Przyjaźń

(Nawiązując do listu XXX....)

Rzeczywiście, w telewizji (zwłaszcza na Polscacie i TVN) mnóstwo jest seriali „młodzieżowych”, w których to nastolatek ma straszny problem np. złamał mu się paznokieć... ;-) Nie, ale na serio.... takie filmy pokazują nam jakie piękne jest życie tam na „zachodzie” a jak źle jest u nas.

Tam jeżeli masz problem idziesz z nim do przyjaciela. A tutaj w polsce? Mam kolegów oczywiście. Ale tylko kolegów. Kiedyś myślałem, że mam przyjaciela, ale czy przyjaciel „wygada” twoją największą tajemnice wszystkim  i jeszcze będzie się z niej bezczelnie śmiał?! Raczej nie.

Szczęśliwi Ci co mają prawdziwych przyjaciół.. W dzisiejszych czasach zdobyć przyjaciela jest tak trudno jak 15 lat temu kupić szynke w mięsnym. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest. Nasi rodzice chwalą się swoimi przyjaźniami. Przyjaciel mojego ojca to mój ojciec chrzestny. Z tego wynika, że dawniej było inaczej. Może to właśnie sprawa wszechobecnych komputerów. Może przestaliśmy szukać przyjaciół w tradycyjny sposób. Bo „po co”? Skoro w Internercie, na ircu, czacie jest to o wiele łatwiejsze. Tam każdy jest anonimowy. Nikt nie wie nic o tobie, ani ty nic o nich. Może tak jest lepiej. Bo przecież nie obgada cię, bo z kim? Zapewne z tego powodu przestaliśmy szukać przyjaciół „cielesnych” bo ktoś kogo znasz przez sieć nie jest kimś dla ciebie osiągalnym. Oczywiście są niewielkie wyjątki od reguły (Q’nik ;-), ale to tylko wyjątki.

Ja także mam przyjaciół „przez modem” i powiem szczerze że tacy są najlepsi. Bo przecież oni nic od ciebie nie chcą. Piszą do ciebie bo chcą. Z własnej nie przymuszonej woli. Bo także szukają przyjaciela. Ale dlaczego czuje niedosyt? Ano dlatego, że nie mogę do nich pójść. Wypłakać się na ramieniu kiedy mam „doła”. Nie ma możliwości do fizycznego kontaktu. A to przecież jest bardzo ważne. Taki kolega z klasy, to jest z tobą bo dajesz mu spisać prace domową, albo jak mu się wingroza schrzani to pójdziesz do niego i naprawisz lub format c: zrobisz ;-). Ale to nie jest przecież bezinteresowność...

Jak do tej pory mam jedną prawdziwą przyjaciółke. Niestety nie w świecie „rzeczywistym” tylko z sieci. Zawsze mogę jej powiedzieć co chce i ona też może zwierzyć mi się z wszystkiego. Tak jest dobrze. Ale mogło by być lepiej......

 

Mam nadzieję że przyszłość przyniesie zmiany. Ale nie na gorsze. Należy szukać przyjaciół w najbliższym otoczeniu, a jeśli to się nie uda to wiadomo pozostaje.... Tylko czy to jest prawdziwe? Czy nie czeka nas przyszłość kiedy to nawet na randki będziemy się umawiać przed kompem? A dalej co? Rzeczywistość Matrixa?   Ja nie chce żyć w ten sposób!

 

Piotr Cenkier (rikii@o2.pl)

 

Ps. Pozdrawiam tę jedyną przyjaciółkę- Liliane (Xexiagu) i członków listy dyskusyjnej tkdp@yahoogroups :-)