Ulubione postacie


     Każdy z Was oglądając swoje ulubione anime lub czytając ukochaną mangę, zapewne niektórych bohaterów lubi bardziej od innych. Ukazuje mu się postać, z którą chciałby się przynajmniej poznać, a szczytem jego marzeń jest wspólna przyjaźń z takim osobnikiem ew. osobniczką. Jest to tak zwany "Ulubiony bohater". W tekście tym przedstawię Wam po trochu postacie, które "jakimś magicznym sposobem mną zawładnęły".
Wpadłem również na pomysł, żeby urządzić "Top 10 bohaterów mangi i anime". Każdy z Was będzie tam mógł zamieścić listę swoich 10 ulubieńców oraz głosować na nich w Rankingu Głównym. W ten sposób, co pewien czas (co 3 lub 4 numery), mógłbym wrzucić do MC coś więcej o tym naj. Myślę tu o dłuższym opisie, obrazkach, itp. Wszelkie głosy ślijcie na adres [metfan@poczta.onet.pl] (lub na adres MC-Camilo) z tematem "Top 10".
Jeśli to by się przyjęło, to bardzo bym się z tego cieszył. A na razie przejdźmy do właściwego tematu tego tekstu.

Amelia Wil Tesla Saillune (Slayers) - Z początku cholernie się przestraszyłem tej małej osóbki, szczególnie gdy postanowiła się przyłączyć do Liny oraz Gôrry'ego i nauczyć czaru Smoczej Kuli. Z czasem okazało się jednak, że Amelia jest osobą bardzo wrażliwą, trochę dziecinną, lecz uroczą. Potrafi poświęcić się ważnej sprawie, w czym pomaga jej czarodziejska moc, którą posiada. Dla przykładu mogę tu podać czar La Tilt, którego moc porównywalna jest do Dragu Slave. Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o Amelii, to zapraszam na poświęconą jej stronę: [www.cloudnine.nu/amelia]. Naprawdę warto zajrzeć.

Deedlit (Record of Lodoss War) - Od dłuższego już czasu lubię elfy (ech, ta fantastyka...), więc bohaterką, którą najbardziej lubię z Kronik jest Deedlit. Jest ona jak każdy elf trochę zarozumiała i pyszałkowata, lecz to wcale nie oznacza, że jest osobą nieprzyjemną dla otoczenia. Wręcz przeciwnie. Potrafi świetnie dopomóc w walce Parnowi i jego przyjaciołom, a po za tym, to jest w nim zakochana. Najbardziej podobała mi się w odcinku 5, gdy Parn był zapatrzony w Króla Kashue, a ona próbowała zwrócić na siebie jego uwagę, ten nie reagował. Zaczęła wtedy strzelać takie miny, że przez dłuższy czas nie mogłem się powstrzymać od śmiechu. No i na koniec jeszcze jeden argument: ja jestem samcem, a ona należy do płci przeciwnej ^__^

Goten (Dragon Ball) - Hmm, Goten to taka dziwna istotka. Gdy był mały to bardzo przypominał swojego ojca, choć tylko z wyglądu. Został moim ulubionym bohaterem z takiego trochę dziwnego powodu. Pewnego razu myślałem sobie o Dragon Ball'u i doszedłem do wniosku, że w sumie to ja nie mam swojego ulubionego bohatera tego anime. Mój wybór padł wtedy na małego jeszcze Gotena, którym obecnie jestem zauroczony (tylko bez skojarzeń, proszę ;)). Podoba mi się w nim jego naiwność oraz dzieciak, którego ciągle nie może z siebie wypędzić. Podczas gdy Trunks potrafi być często poważny, on wszystko bierze za zabawę; nawet walki z Buu nie traktuje zbyt poważnie. Wydaje mi się, że wybrałem właśnie Gotena z jednego powodu: beztroskość, którą sobą prezentuje jest tym, czego pragnę w swoim życiu. A starszy Goten? Nie jest raczej tak ciekawy jak jego siedmioletnia osoba, a prawdę powiedziawszy, gdybym był na jego miejscu osiągnąłbym zapewne w serii GT poziom SSJ2...

Hikaru Shidô (Magic Knight Rayearth) - Tak dla wyjaśnienie: gdyby ktoś się nie skapł kto to Hikaru, to podpowiadam, iż jest to Looz.
Co prawda Magic Knight Rayearth nie oglądałem od początku (tylko pierwszy odcinek i kilka z środka), bo mi się po prostu nie podobało, to w końcu jednak zacząłem oglądać ten tytuł regularnie, od momentu kiedy nasi Magiczni Rycerze zabili Zagato. I muszę przyznać, że bohaterką, która najbardziej mi się spodobała, jest właśnie Hikaru (imię to jest, według mnie, o wiele lepsze od Looz). Nie wiem z jakiego powodu, ale zauroczyła mnie jej osoba bardzo (jeśli patrzeć z punktu widzenia płci przeciwnej, również z wyglądu). Jej rozterki sercowe, poświęcenie i miłość do przyjaciółek oraz Sefiro bardzo przypadły mi do gustu. A tak w ogóle, to nie wiem czy to się sprawdzi, ale wydaje mi się, że to właśnie Hikaru zostanie nową Kapłanką Sefiro.

Naaza (Soul Hunter) - android ten ujął mnie swoim pozornym spokojem oraz tym, że nie wyraża praktycznie żadnych emocji. Jedynymi momentami, w których im uległ, były chyba sceny, kiedy Taikun uratował jego matkę przez jego pechowym atakiem oraz kiedy Yiang-Toe pod postacią Taikuna nieomal zabił prawdziwego mistrza. Na doczepkę można by jeszcze dodać złość, np. gdy przyłączył się już Taikobô, a ten o nim zapomniał (Taikun: "Mam dziwne wrażenie, że o czymś zapomnieliśmy..." Spû-Shan: "Ja też..." ^__^). Ogólnie mogę chyba powiedzieć, że lubię jego opanowanie w walce, dzięki któremu niejednokrotnie wygrywał oraz siłę jego Żelaznych Mankietów.


Wakabayashi Genzo (Captain Tsubasa) - Dlaczego lubię Wakabayashiego? To chyba takie moje zboczenie ^__^. Podczas oglądania Captain Tsubasa, to on właśnie najbardziej zwrócił moją uwagę. Podobało mi się poświęcenie z jakim niejednokrotnie bronił przeciwnikowi dostępu do własnej bramki. Potrafił grać nawet z silną kontuzją nogi i nie przepuścić gola. Niestety przypłacił to długą rehabilitacją, podczas której nie mógł rozgrywać żadnych meczy. Przede wszystkim to dzięki niemu postanowiłem zostać bramkarzem. Muszę przyznać, że Wakabayashi był ode mnie znacznie lepszy, ale jeśli wziąć pod uwagę to, że w anime tym piłkarze skakali po poprzeczkach, to wszystko jest możliwe... Wzorowałem się na jego grze z mniejszym lub większym skutkiem (raz nawet na obozie zimowym zachorowałem na grypę, ale dalej sobie trenowałem i mi przeszło). Ogólnie mogę powiedzieć, że bardzo go lubię i jak ostatnio gadałem z kumplami o Tsubasie, to okazało się, że zdecydowana większość z nich najbardziej lubi tego właśnie bohatera.

[MetFan]


© Copyright by MetFan