Sentymenty
Postanowiłem napisać ten tekst z jednego powodu. Ostanio poczułem, że czegoś mi brakuje w anime, które emitowane są w naszej telewizji. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, iż jest to brak takich tytułów jak "Captain Tsubasa" oraz "GiGi". Przypuszczam, że każdy, zbliżony wiekiem do mnie, oglądał te anime na nieśmiertelnej Polonii 1. Z chęcią obejrzałbym jeszcze jeden z nich, o jakiś tam siatkarkach (nie pamiętam teraz tytułu).
To właśnie te tytuły stanowiły moją pierwszą styczność ze sztuką japońskiego rysowania, choć wtedy jeszcze tego nie wiedziałem i żałuję teraz, że się wtedy tym bliżej nie zainteresowałem. Na ale cóż, miałem wtedy około 7 lat, więc nie dziwię się temu. Jedyną pozytywną rzeczą jaką wyniosłem z tych zamierzchłych czasów, była miłość do piłki nożnej. To właśnie pod wpływem Tsubasy i jego kumpli (największe wrażenie sprawiał na mnie bramkarz - Wakabayashi Genzo) grałem w "nogę" jak opętany i po pewnym czasie zostałem bramkarzem w miejscowym Zagłębiu Sosnowiec. Mniejsza jednak z tym.
Captain Tsubasa opowiadał historię japońskiego chłopca, którego największą miłością była piłka nożna. Starał się zostać najlepszym piłkarzem na świecie i zdobyć wraz ze swymi przyjaciółmi z drużyny najlepsze trofea. Dzięki swej determinacji i wytrwałości udało mu się to w dużym stopniu, czego dowodem może być jego gra w reprezentacji Japonii. Większość przeciwników unikała go jak ognia, z wyjątkiem kilku równie dobrych jak on (np. Kojiro).
Anime to oczarowało mnie do reszty. Było po prostu świetne. To nic, że, jak wszyscy teraz wspominają Tsubasę, z jednego końca boiska na drugi biegło się przez 10 odcinków, a w dodatku ciągle pod górkę. Jest to coś czego zdecydowanie nie można przegapić, ponieważ dostarcza wspaniałych doznań, których nie zapomni się do końca życia. Nie mam najmniejszego pojęcia, czy jeszcze kiedyś nasza telewizja wyemituje ten tytuł. Ostatnio oglądałem go jakieś dwa lub trzy lata temu na TV4, lecz nie zapowida się na to, że sytuacja ta powtórzy się. Jedynym dobrym zwiastunem jest wydanie w Japonii, z okazji zbliżających się Mistrzostw Świata, mangi zatytułowanej "Captain Tsubasa - Road to World Cup 2002", która opisuje przygody wiadomo kogo...
Następnym tytułem, który wymieniłem jest "GiGi". Bohaterem tego anime jest mały Gigi, któremu wcale nie przeszkadza w graniu w koszykówkę, że jest bardzo niski. Powiem więcej: on jest jednym z najlepszych zawodników na boisku! Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Gigi jest dzieckiem bardzo beztroskim, o radosnym usposobieniu, a rzeczą, którą lubi najbardziej, są białe majteczki :). A niedość, że świetnie gra w "kosza", to na dodatek jest bardzo dobrym ping-pongistą. Szczególnie w pamięć wbiły mi się trzy sceny:
- Podczas wyrównanej gry w ping-ponga, jego przeciwnik zastosował taktykę, w której piłeczka roztrzaskiwała się po uderzeniu o stół po stronie Gigiego, dzięki czemu tamten zdobywał punkt. Jednak następnym razem nasz bohater nie dał się zwieść: po prostu odbił każdy kawałek piłeczki na stronę przeciwnika zdobywając punkt...
- Raz zaś, gdy grał mecz koszykarski, jeden z zawodników przeciwnej drużyny zastosował technikę, w której szybko obracał piłkę, co wywoływało taki efekt, że Gigi widział kilkadziesiąt piłek, przez co tamten bez problemu zdobywał kolejne punkty. Następnym razem Gigi ruszał swoją głową w tym samym tempie, co piłka poruszana przez napastnika. Oczywiście dzięki temu przechwycił tą właściwą bez najmniejszego problemu.
- Ostatnią rzeczą, którą najlepiej pamiętam jest odcinek, w którym w mieście Gigiego zjawił się jakiś chłopak, który również ubóstwiał majteczki, tylko że różowe, a nie białe. Gdy Gigi, jak każdego dnia, wyruszył na przegląd białych majteczek, okazało się, że zamiast białych, wszystkie dziewczęta mają różowe! Z tego powodu pomiędzy obu chłopcami wywiązała się wojna, którą oczywiście wygrał Gigi :).
A najfajniejsze było w tym wszystkim, że Gigi mieszkał z atrakcyjną dziewczyną, dzięki czemu jego upodobanie białych majteczek było zawsze zaspokojone...
Ostatniego z wymienionych przeze mnie anime pamiętam najsłabiej, ale również obejrzał bym je z chęcią.
Ogólnie o tych tytułach mogę powiedzieć, że nie obejrzenie ich jest wielkim błędem (choć tego o siatkarkach w mniejszym stopniu). Wszystkie je łączy wspólny temat: sport. Jeśli są tu tacy, którzy sportu nie lubią, to proszę ich, żeby się nie zrażali do tych anime. Naprawdę uważam, że warto je obejrzeć. Mimo tego, że są już w pewnym stopniu wiekowe, tematy w nich poruszane są wciąż aktualne. Można powiedzieć, że są ponadczasowe. Świetnie bawiło się przy nich moje pokolenie i wydaje mi się, że równie dobrze bawiły by się młodsze. Dla mnie pozostaną one bardzo miłymi wspomnieniami, które będę pamiętał do końca życia, bo naprawdę się opłaca.
[MetFan]