Jeff Noon - "Wurt"

Jakieś 2 lata temu zapisałem się do miejskiej biblioteki publicznej w pobliskim mieście (nazwy nie podam, bo trochę się wstydzę :)). Od tej pory raczej dużo czytam, ale z czasem coraz ciężej było mi trafić na książkę, która naprawdę mogłaby mnie wciągnąć. Aż nagle ... wziąłem w ręce jedną z wielu książek wydanych przez wydawnictwo MAG. Patrzę na okładkę i myślę: Jeff Noon, hmm, "Wurt". Cóż to może być? Notka na tylnej stronie okładki mówi o jakimś narkotyku, bla, bla, bla. Na początku zaleciało mi to kiczem, ale że z reguły cyberpunk lubię, więc wziąłem. I tak rozpoczęły się dwa najpiękniejsze dni w moim życiu (no prawie:)).

Do czego to można porównać? No nie wiem, chyba do niczego co znam. Ale po kolei. Historia opowiada losy pewnej grupki młodzieży, a akcja rozgrywa się w Manchesterze, w czasie raczej nieokreślonym. Czym jest Wurt? Otóż jest to rodzaj narkotyku, czy też rzeczywistoci wirtualnej. Raczej ciężko to sklasyfikować. Główny bohater, Skryba, podczas jednej z wycieczek w Wurta (żółtego, bo on jest najniebezpieczniejszy) gubi siostrę. Cała fabuła kręci się wokół odnalezienia jej i przywrócenia do świata realnego, co nie jest w cale łatwym zadaniem. Napisałbym coś więcej, ale po co psuć zabawę tym którzy się skuszą i sięgną po "Wurta".

Co w tym ciekawego? Przyznam, że nic, ale gdy doda się do tego niesamowitą narrację i ciężkawy klimat, to wyjdzie coś naprawdę wspaniałego. Początkowo nieco trudno odnaleźć się w świecie Wurta, ale potem zasysa on niesamowicie (uwierzcie mi, że wciąga bardziej niż "Władca pierścieni", choć porównanie nie jest może zbyt trafne).

Pisałem że bardzo ciekawa jest narracja. To rzecz, która najbardziej się mi spodobała. Jest to zasługą wspaniałego stylu J. Noona. Co ten człowiek potrafi zrobić za pomocą słów, no sami musicie to zobaczyć. Gdybym miał pisać książki chciałbym to robić tak jak Noon (nie myślcie, że piszę to po przeczytaniu tylko jednej książki tego autora, bo zaliczyłem ich kilka od czasu "Wurta").

Co jeszcze? Jeśli lubisz wspaniały klimat i to on jest dla ciebie najważniejszy, to sięgaj po tą książkę, bo naprawdę warto. Zapomnisz o całym świecie. Albo inaczej, świat stanie się zupełnie inny. To tak jak po obejrzeniu Matrixa. Jest tylko jedno ale. Jeśli masz przestarzałe zapatrywania sexualne (nie żebym preferował to co robią Skryba i Desdemona), lub chociaż jesteś dość delikatny w tych sprawach, to odpuść sobie. A zresztą sam zobaczysz. Zrazisz się po kilkunastu stronach. Bo oprócz tego, że atmosfera utworu przesycona jest cyberpunkiem, to jeszcze nie mało w nim sexu. Orgie w Wurcie są na poziomie dziennym, a Skryba bardzo lubi się ze swoją siostrzyczką ;).

Tak więc, zachęcam do przeczytania tej książki, bo według mnie jest wybitna. Nie mam pojęcia, jakim cudem przeszła ona bez zauważenia. Może dlatego, że jest w niej "coś", a Polska społeczność nie potrafi czytać czegoś więcej niż książki dla dzieci (chodzi mi o kolegę Pottera). Dodam, że Noon dostał za tę książkę nagrodę Hugo.

Przesycony żółcią BONGO.