|
    Na ten film czekałem bardzo długo. Po raz pierwszy usłyszałem o nim kiedy zostały przedstawione nominacje do oskarów. Oczywiście kina, w moim znienawidzonym mieście, nie wysiliły się na jego sprowadzenie gdyż logika podpowiadała, że skoro nie ma efektów specjalnych, wybuchów i Schwarzennegera w roli głównej to mało kto skusi się na zakup biletu. Doczekałem się w końcu dnia w którym kaseta VHS zagościła w moim [bądź co bądź zużytym już] magnetowidzie. I co? Nie żałuję ani grosza wydanego na wypożyczenie.     11-sto letni Billy Elliot za namowami swojego ojca zaczyna trenować boks, gdyż jak ten twierdzi jest to męski sport, który przyda mu się w życiu. Jednak chłopak podczas jednego treningu spostrzega uczącą się baletu grupkę dziewczyn. Z pewną niesmiałością próbuje swoich sił. Po pewnym czasie balet nie tylko zaczyna sprawiać mu przyjemność, wychodzi na jaw że chłopak ma do niego niesamowity talent. Jego nauczycielka postanawia wysłać go na egzamin do szkoły tańca, co spotyka się z ostrym sprzeciwem ojca.     Teoretycznie jest to bardzo prosta historia, ale sposób jej przedstawienia jest wręcz genialny. Film jest niesamowicie "emocjonalny". Wszystko zostało pokazane tak, że głównym elementem na który zwracamy uwage są uczucia, udało się to dzięki prostocie wymowy. Nie ma w filmie momentów, zwanych ogólnie "cieżkimi", wszystko jest podane bezpośrednio i bardzo przystępnie. Jednym słowem film trafia do widza, robi to jednak tak, że kiedy widziałem Billy'ego tańczącego na ulicy [po prostu cudowna scena] to czułem całą złość, fascynację tańcem i energię które ten chłopak rozładowywał. Moje wyrazy uznania dla Jamiego Bella, który świetnie odegrał swoją rolę.     Bardzo lubię kino brytyjskie, a Billy Elliot jest jego typowym przykładem. Mamy do czynienia z problemem bezrobocia [podobnie jak w niedawno obejrzanej przeze mnie "Orkiestrze" z Ewan'em McGregorem]. Ponadto widzimy człowieka, który wbrew wszystkim pragnie osiągnąć wymarzony cel, wyłamać się z tłumiącej go społeczności i pokazać, że jest kimś. Jednak przede wszystkim jest to film o ludziach i dla ludzi. Nie przedstawia niczego nierealnego i nie został stworzony po to aby ludzie dostawali świra zastanawiając się o co w nim właściwie chodzi, jest prosty. Wszystko mamy podane na tacy z której czerpiemy pełnymi garściami i wciąż chcemy więcej, ta właśnie jego przystępność sprawia, że mniej go oglądamy a bardziej czujemy. Ukazane są problemy które są wszędzie, w każdym społeczeństwie. Nie jest to film tylko dla wybranych, jest to film który powinien spodobać się wszystkim bez wyjątku.    Przy ocenie nawet nie próbuję być obiektywny. Jestem wciąż pod wrażeniem tego co zobaczyłem. Spodziewałem się dobrego brytyjskiego kina a dostałem coś, co wielce przerosło moje oczekiwania. W dzisiejszych czasach naprawdę trudno o film, który zachwycałby swoją prostotą. "Billy Elliot" jest takim filmem. Dla fanów kina brytyjskiego jest to wręcz pozycja obowiązkowa, ponadto zachęcam wszystkich do jego obejrzenia, na pewno nie uznacie czasu mu poświęconego za stracony. Jak na mój gust to film jest po prostu rewelacyjny! ocena: 6/6 (wiem, że nie ma filmów doskonałych, ale w porównaniu do innych które widziałem to "Billy Elliot" jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie) PS: A taki "Gladiator" dostaje oskary.... co za świat! troy >>Powrót do AMFILM<< |