W związku z szokująco "wielką" ilością tekstów w kąciku książek, nie bacząc na polityczne konsekwencje swego czynu, postanowiłem zasilić nieco dział poświęcony mniej lub bardziej znanym pisarzom naszej niebieskiej planety. Do Action Maga zajrzałem po raz pierwszy zaledwie miesiąc temu. Niezwykle mi się ten projekt podoba i mam nadzieje, że w najbliższej przyszłości znajdę nieco czasu, aby regularnie wspierać wasze "wydawnictwo" swoimi artami. Będzie to moja pierwsza działalność związana z pewnego rodzaju publicystyką i nie wiem czy choć w niewielkim stopniu jestem w stanie stworzyć coś, co dzisiejsza rządna przygód i wrażeń rasa ludzka przeczyta, nie zasypiając przy tym po pierwszych pięciu minutach czytania. W pierwszej kolejności pod ogień pójdzie mój ulubiony autor, o którym uważam powinien usłyszeć każdy szanujący się czytelnik (to ktoś jeszcze o nim nie słyszał?? :)). W przyszłym miesiącu, jak dożyje, postaram się dopisać jeszcze kilka drobiazgów na temat innych książek bądź autorów. Mam nadzieje, że dzisiejszy art się spodoba i że ujrzę go za te długie dwa miesiące na łamach AM. {jak ja lubię spełniać marzenia ;) - PP}
Rosja - wiadomo - kraj wielki, piękny, mający "na swym koncie" wielu genialnych naukowców, muzyków, malarzy, pisarzy. Po starannym oddzieleniu wspomnianego intelektualnego segmentu rosyjskiego społeczeństwa odsłania się druga połowa tej gigantycznej machiny, a tą połową jest armia. W rosyjskiej armii hierarchia ważności w kadrach wojskowych jest bardzo swoista i całkiem nieźle skomplikowana. Zupełnie inaczej traktuje się pospolitego oficera, niż odpowiadającego mu stopniem oficera wywiadu wojskowego.
Wiktor Suworow (prawdziwe nazwisko Władimir Bogdanowicz Rezun) był zwykłym, niczym nie wyróżniającym się chłopem. Urodził się w 1947r. Całe młode lata swego życia przepracował w kołchozie. W czasach panowania KC KPZR jedną z niewielu szans na jako-takie życie była służba wojskowa, o którą wbrew pozorom nie było tak łatwo. Dla prostego radzieckiego chłopa zdobycie choćby dowodu osobistego było nie lada problemem. Niemniej jednak Suworow zdołał uzyskać dowód swojej niebanalnej zresztą tożsamości i wstąpił do Charkowskiej Szkoły Dowódców Wojsk Pancernych Gwardii. W 1967 roku oficjalnie został oficerem. Po kilku latach oddanej służby Wielkiej Mateczce Rosji, został zauważony przez jednego z wyższych oficerów wywiadu wojskowego ppłk. Krawcowa. Od tego momentu Krawcow stał się jego protektorem i sukcesywnie wprowadził go do nomenklatury KC. Po czterech latach nauki w Wojskowej Akademii Dyplomatycznej Suworow rozpoczął pracę w rezydenturze Wywiadu Wojskowego Sztabu Generalnego Armii Radzieckiej (GRU) w Genewie. Te trzy literki od wielu lat spędzają sen z powiek wszystkim zachodnim rządom, ich armiom i rzeszom naukowców pracujących dla wojska. Po zaledwie czterech latach służby dla GRU, Wiktor Suworow podpadł nieco swoim pracodawcom, z pozoru niewielkim ekscesem. Jak wynika z jego książki, "góra" od początku była w błędzie przyjmując go do służby jako wywiadowcę. Wiedząc, że wydano na niego wyrok śmierci, z wielkim trudem udało mu się zwiać do Wielkiej Brytanii gdzie mieszka sobie do dziś.
Całą swoją karierę wojskową dość dokładnie i szczegółowo opisał w licznych książkach, przez wiele lat zakazanych na ziemiach polskich przez ówczesny system rządzący. To, co najbardziej rzuca się w oczy po przestudiowaniu kilku kartek to uproszczony do maksimum tekst. Dialogi, opisy zdarzeń, osób są niesłychanie zrozumiałe, nie wymagające od czytelnika dogłębnego dociekania, co w tym, a tym momencie autor miał na myśli. Nie oznacza to jednak, iż styl pisarski Suworowa bliski jest temu z okolic budki z piwem. Jest on po prostu pisany dla każdego bez względu na wiek (z pewną dolną granicą oczywiście) i wykształcenie. Jednocześnie jest to tekst godny uwagi dla rządnego doznań estetycznych i stylistycznych konesera. Niektóre, szczególnie przejmujące fragmenty w jego powieściach mogę czytać dwa, trzy razy po sobie i delektować się ich, nie występującą u innych autorów, formą.
