Denzel Washington urodził się 28 grudnia 1954 w Mount Vernon w stanie Nowy Jork. Jego ojciec, również Denzel Washington, był pastorem, więc swoje dzieci wychowywał bardzo surowo. Nie pozwalał im nawet oglądać telewizji. Matka, Lennis Washington, prowadziła salom piękności.     Gdy miał 14 lat jego rodzice rozwiedli się. Denzel wraz z rodzeństwem zamieszkał u matki. Wkrótce po tym został wysłany do szkoły z internatem, ponieważ matka obawiała się, że nie da rady uchronić syna przed złym towarzystwem, które potem wylądowało w więzieniu.     Tuż po szkole średniej Denzel rozpoczął naukę w college’u Fordham University. Studiował dziennikarstwo, nauki polityczne i biologię. Jednak aktorskie powołanie odkrył dopiero podczas kursów aktorskich, które brał w przerwach między wykładami. Wziął udział w kilku studenckich przedstawieniach. Aktorstwo na tyle mu się spodobało, iż po ukończeniu w 1977 r. college’u Denzel postanowił rozwijać dalej swoją pasję. Dostał się do grona słuchaczy Ameican Conservatory Theater, prestiżowej szkoły aktorskiej. Jednak już po roku, znudzony, opuścił nową szkołę.     Wyjechał do Nowego Jorku, gdzie dostał rolę w telewizyjnym filmie „Wilma”, biografii Wilmy Rudolp. Na planie poznał swoją przyszłą żonę – Paulettę Pearson.     Na dużym ekranie zadebiutował dwa lata później i to od razu w dużej roli – w „Dokładnie tacy sami” Michaela Schultza, komedii obyczajowej o perypetiach biznesmana, który dowiaduje się, że ma czarnoskórego syna. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że biznesman jest... biały! Mimo dość ciekawej fabuły film nie zdobył popularności. Jednak Washington został zauważony przez odpowiednich ludzi. W efekcie dostał rolę, która zaważyła na całym jego życiu. Przez sześć lat, od 1982 do 1988 grał w telewizyjnym serialu „St. Elsewhere” ulubionego bohatera publiczności – doktora Phillipa Chandlera. Jego pierwszym kinowym sukcesem był film pt. „Opowieści żołnierza” Normana Jewisona w 1984 r. za który dostał prestiżową nagrodę Obie.     W 1987 roku Washington wystąpił w „Wołaniu o wolność” Richarda Attenborough – dramacie wojennym, opartym na prawdziwych wydarzeniach. Opowiada on o losach niejakiego Stephena Biko – granego oczywiście przez Washingtona – który walczył z dyskryminacją rasową i który został zamordowany przez policję. Washington ryzykował-grożono mu śmiercią. Ale opłaciło się. Został nominowany do Oscara, którego przegrał z Seanem Connerym.     Oscara dostał w 2 lata później. W filmie „Chwała” Edwarda Zwicka zagrał Tripa, drugoplanową postać. Film przedstawiał jego relacje z sierżantem (Morgan Freeman) i dowódcą oddziału składającego się tylko i wyłączne z Murzynów (Matthew Broderick). Oparty był z resztą na autentycznych wydarzeniach. Kolejnym filmem był „Czarny blues”(1992), który został stworzony dzięki Spike’owi Lee. Washington grał w nim egocentrycznego jazzmana. Po raz pierwszy Lee zobaczył Denzela podczas wystawiania sztuki teatralnej, opowiadającej o czarnoskórym działaczu afroamerykańskiej społeczności, który został zastrzelony w 1965 r. I właśnie Lee namówił go, aby ponownie odegrał tę rolę. Tylko teraz w filmie, a nie jak poprzednio- na scenie. Jeszcze jeden film, jak Washington zrealizował z Lee był to dramat obyczajowy „He Got Game”(1998), który rozgrywał się w nowojorskim getcie. W karierze Denzela Washingtona nie brakowało filmów kontrowersyjnych. W „Filadelfii” Jonathana Demme (1993) zagrał Joego Millera, adwokata, który próbuje dojść praw chorego na AIDS homoseksualisty.     W „Kolekcjonerze kości” Phillipa Noyce’a zagrał sparaliżowanego policjanta, Lyncolna Rhyme’a, który nie marzy o czym innym, niż o śmierci. Jednak zawikłana sprawa nadal trzyma go na świecie wśród żywych.     Denzel Washington wystąpił jeszcze w wielu innych filmach, o których nie będę już wspominał. Na jego karierę, oprócz wielkiego talentu, miał wpływ ówczesny rasizm.     Np. w „Gliniarzu na Karaibach” Carla Schenkela producenci mocno okroili wątek miłosny i wycięli sceny miłosne z udziałem Washingtona i białej Mimi Rogers.     Jeszcze jednym dowodem na to jest protest, jaki wywołał film „Raport Pelikana” (1993). Otóż w książkowym pierwowzorze główny bohater jest... biały!     Washington zrobił wspaniałą karierę jak na Afroamerykanina. Dzięki wspaniałem talentowi i uporowi zdobył bogactwo, szczęście i uznanie filmowych krytyków. PRYMYUS® >>Powrót do AMFILM<< |