Ostatnio z powodu choroby przeczytałem wiele książek, o których pokrótce postaram się powiedzieć. Pierwszą z nich jest "Arena" autorstwa Williama Fortschena. Na temat autora nic nie powiem, bo i nic nie wiem :) natomiast książka bardzo mnie przyciągnęła. Pochodzi ona z cyklu książek opartych na świecie Magic The Gathering (znanego z najpopularniejszej karcianki na świecie o tym samym tytule), a właściwie rozpoczyna go.
Książka opowiada historię miasta, w którym panowały cztery domy magii: Bolków (brązowych), Fentesków (pomarańczowych), Ingkarów (fioletowych) oraz Kesthów (szarych). Domy skupiały wojowników - magów, a każdy z domów miał swego mistrza. Władze nad nimi sprawował jeszcze Wielki Mistrz, który to z kolei podlegał Kroczącemu (czyli temu, który przemierza światy) z tym, że on pojawiał się w tym mieście tylko po to, aby odebrać manę od Wielkiego Mistrza, który to pobiera ją jako podatek od mistrzów domów. Może to trochę zagmatwane, ale jeśli przejdzie się przez początek, to książka naprawdę wciąga.
Na początku poznajemy głównego bohatera, który nie wiadomo kiedy pojawia się w mieście, mówią o nim Nieznajomy Garth Jednooki. A napisałem mówią, bo Garth nie był już taki nieznajomy :) ponieważ od razu pokonał w nielegalnych walkach kilku znanych magów co przysporzyło mu sławy u pospolitej ludności z miasta, która zbiła na nim majątek w zakładach.
Pojawienie się w mieście Jednookiego ma związek z pewną Nocą Ognia, która odbyła się niecałe 20 lat od rozpoczęcia akcji książki. Tej nocy istniało jeszcze pięć domów - ten piąty był domem Oor - taelów. Był to w owym czasie najpotężniejszy dom. Jak można się domyśleć ówczesny Wielki Mistrz, a obecny Kroczący, niejaki Kuthuman zapragnął władzy i many domu Oor - taelów i w wyniku tej żądzy zniszczył dom, a prawie wszystkich jego wojowników wymordował. Ale jednak ktoś przeżył.....
Tak można w skrócie przedstawić tę książkę. Jak można się domyśleć Garth zbiera wokół siebie kilka osób, które później stają się jego przyjaciółmi i rozpoczyna dzieło zemsty. Przyłączając się do wszystkich domów po kolei, niszcząc je od wewnątrz i podjudzając do wzajemnej walki przeciwko sobie i Wielkiemu Mistrzowi wprowadza w życie swój plan zagłady. Jednak nie wszystko chyba przewidział....
Książkę czyta się szybko, nie mogąc się od niej oderwać, kilka razy zachowania bohaterów bardzo nas zaskakują. Może podsumuję to co dotychczas powiedziałem: książka nie zawiera zaskakującej fabuły, ale mimo to trudno przerwać czytanie ponieważ cały czas trzyma w napięciu. Polecam ja wszystkim, którzy lubią lekkie lektury.
Adios muchacho (czy jakoś tak :).
hmhm
hmhm@o2.pl