Pozycją, która rozpoczyna pewien cykl o życiu autora jest książka pt. "Żołnierze Wolności". Opowiada ona losy bohatera tego artykułu począwszy od jego pracy na roli w jednym z licznych radzieckich kołchozów. We wspaniały sposób, ze sporą dawką specyficznego humoru, ukazuje on liczne paradoksy występujące na wszystkich szczeblach społeczeństwa rosyjskiego, z największym naciskiem na wojsko oczywiście. Odkrywa kulisy kilku naprawdę ciekawych "przekrętów" w armii rosyjskiej, które miały miejsce w latach umacniania się potęgi ZSRR. Wszystkie sytuacje opisywane są oczami zwykłego żołnierzyka, przez co stają się dużo bardziej atrakcyjne dla przeciętnego czytelnika.
Moim faworytem w całej bibliografii tego autora jest pozycja zdefiniowana nieco intrygującym tytułem - "Akwarium". Obserwujemy w niej dzieje Witka począwszy od jego spotkania z Krawcowem, a skończywszy na wielkiej ucieczce na zachód. IMHO jest to najlepsza książka Suworowa i generalnie uchodzi za moją ulubioną wśród wszystkich utworów, jakie kiedykolwiek przeczytałem. Nie jest to wbrew tytułowi krótki poradnik akwarysty, lecz opis trudnego żywota oficera GRU (GRU = AKWARIUM). Znajduje się tu wiele opisów dotyczących działań wywiadowcy (czytaj szpiega), metod werbunku, szkolenia. GRU jest instytucją niezwykłą. Niesłychanie rygorystyczne warunki członkostwa, ciągły strach przed inwigilacją, skomplikowane egzaminy tworzą z niej najlepiej zorganizowaną i skuteczną machinę wywiadowczą. Bardzo wiele można wywnioskować po pewnym fragmencie, widniejącym zresztą na obwolucie książki:
"...Mamy bardzo prostą zasadę: rubel za wejście, dwa za wyjście. To znaczy, że wstąpić do organizacji trudno, ale znacznie trudniej ją opuścić. Teoretycznie dla wszystkich jej członków przewidziano tylko jedno wyjście - przez komin. Dla jednych z najwyższymi honorami, dla innych hańbiące, ale komin jest jeden. Tylko przez ten komin odchodzimy z organizacji."
Wymowne, prawda??? Wszystko to, podobnie jak w "Żołnierzach Wolności", przedstawione jest w bardzo przystępny, nawet dla laika, sposób. Jest to bowiem pewien kompromis pomiędzy przedstawieniem jak największej ilości skomplikowanych, bądź co bądź, danych, a dostępnością tego całego koktajlu dla każdego czytelnika. Należy pamiętać, iż autor był szpiegiem. Po ucieczce na zachód musiał ujawnić Anglikom (tzn. chciał, nie musiał) jak najwięcej informacji o działaniu rosyjskiego wywiadu. Z przyczyn oczywistych wszystkie dane nie mogły znaleźć się na półkach w księgarni. Tym sposobem, po dokładnym okrojeniu, na rynek trafiły tylko niewielkie ilości materiałów. Pewnym uzupełnieniem dla Akwarium są pozostałe książki autora:
Istnieje jeszcze kilka pozycji przeznaczonych głownie dla czytelników bardziej zainteresowanych rosyjską armią, wywiadem i generalnie radziecką władzą. Wśród nich: "Dzień M", "Ostatnia Republika", "Kontrola", "Wybór", "Ostatni Milion". Książką wyjściową dla każdego powinno być "Akwarium".
Książki Wiktora Suworowa (zwłaszcza tę o rybkach) polecam wszystkim chcącym zgłębić tajniki pracy szpiega. Szpiega zupełnie innego, niż to często oglądamy w telewizji czy w kinie. Można przy tym nacieszyć się kilkoma naprawdę poruszającymi momentami, które nie trudno znaleźć w każdej książce z osobna. Wszyscy, którzy choć na moment zetknęli się z twórczością rosyjskiego pisarza, z pewnością przyznają mi rację.