OBRONA HIP HOPU

 

 

Ostatnio na łamach AM, w kąciku muzycznym króluje walka pomiędzy skejtami (muzyka Hip Hop) a metalami ( muzyka rock, metal itp.).

Chciałem już kiedyś wtrącić swoje 3 grosze, ale jakoś nie miałem czasu nic napisać. Jednak po przeczytaniu arta S_NicK-a i  iommi-ego

a także arta niejakiego Gregora nie wytrzymałem. Po przeczytaniu obu testów doszedłem do wniosku, że ci trzej panowie nie mieli zbyt dużej styczności z kulturą HH.

            Zacznę od błędnego rozróżniania Hip Hopu i Rapu. Otóż Hip Hop to nazwa całej Naszej KULTURY. Składa się na nią RAP, GRAFITI, SKATE, BREAKDANCE. Rap to tylko mała część kultury HH. Co do tekstów w muzyce, to zdecydowanie zależy od wykonawcy. Posłuchaj

pierwszą płytę K44 i porównaj ją z np. Fiszem. Widzisz różnicę? To od ciebie zależy czy będziesz słuchał ostrego hardcoru (vide Slums Attack) czy jakiejś spokojniejszej i mniej wulgarnej muzy. Co do tego, że teksty są tylko o ćpaniu, seksie, imprezach, alkoholu to tu też się nie zgodzę. Posłuchaj sobie np. składanki z filmu Blokersi. Najlepiej kawałki Tymona, Echo, Fenomen. One nie traktują o ww rzeczach a np. o przemijaniu (Tymon).

Zdenerwowała mnie także ,,transmisja” z koncertu. To wcale tak nie wygląda. MC rapuje na żywo, a DJ często też skreczuje na żywo (a wierzcie mi

to także trzeba umieć). Weźmy teraz taki koncert metalowy. Wylatuje jakiś gościu z gitarą i miota się jak w napadzie biegunki krzycząc jakieś niezrozumiane słowa. Tak też każdy by potrafił.

            Mówi się, że Nasza muza jest monotonna. To może po części jest prawdą , ale złożenia takiego „prostego” umckcyk, umcykcyk, nie jest takie proste, gdyż muza musi pasować do tekstu. Gdy bit jest szybki, ostry to znaczy, że tekst też będzie ostry i vice versa.

 

To by było na tyle z mojego krótkiego, ale chyba treściwego arta.

Proszę o korespondencje na mój e-mail : frodo_7@wp.pl

 

 

                                                                                              Frodo_7