Książki a czytelnicy

Książek Ci u nas dostatek! Szkoda że nie można powiedzieć tego samego o czytelnikach. Tak się śmiesznie składa że najwięcej czyta młodzież szkolna, mimo iż chyba najbardziej na świecie tego nienawidzi... Co z resztą? Gdzie się zaszyli? Biblioteki wciąż rosną, wydawnictw również przybywa, autorzy również wysilają się aby pisać jak najwięcej, ale cóż z tego? Żeby książki były dla szarych ludzi bardziej strawne dodano obrazki ;), okładkę zadrukowano często jakimiś bazgrołami i styl pisania zmienił się na tyle prostacko że jush więcej nie można. Ale po co to, skoro i tak nikt prócz małej rzeszy molów książkowych po tomiszcza pokrywające kurz w księgarniach i bibliotekach nie sięga? I nie sięgnie.

Przede wszystkim dlatego, że to jest kraj zwany Polską, a w tym kraju nigdy nikt na wybitnym poziomie inteligencji nie stał. Mówicie, że bzdury piszę? Przykład: ulubione zajęcie Polaków to walka z przeważającymi siłami wroga, wszyscy w tym kraju patrioci, bo oglądają co roku "Potop" w telewizji, a gdy spyta się kto go napisał to jush mały problem... Jak żenujące są te przykłady chyba każdy widzi. Zresztą nie zauważyłem w moim otoczeniu dorosłych (bo młodszych akurat ta myśl nie dotyczy) wielce wybitnych. Owszem - są osoby posiadające ogromną mądrość życiową (jak moja mama), ale nikt nie jest na tyle inteligentny, żeby zdobyć tą świadomość że jest się oczytanym. Książki potrafią pomóc w życiu, ale są odrzucane na drugi plan, bo przecież każdy jest tak mądry, przecież ludzie pozjadali wszystkie rozumy. A potem się każdy dziwi że ten się powiesił, albo pewien prezydent nie potrafi wymienić głów innych państw...

Teraz formę edukacyjną pełni telewizor. Telewizor, w którym programy edukacyjne nawet nie lecą, a jeśli jush to w takich nieprzystępnych porach że nikt tego nie obejrzy. Telewizor, dzięki któremu populacja przyswaja sobie bierną, nieinteligentną rozrywkę wystarczającą za wszystko inne. Mało osób teraz chodzi na zabawy typu dyskoteki, bale, a jush w ogóle nic z czego by się dało wyciągnąć jakąś naukę, czyli wieczorki poetyckie, teatr czy chociażby audycje radiowe. Dlaczego? Bo każdy jest na to "zbyt" inteligentny. Litości!!!! Co ten telewizor w sobie ma, że każdy go tak wielbi??? Bo ja nie widzę zbytniego sensu w lecących telenowelach, nie lubię oglądać bioenergoterapeutów, programów komercyjnych jak te wszystkie "Wizjery", nawet zwątpiłem w BB… (Phnom się pewnie cieszy...). Postęp ludzkości wcale nie jest taki postępowy, bo zamiast naprawdę się przydawać doprowadza do zaspokajania "animalistycznych żądz" (Phnom: podobało mi się to stwierdzenie :)). A nie wspomnę jush, że książki mają większą wartość życiową i naukową niż telenowele. Heh, jednak jest z tego jedna dobra rzecz. Literatura stała się zajęciem dla elity i jest przez elity uprawiana. Myślę że tym zdaniem dowartościowałem niektórych, bo taki był mój cel. Nie załamujcie się bracia i siostry, to nie wy jesteście inni, tylko świat dookoła was się tak pociesza.

=red HAMter= Członek SMMF
Mitologia oddaje kształty, przez które bezkształtny
kształt kształtów może być poznany. (J. Campbell)

http://ixds.p.lodz.pl/~gmork & http://rpg.net.pl/smmf

{Ja ze swojej strony chciałbym dodać, że nie sądzę, aby przyczyną wszelkiego zła w naszym kraju było to, że mało ludzi czyta książki... Owszem - mogą one rozwijać ludzką wyobraźnię, poprawiać współczynnik inteligencji, często nawet dostarczać wielu życiowych prawd, ale nie mają takiej mocy jaką - jak mi się wydaje - przypisuje im =red HAMter=. Oczywiście autor ma rację pisząc, że to, iż czyta tak mało ludzi wcale dobrym nie jest, a również jakość rozrywki dostarczanej przez TV pozostawia wiele do życzenia.
Nie zgodzę się jednak z bardzo radykalnym stwierdzeniem, jakoby w Polsce "nigdy nikt na wybitnym poziomie inteligencji nie stał", bo - pomimo że część Polaków rozumem nie grzeszy - w naszej historii (że już nie wspomnę o niektórych ludziach, których dane jest mi znać osobiście) znalazłaby się niejedna osoba nadzwyczajnie inteligentna - Phnom Penh}