Mieszkam koło szpitala. Od lat nie słyszę już sygnałów karetek. Przestałam reagować. Od 11 września wzdrygam się na ten dźwięk... Co kilkanaście minut. We wszystkich relacjach z Nowego Yorku wyły karetki.
Od razu postanowiłam nie pisać do AM. Pomyślałam, że artykułów na ten temat będzie dość. Jednak chcę wam przekazać parę moich wrażeń, refleksji. Może uda mi się zwrócić waszą uwagę na coś, co wam umknęło.
Ten atak, nie... ten mord, masakra tysięcy i szok milionów były nie do przewidzenia. Niby sami Amerykanie od lat tworzą filmy katastroficzne, ale myślę, że tak naprawdę nikt nie wierzył, że coś takiego może się stać. Dla mnie był to najzwyczajniejszy dzień. Nie działo się nic specjalnego. Po południu, siadłam do komputera i zaczęłam czytać AM. W trakcie lektury moja mama włączyła tv. Nie słyszałam o czym mówią, byłam zajęta czytaniem, jednak moja podświadomość wysłała sygnał do świadomości, że coś się dzieje. Wstałam więc z ociąganiem i poszłam rzucić okiem na ekran. Wyglądało to jak film, panorama Manhatanu, nad którą unoszą się kłęby dymu. Gdy dotarło do mnie, że to się dzieje naprawdę, bez zastanowienia podążyłam w stronę telefonu. Moja mama sięgnęła po komórkę. Zadzwoniłam do koleżanki, powiedziałam żeby włączyła tvn. Po chwili zadzwonił kolego mojego brata z pytaniem, czy oglądamy tv. Jest to niewątpliwie pewne zjawisko. Ludzie w obliczu czegoś tak ważnego informują się nawzajem... Informacja błyskawicznie się rozprzestrzenia. Kiedy odłożyłam słuchawkę telefonu, i wróciłam do telewizora nie było już wież... Nie było już tych ludzi.
Później ten dramat rodzin poszukujących swoich bliskich. Historie, które gdyby były w filmie, uznane zostałyby za zbyt nierealistyczne. Rozpacz i gniew Amerykanów. Tryumf Busha. Patetyczne mowy ważnych osobistości. Wiele słów, wiele kwiatów, wiele świeczek.
Nasze, czyli zwykłych Polaków, reakcje były bardzo różne. Widziałam osoby które nie mogły przestać o tym mówić, takie które wściekały się, że tamte mówią, osoby zamyślone, osoby zmartwione, osoby zadowolone. Szybko pojawił się czarny humor. Jak dla mnie, jest to szczytem złego smaku, nawet jeśli ma to pomóc odreagować ludziom ten koszmar. Ja nie mogłabym zdobyć się na to, żeby obrócić coś strasznego w żart. Zaznaczę, że nikt z moich znajomych, czy nawet znajomych znajomych nie został poszkodowany. W mojej szkole w 6 dni po zamachu, czyli w poniedziałek była dyskoteka. Ja nie poszłam, próbowałam nawet z kimś o tym porozmawiać, przekonać, że to nie w porządku. Co usłyszałam? Jedno zdanie: "to nas nie dotyczy"...................
Dotyczy, jesteśmy ludźmi. Więcej wyjaśnień nie trzeba, ci co nie zrozumieli i tak tego nie pojmą.
Czy trzeba było aż tylu istnień, by uświadomić nas, że życie jest tak ważne? Ci ludzie, którzy oddali swoje życia, po to tylko by ich pozbawić innych? Agresja rodzi agresję. Czy w pełni słuszne są naloty Amerykanów na Afganistan? Giną również niewinni ludzie. Jak można to kalkulować?
Znacząco zmieniono mentalność Amerykanów. Do tej pory, przynajmniej taki był ich wizerunek, nie wiedzieli co to wojna. Byli naiwni. Nas lata okupacji, PRL-u nauczyły nie ufać nikomu. Amerykanie mają zaufanie do własnego rządu. A Polacy? Nie da się tego nie widzieć.
To prawda, że powstaną filmy, gry, książki i setki innych rzeczy, będących wynikiem fanatyzmu iluśtam ludzi. Historia świata została wzbogacona. O czym uczymy się w szkołach? O wojnach.
Zastanawialiście się nad tymi ludźmi? Tymi co krzyczą, że zniszczą Amerykę, a później cały cywilizowany świat. Ja bardzo dużo. Oni, tak mi się wydaje, myślą kategoriami ludzi średniowiecznych. Uznają karę śmierci, dyskryminują kobiety, zwalczają ludzi o innych przekonaniach, nie uznają telewizji, radia czy komputerów. Żyją w świecie tak innym od naszego, że trudno jest to pojąć. Mnie jakoś nie raduje myśl, że Ameryka zabija w tej chwili ludzi. Jak pokazała tv, oni się cieszyli po zamachu. Cieszyli się ze śmierci.
Piszę to 1 listopada, w dniu szczególnym. Wspominając zmarłych nie mogę nie wspomnieć tych, którzy stali się ofiarami fanatyzmu.
Skrajność w każdym przypadku powoduje szkody.
Resztę tematu pozostawiam innym. Napisanie tego art.-a w jakiś sposób mi pomogło. Mam nadzieję, że wam też nie zaszkodziło.
KataszA
poczta: asztaka@gazeta.poczta.pl