*** Nu-metal - zemsta Boga? ***
Już piątek. Właściwie to prawie sobota. Zbliża się oczekiwana godzina 12.00. W telewizji program muzyczny, na który czekam cały tydzień. Znowu czekają mnie dwie godziny metalowego grania. To nic, że oczy powoli same się zamykają. Jutro odeśpię a metalowy czad nie pozwoli mi usnąć w trakcie programu. Już jest! Standardowa czołówka. Takie sobie, niedawno zmienione intro... i oczywiście kolejna zapowiedź Tomy'ego : 'Hi, welecome to another edition of...' i tak dalej. Potem kilka newsów ze świata muzyki [pewnie przeczytam o nich za 2 miesiące w polskiej prasie metalowej...] oraz zapowiedź bloku klipów. Zapowiada się czadowo... W pierwszym bloku ma być Megadeth i Vai. Nieźle! Ale co to... 'But before that...' mówi Tomy i nagle na ekranie wyskakuje mówiący [bo 'śpiewający' to nienajlepsze określenie] pajac w czerwonej czapce i dresie... Fuck! Znowu nu-metal...
No właśnie... Ta smutna historia wydarzyła się naprawdę w nocy z zeszłego piątku na sobotę około godziny 00.05. Tyle żeśmy narzekali, że media najzwyczajniej odwrócili się od Metalu, aż tu nagle "genialne" media wymyśliły... *coś*, co zupełnie nie obeznani w muzyce recenzenci nazwali później 'nu-metalem'. Nazwa o tyle myląca, że gatunek ten ma z metalem tyleż wspólnego, co disco-polo z Burzum. Ale 'tłumy' to połknęły. W Mtv coraz więcej tego syfu, o Vivie nie wspomnę, bo oni się w tym rozkochali...
Niestety, nazwa zmyliła prawie wszystkich. Wliczając w to stacje telewizyjne, które puszczają nu-metalowe klipy w porze emisji Metalowych programów. Nie udało się uniknąć pomyłki ze strony debili, którzy tego słuchają. Te pajace mają czelność mówić, że słuchają Metalu! Ba! Znalazły się nawet takie 'kwiatki', które są samozwańczymi Metalami!
Teraz małe wyjaśnienie: w tym samym numerze jest mój artykuł, który mówi o tym, że nie ważne, czego słuchasz, jeśli czujesz się Metalem - jesteś nim. Teraz dwa argumenty, które udowodnią, że w tym przypadku jest to wyjątek od reguły.
Po pierwsze: nu-metal to nie jest Metal! A żeby zostać Metalem, trzeba miłować przynajmniej jeden z jego podgatunków... A skoro nu-metal w rzeczywistości nim nie jest - nie ma się nawet niezbędnego minimum.
I po drugie: osoby słuchające nu-metalu wcale nie są rozmiłowane w tym gatunku. Oni go słuchają zazwyczaj dla tego, że stało się to [o zgrozo!] modne! Pewnie kilka miesięcy temu słuchał taki idiota hip-shitu, a wcześniej pewnie jeszcze techno...
No i tak odkryłem wyjątek od "złotej zasady +iommi'ego+":-)
Pozostaje nam jedynie nadzieja, że nu-metal zniknie równie szybko jak się pojawił. Bo jak wiadomo, mody szybko przemijają, i za niedługo nikt już nie będzie pamiętał o Linkin Park.
Ps. jak dla mnie Slipknot nie jest zespołem nu-metalowym
Pps. tak samo jak Godsmack
Ppps. Britney Spears też nie ;-)