Niedawno ogladalem film "Human traffic". Kupa mlodych ludzi z problemami. Narkomani, goscie bez forsy, balangowcy i inni tego rodzaju ludzie i w tym srodowisku przedstawiona 5 mlodych ludzi. Ich weekend zlozony z samych zabaw, cpania, seksu i porannego budzenia sie nastepnego dnia. Ich problemy na pierwszy rzut oka nie sa moimi problemami. JA jestem spokojnym studentem, który zamiast w akademiku mieszka w domu z rodzicami. Pozornie jest to calkiem odlegle mi srodowisko. Ale. No wlasnie. Mi wystarczyla jedna scena z tego filmu, zeby ich zrozumiec i w jakis sposób zaakceptowac. Jest to scena, w której pokazane sa dachy domów. Calej dzielnicy, sa ich dziesiatki, a kazdy z nich jest wielopietrowy. Tysiace, ba dziesiatki tysiecy ludzi mieszkajacych na niewielkiej w sumie powierzchni. Pomyslcie: jezeli w szkole, w klasie jest iles tam ludzi, którzy o bardzo róznia sie od ciebie to bardzo, ale to bardzo ( w pewnym wieku ) chcialbys sie wyróznic. Przez to ludzie w polskich szkolach nosza firmówki, jezdza np. 200 km zeby kupic sobie jakies buty czy ciuchy, których nikt w ich otoczeniu nie bedzie mial przez jakis czas. A gdy widza to samo u kogos na miescie, to nie nosza juz tego, bo uwazaja " ze kazdy juz to ma". I nie ma róznicy czy to jakies buty za 100 zl. czy 450. Albo ciuchy. Czy zdarzylo sie wam, ze kilka dni po tym jak wy kupiliscie swoja wymarzona katane czy glany, a w kilka dni pózniej paru gosci z kasa nosilo takie same rzeczy. Wiem to moze wkurzyc. Ale pomyslcie sobie. Czy kupiliscie te rzeczy tylko, dlatego zeby bylo wam cieplo czy cos takiego. A moze oprócz tego kierowalo wami cos jeszcze. Np. chec wyróznienia sie, pokazania - wy macie swoje adasie, a ja mam reeboki i tez jestem cool. Kiedys czytalem artykul w " Resecie " mówiacy o przeludnieniu. Podano tam przyklad populacji szczurów, które przy pelnej dostepnosci jedzenia dochodzily do pewnej ilosci i na tym zostawalo. A pomyslcie jak jest w sytuacji ludzi. Jest nas po prostu za duzo na tym swiecie. Naturalne by bylo zebysmy mieszkali w domkach jednorodzinnych. Ale pomyslcie sobie. Jeden cztero czy szesciu klatkowy blok musialby zostac zastapiony calym osiedlem domków. Ile przestrzeni, kosztów i innych rzeczy poszloby na to. Tak wiec pakuje sie nas do ilus tam klatkowych bloków ( kilka razy mialem watpliwa przyjemnosc przechodzenia obok bloku o klatkach od A do Z ), kaza zywic w supermarketach o 40 lub wiecej kasach, ogladac te sama telewizje, jadac to samo i ogólnie robic to samo. A wtedy my mlodzi ludzie, którzy dopiero wchodza do prawdziwego zycia widza to i protestuja przeciw temu. Ale czy slusznie. Czy pikieta 4 dzieci kwiatów przed Sejmem da cos. A moze powinnismy niczym Wallenrod wejsc do systemu i go zniszczyc. To mogloby byc skuteczne, ale ilu z nas po drodze nie zmieniloby przekonan. A czy tak naprawde powinnismy zmieniac ten swiat. Dziwie sie na przyklad ludziom protestujacym przeciw globalizacji. Nie wiem, co oni chca osiagnac przez zdemolowanie kilku miast oprócz ogólnej niecheci do ich przekonan. Oni moim zdaniem protestuja przeciw procesowi, a nie konkretnemu czemus. Oni mówiace np. USA powoduje globalizacje. No fajnie, ale równie dobrze mozna o to oskarzyc kazde wieksze panstwo. Czy np. Japonia nie próbuje globalizowac swojej gospodarki, a czy wczesniej Zwiazek Radziecki nie próbowal tego samego tylko przy uzyciu innych srodków. Czasami czuje sie jak bohater sztuki Mrozka " Tango" . Jezeli chce sie zbuntowac, to zamiast ja wiem krzyczec i protestowac musze uczestniczyc w systemie, bo wszystkie inne formy sa wykorzystane.
      Tak wiec wracajac do tego filmu. Jezeli chcecie sie odrózniac to sie odrózniajcie, ale moim zdaniem bez dragów i szalenstw powodujacych w wiekszosci przypadków smierc.

pmgpmg@wp.pl

>>Powrót do AMFILM<<