowali wszystkich nową płytką oraz reedycją 'Midian' z dodatkowym utworem]. Już bilety w kasach Katowickiego 'Spodka' zostały wyprzedane [a drogie, kurde były] kiedy ...
... wszyscy oczywiście pamiętamy zdarzenia które miały miejsce 11 września. I nie chodzi mi bynajmniej o nową, choć kiepską, płytę zespołu Dream Theater [która na okładce miała ... palące się budynki World Trade Center !!!] ale atek terrorystyczny na WTC w NY. Odbiło się to nie tylko na polityce ale i na muzyce albowiem ...
... festiwal, a dokładniej polska jego część została ODWOŁANA ! Tłumaczono to atakiem na USA oraz trudnościami z przelotem liniami lotniczymi ale pomimo solidaryzacji w tragedii, wielu polskich fanów wyżej wymienionych kapel było niepocieszonych :-(
Kolejnym pamiętnym wydarzeniem był koncert, tym razem bardziej rockowej kapeli - Yes, ktora postanowiła się popisać występem z orkiestrą symfoniczną przed katowicką publicznością. Nie moge napisać jak było z tego prostego powodu że odpuściłem sobie ten występ. Niemniej Ci którzy szrpneli się na bilet [po baaardzo wygórowanej cenie] powinni być zadowoleni.
Nastanie zimy nie wróżyło niczego nowego. Gdzieś tam za oceanem mało znany w Polsce zespół Zonata promowany przez Steve Harrisa wydał właśnie płytkę "Reality", również znajdujący się pod skrzydłami sympatycznego basisty Iron Maiden, zespół Dirty Deeds kończył materiał na trzeci album ... później Nuclera Blast postanowili rozruszać trochę sytuację wydając najpierw jedną a później drugą koncertówkę Deathu. Część pieniędzy z drugiej płyty przekazana zotała na operację usunięcie guza muzgu u Chucka Shuldinera, który praktycznie od wakacji przbywał w szpitalu ... niestety pomimo usilnych starań lekarzy jak i przyjaciół z branży oraz fanów, Chuck powrócił do zdrowia tylko na bardzo krótki okres i, niestety, zmarł 13 grudnia.
Te smutne wydarzenie zakończyło praktycznie muzyczny rok '01. A co w planach na '02 ? No coż ... mam nadzieje że odbyły się już koncerty Slipknota i Kreatora w Katowicach, odwiedzić nas mają również chłopaki z Judas Priest [oby tylko nie przesadzili z cenami biletów] oraz długo zapowiadany przez Chlasciaka koncert w Polsce. Z wydawnictw fonograficznych spodziewaź należy się czegoś od Soulfly i Motorhead, standardowo kolejny box z kilkoma nowymi nagraniami Kiss [kto to wszystko kupuje ?!] oraz ... spodziewajcie się niespodziewanego !
Mocno opóźnione ale najlepsze życzenia na ten 2002 rok, wielu metalowych płyt i koncertów oraz śmierci nu-metalu.