Wstępniak
Recenzje
Stare, ale jare
TNT
Stuff
Gadanie
Sieciowisko
Redakcja
Historia
Exit
|
Teenagent
Tak sobie wczoraj siedziałem sam, w ciemnym pokoju, i myślałem. Zastanawiałem się o tym, co by tu zrobić. I wymyśliłem! Postanowiłem coś stworzyć. Nie żeby od razu jakiś obraz, ale może jakiś tekst? Tak, tekst.
Napiszę recenzję jakiejś gry! Ha! Nareszcie się na coś przydam :). Wybrałem Teenagent'a. Może nie jest to gra najnowsza, ale warta zainteresowania. Po pierwsze jest to gra polska. A takich nie jest dużo. Po drugie to klasyczna przygodówka, których na świecie też za wiele nie ma. No i najważniejszy powód - gra jest bardzo dobra. Tym nie wiadomo jakim akcentem, przechodzę do następnego akapitu :).
Teenagent to klasyczna gra przygodowa typu "pojnt end klik" (to dla nie znających angielskiego). Mogę Was zapewnić, że znajdziecie w niej na pewno wiele pozytywnego humoru. Praktycznie w każdym dialogu będzie coś śmiesznego. Dzięki tym "jajcom" gra się w nią bardzo przyjemnie - a oto chodzi. A tak w ogóle to gierka jest dość osobliwa, dlatego, że można w niej wcielić się w tajnego agenta. Każdy chyba kiedyś marzył, aby zostać tajniakiem, przeżywać przygody, a na samym końcu kochać się z piękną kobietą :). Takie piękne kobiety to mi się ciągle śnią po nocach :).
A czy ja coś napisałem o fabule? Nie? To się już poprawiam. Moim zdaniem jest ona bardzo dobra. A na pewno oryginalniejsza od tych wszystkich, gdzie trzeba (znowu) uratować świat. Cała historia brzmi tak:
W BTASS (Bardzo Tajnej Agencji Służb Specjalnych) trwają poszukiwania kandydatów na agentów. No i chcąc nie chcąc wybór pada na nas. Po krótkiej rozmowie z szefem zostajemy zesłani na trening. Po jego zakończeniu dowiadujemy się o bardzo dziwnych rzeczach. Chodzi mi o tajemnicze znikanie sztabek złota w bankach. Najprawdopodobniej sprawcą tego ambarasu jest niejaki Jan Ciągwa. Twoim zadaniem będzie wyruszenie do posiadłości wyżej wymienionego łotra i rozwiązanie tajemniczej zagadki. Tak oto prezentuje się historia Teenagent'a. Uff... Nareszcie napisałem te trzy akapity recenzji (kurde, jak
to się długo i trudno pisze :)).
Następnym punktem, jaki mamy, jest wizualizacja gry. Teenagent to gra sprzed paru lat. Dzięki tym paru "latkom" nie prezentuje się ona najlepiej. Na pewno nie uświadczycie w niej takiej grafiki jak w np.
Myst III. Jest to gra całkowicie dwuwymiarowa. Przy dzisiejszych standardach prezentuje się ona bardzo cienko. Do głównych wad grafiki można zaliczyć niską rozdzielczość i małą liczbę kolorów. No ale przecież najważniejsza niejest grafika tylko grywalność. A ona stoi na najwyższym poziomie. Bardzo dobre są również efekty wzrokowo-słuchowe. Muzyka jest fajna, wpada w ucho i... nie chce z niego wylecieć :). To samo mogę powiedzieć o wszystkich dźwiękach.
Po opisaniu strony technicznej gry przyszedł czas na interfejs i zagadki. To pierwsze moim zdaniem jest spoko. Postacią kierujemy za pomocą myszy, a wszystkie polecenia... też wykonujemy myszką :). Ogółem, wszystko jest proste jak świński ogon :). Do zagadek też nie mam zastrzeżeń. Są one takie, jak we wszystkich klasycznych przygodówkach. Aby wykonać "to", trzeba zrobić "tamto", ażeby "tamto"... itd. Moim zdaniem nie są złe ani dobre. Po prostu porządna robota.
Po tych wszystkich moich wygibasach z klawiaturą nadszedł czas na malutkie podsumowanko. Gra jest bardzo dobra, z dużą dawką humoru, łatwym interfejsem. Do tego gra się w nią bardzo przyjemnie. Gdyby tak jeszcze
grafika była lepsza. Ja szczerze zachęcam do zagrania, bo naprawdę jest warto. I niech mi ktoś tylko powie, że to staroć z gu(ó)wnianą grafiką. Nie sugerujcie się wzrokiem, tylko sercem... grywalnością :). Dobra, kończę już
bo brat właśnie opuścił kibel, a ja muszę załatwić pewne (przyziemne) sprawy :).
© Bezimienny SSJ3 <mateusz51@interia.pl>
|