"Oczy smoka"

"Flagg, jeden z największych żyjących magów, znał wszystkie trucizny, a każda z nich była straszniejsza od poprzedniej. Ale najgroźniejszą ze wszystkich trucizn, jakie Flagg trzymał z dala nawet od tych.[...] A w środku leżał Smoczy Piasek, na który nie ma lekarstwa. Pochodził z pustyni Grenh. Do Grenh można się zbliżyć tylko gdy nie wieje wiatr.
Albowiem wystarczy raz odetchnać oparami by zginąć. Ale nie natychmiast. Dopiero po paru dniach płuca rozżarzą się, skóra zacznie dymić, a całe ciało skurczy się niczym ciało mumii. Po czym człowiek padnie nieżywy z włosami w płomieniach.[...]"

Zaczynamy standardowo, daleko, dawno był król, miał on dwóch synów etc. etc. Jednak po jakimś czasie można zauważyć nieco oryginalności w książce. Jednak na początku w zarysie przedstawię wam historię Delain.

No, jak wspomniałem był sobie król, na jego dworze byłoby wszystko dobrze, ale była jedna osoba, która chciała jak najgorzej. Był to Flagg, królewski czarnoksiężnik i doradca. Był on na tyle straszny, że bał się go nawet sam król Roland. A miał on wspaniałą żonę, powiła ona dwóch synów, jednak przy drugim porodzie zmarła, nie powiem wam z jakiej przyczyny, ale była ona raczej "naturalna" w odległych czasach. Wiadomo, że zaczęła ona nieco przeszkadzać Flaggowi. Sprawa dotyczyła ułaskawienia dwóch dezerterów. Jak już pisałem żona Rolanda (Shasha) urodziła dwóch synów: pierwszy - Piotr - zdolny, odważny, miły; drugi - Tomasz - raczej udolny, podobny do ojca, wciąż żył w cieniu Piotra.

Oczywiście Flagg miał interes w tym, aby na tronie zasiadł drugi, mniej samodzielny. A miał on w swoim biurku pewną straszną truciznę. Był to Smoczy Piasek. Dosypał go do wina, które zaniósł królowi. A że robił to codziennie Piotr, podejrzenie padło na niego. Po krótkim czasie od śmierci Rolanda, został osadzony w wieży, wysokiej na 300 stóp. O okrągłym kształcie, było tam jedno okno.

Dalej nie piszę bo bym chciał zachęcić was do lektury, pomimo iż akcja nie jest wartka, to czyta się dobrze.

A teraz co może się w niej spodobać - jest ciekawa :), a poważnie to opowiada o losach młodych, w podobnym do naszego wieku (jeśli się nie mylę 14-25). Jest napisana ciekawym językiem na tyle, że może ją zrozumieć wasz młodszy brat. No i cóż jeszcze można napisać. Potrafi zainteresować na tyle, dobrze (i z małym zdziwieniem stwierdziłem) czyta się z zainteresowaniem, ma ciekawe wątki i inspirujący tytuł (podpowiem, że miały one swój wkład w akcję). Ponadto autor często zwraca się do nas (czytelników) ze swoim zdaniem. Chociaż napisał ją sam mistrz grozy, to jej nie odczułem, po prostu czyta się, aż miło.

A teraz co może się nie spodobać - jest czasami schematyczna :(, za co można postawić drobny minus, jednak to nic strasznego. Ja obawiałbym się na waszym miejscu dawać ją młodszemu rodzeństwu, ponieważ kilka razy pojawia się tam jeden wulgarny zwrot. Wiem, że dzieci uczą się prędzej z piaskownicy, i to lepszych, to jednak nie dałbym jej mojej siostrze. Nie chcę aby czytała w książkach o cholerach :|. Następnie moje wydanie obfitowało w rozmaite błędy stylistyczne, brak odstępu między wyrazami, ale dostrzegłem to tylko 5 razy, więc nie jest aż tak źle. Następny minus to mianowicie charakterystyczne zdradzanie przez autora co będzie działo się dalej (zanim Piotr zasiadł w Iglicy - czyt. za 3 rozdziały). I znowu minus - nieproporcjonalne działy, co sprawiło, że jest ich 142. Jednak te drobne błędy niezbyt przeszkadzają w czytaniu.

Dlatego mogę polecić tą książkę prawie wszystkim.
Gwarantuje że was zainteresuje (ale rymnąłem :)

Splatch

splatch@wp.pl