*** Pytanie egzystencjalne: Czy jestem metalem? ***


Czytam sobie 'Przemyślenia' w ostatnim numerze KMu i mało mi słuchawki z uszu nie pospadały, kiedy przeczytałem tekst Amadi'ego. Nie chodzi mi o cały art, ani o apele. Przypomnę kwestę najważniejszą dla tematu mojego tekstu: Amadi na początku zaczął się zastanawiać czy naprawdę jest Metalem, bo nie słucha Heavy a gustuje w deczko cięższych klimatach.

Nie wiem kogo Ty, Amadi, uważasz za prawdziwego Metala, ale ja znam tylko jednego człowieka, który dobrze wypowiada się na temat *każdego* gatunku Metalu. Nie mam nic do tego gościa, tak więc jego nazwisko [choć zapewne znane Wam również] tu nie padnie. Dodam tylko, że jemu płacą za tego typu wypowiedzi... [heh, a jak by się tak zdarzyło, że człowiek ten czyta Kącik Muzyczny - w co wątpię - to pozdrawiam!]. Tym bardziej, że przez ostatni rok jakieś debile wymyślili syfiasty gatunek muzyki, które postanowili nazwać nu-metal. No i teraz spróbuj sobie wyobrazić kogoś, dla którego wzorem są prawie operowa, kobiece partie wokalne w zespołach gotyckich [gothic-metal], jednocześnie gustującego w idiotycznym i debilnym do granic możliwości [a nawet jeszcze bardziej] nu-metalu! Toż to nie możliwe.

Metal nie ma do końca jasno określonych reguł. Nie stajesz się Metalem zapisując się do jakiejś organizacji czy zrzeszenia. Nie zostaniesz metalem, kiedy założysz glany. Nie zmienisz się w jednego z Nas po zapuszczeniu długich włosów. Jest tylko jedna droga, aby zostać Metalem. Musisz to czuć. W sobie samym. W sercu.

Kiedy nie nosisz długich włosów, nie znaczy to, że nie jesteś Metalem. Np. Rob Halford. Przecież on jest całkowicie łysy. Czy mimo to jego muzyka oraz styl życia nie stawiają go między największymi metalowego światka? Jakieś dwa [a może to już 3!?] lata temu Bruce Dickinson ściął włosy. Czy przez to jego wokal stał się gorszy a Iron Maiden przestało być głównym przedstawicielem NWoBHM? Nie!

Wiecie, co mnie denerwuje? Nie mogę wytrzymać, kiedy ktoś kłamie, jakim to on metalem nie jest, kiedy w rzeczywistości jest zwykłym pozerem. Wszyscy pewnie pamiętamy ten wywiad z Metalliką [normalnie szybko zapominamy, ale ten był...] dla czasopisma Playboy [ :-))) ], kiedy to Lars wmawiał czytelnikom, że Metallica jest też przedstawicielem NWoBHM. Ładnie, ładnie ... Nie tylko pojebały mu się państwa, ale i kontynenty! A po co to ? Czy nie mógł powiedzieć, że i owszem zespoły z Nowej Fali miały na niego duży wpływ, ale on nie był ani o właściwym miejscu, ani nawet o właściwym czasie, żeby móc zaliczyć jego zespół do tegoż ruchu...

Tak więc pamiętaj czytelniku, nie ważne jak wyglądasz, ważne kim jesteś w środku. Jeśli czujesz, że jesteś Metalem, znaczy to, że nim jesteś! Można być dresem chodząc nawet w garniturze...


© + iommi +