|
Quo Vadis- tę książkę czytali chyba wszyscy. I ja, mimo całkiem młodego wieku zmuszony byłem poznać losy Winicjusza i Ligii, pary zakochanych ludzi, którzy mieli pecha żyć w niewesołych dla Rzymu czasach, pod rządami nie całkiem zdrowego psychicznie cesarza. Teraz powieść opowiadająca także o prześladowaniach chrześcijan i upadku moralnym starożytnego Rzymu Henryka Sienkiewicza przeniósł na ekrany kin Jerzy Kawalerowicz. Na film wybrałem się (tak jak spora większość uczniów) z własną klasą, co pozwoliło mi głębiej poznać moich kolegów (jako totalnych idiotów, rzecz jasna). Jednak nie zważałem na nich tylko wpatrywałem się w ekran. Głównego bohatera, Winicjusza, odegrał Paweł Deląg. Jedną z bardziej inteligentniejszych postaci w filmie zagrał Bogusław Linda jako Petroniusz. Natomiast Ligię- Magdalena Mielcarz, której Quo Vadis jest debiutem na dużym ekranie. Najbardziej ciekawiła mnie rola obłąkanego cezara („Miedzianobrodej małpy”), którego zachowanie doskonale odegrał Michał Bajor i Chilona ( Jerzy Trela), który wydał chrześcijan. Wszyscy aktorzy włożyli w swe role serce, nie brak im talentu. Stąd też wypada pochwalić Jerzego Kawalerowicza za doskonały wybór obsady. Porównując film do książki warto napisać, iż wiele elementów skrócono lub po prostu ich nie ma. Film pokazuje więc tylko wybrane części powieści, co i tak zajmuje mu ok. 3 godziny. Sporo, lecz ja spodziewałem się czegoś lepszego. Ta „superprodukcja” {oczywiście jak na polskie warunki} przez wielu nazywana jest jako „powieść historyczna”, a większą część filmu stanowi wątek miłosny. Ponadto efekty specjalne są godne filmów klasy B: gdy lwy na arenie pożerają ludzi, wyraźnie widać, iż są to kukły z czerwoną farbą. Na samym końcu filmu jest scena która przedstawia Św. Pawła który powraca do Rzymu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w panoramie starożytnego Rzymu widać poruszające się samochody! Tutaj już się czepiam, ale mogło być to przedstawione w inny sposób. Reszta jest wykonana przyzwoicie, choć film ten nie ma szans na Oscara czy coś takiego i w tym stylu (pomijając oczywiście nagrody rozdawane w Polsce). Scenografia stoi na wysokim poziomie: są stroje przeniesione żywcem sprzed 2000 lat, wnętrza budynków także robią wrażenie(szczególnie gdy z ubogiej chaty chrześcijan przenoszeni jesteśmy do pałacu np. Petroniusza). Ciężko jest mi ocenić muzykę, gdyż nie ma do czynienia na co dzień z operą czy starodawnymi pieśniami. Jednak myślę, iż jest całkiem dobra, szczególnie wprowadza w nastrój grozy w momencie, gdy Winicjusz zdecydowany jest porwać Ligię z jej domu. Ogólnie, po obejrzeniu filmu miałem mieszane uczucia. Z jednej strony ekranizacja ta jest dobrze zrobiona, przedstawiająca w sposób rzeczywisty uczucia ludzi i ich zachowanie, z drugiej natomiast ciężko jest nazwać to jakąś rewolucją. Nie da się ukryć, iż jest to najbardziej oczekiwany film roku, więc koszta poniesione z jego produkcją na pewno się zwrócą, nie mówiąc już o zyskach. OCENA 4/6 PRYMUS® ________________________________ Dla porownania moja, nie aż tak pochlebna, recenzja znajduje się >>tutaj<< troy >>Powrót do AMFILM<< |