Światopoglądy

W tym tekście mam zamiar przedstawić, każdemu kto podejmie się go przeczytać, mój pogląd na sposób w jaki oceniamy świat. Do napisania poniższego tworu skłoniła mnie odbyta niedawno rozmowa ze znajomą o tym czym jest realizm, pesymizm i optymizm. Światopogląd to oczywiście nie tylko to i godziłoby się opisać systemy filozoficzne i religijne istniejące w naszym społeczeństwie, ale wychodzę z założenia, że po pierwsze musiałabym napisać niewiarygodnie wielkiego tasiemca, a po drugie byłoby to ciekawe tylko dla niektórych więc może pozostanę przy najbardziej ogólnych określeniach, których używamy wszak najczęściej gdy ktoś nas zapyta jak byśmy siebie określili.

Na pierwszy ogień wezmę najwygodniejsze bodaj określenie, a więc i najczęściej używane - "realista". Otóż według słownika wyrazów obcych ,na którym się oprę: "Jest to człowiek liczący się w swoich poglądach, zamierzeniach i działaniu z faktami". Otóż moim skromnym, albo i nie, zdaniem każdy fakt wywołuje u nas reakcję i to przez jej pryzmat patrzymy na fakt. Dla przykładu - w okolicy doszło do napadu. Jeden człowiek w związku z tym zaczyna się obawiać każdego wyjścia z domu po zmroku twierdząc, że i jego może go to w każdej chwili spotkać, bo świat taki już jest. Drugi natomiast dalej swobodnie wychodzi na miasto uważając, że szansa iż ktoś go napadnie jest mniejsza niż była wcześniej, bo ten jeden rabuś już napadł i nie będzie teraz tego robił po raz drugi, więc nie ma powodu aby się bardziej martwić. Obaj wszak mają pewną rację i mogą poniekąd nazywać się realistami, bo kształtują zachowanie według faktów. Tak jest w każdej sprawie, a nasze reakcje i wnioski nieraz są dosyć różne.

Na dodatek mało kto przy określaniu siebie korzysta ze słownika, a raczej wytwarza własne pojęcie w oparciu o pewne ogólne zasady. Spotkałam się nawet z tym, że osoba stosowała metodę totalnej negacji wszystkiego, a na pytanie jak się określa stwierdziła: "Jestem realistką" ,a na pytanie "Jak to?" odparła - "Uważam, że życie jest w rzeczywistości ohydne i dlatego je tak neguję". Dochodzimy więc do wniosku, że każdy człowiek może wytworzyć sobie inną wizję realistycznego sposobu myślenia. Ludzi zaś było już wielu i nie mamy możliwości ustalić ilu jeszcze będzie więc liczba sposobów pojmowania tego słowa jest tak naprawdę nieskończona.

Samo pojęcie przestaje być wystarczające do określenia siebie, gdyż możemy na fakty zarówno patrzeć pozytywnie jak i negatywnie, natomiast nie jesteśmy w stanie patrzeć na nie całkowicie obojętnie, uniemożliwiają nam to nasze emocje i przeżycia. No i jak teraz się określisz skoro nie wystarczy wytarty zwrot "realista", bo tak naprawdę nic o tobie nie mówi?

Pozostaje jeszcze określenie optymista i pesymista. Często spotykam się z tym, że ludzie w moim wieku (mam szesnaście wiosen) uznają te dwa określenia, za zwroty opisujące ludzi skrajnie patrzących na świat, a tak przecież niej jest! Posiłkując się znowu słownikiem stwierdzam, że są to po prostu skłonności do dostrzegania dobrych bądź złych stron danego zjawiska i przewidywania pomyślnego, bądź nie, biegu wydarzeń. Jeśli określam siebie jako optymistkę, to nie znaczy to, że po dostaniu dziesiątej pały z danego przedmiotu będę się cieszyć "Bo to przecież nie jedenasta!" Można oczywiście prezentować skrajne odmiany tych poglądów, ale to inna bajka. Może więc warto zweryfikować swój sposób określania siebie? 

Wiem, że ten tekst był długi i na dodatek powstał pod wpływem impulsu więc nie musi wcale być bardzo składny, ale jeśli Qn'ik go w ogóle dopuści do AM i ktoś go doczyta do końca, to może będzie miał nowy temat do przemyśleń przy następnej jeździe autobusem...? Do polemiki gorąco zapraszam na łamach AM - rzucam rękawicę.

p.s. Gdyby ktoś pytał to jestem optymistką (albo przynajmniej tak się określam)

p.s. 2 Przepraszam za ewentualne błędy interpunkcyjne - chyba się tego w życiu nie nauczę ;-) 

p.s. 3 Może kiedyś jeszcze coś napiszę - tym razem o samym optymizmie 

Boginka