Tytuł może nie oddawać w pełni tego co mam na myśli, czyli o cholernych telefonach komórkowych. Znaczy się nie ogólnie lecz o tych, co znajdują się na wykładach. Wyobraźcie sobie teraz aulę - ludzi coś ze 300, co druga ma przy sobie komórę. I co się dzieje? Co chwilę jakaś cholera wydaje dźwięki np.: tematy filmowe Bonda, Jamesa Bonda czy Stawki większej niż życie. Człowiek się skupić nie może (na pisaniu txtów do AM, ofkoz). Co chwila ktoś wychodzi pogadać - szum, wraca - szum, zanim dotrze do miejsca okupowanego przez JSR (Jego Szanowną Rzyć) minie dobre 5 minut, bo po drodze kilka razy zagada do ludzi. Człowieka krew zalewa. Jak się tu "uczyć" czy pisać? Rozumiem, ludzie muszą mieć kontakt ze sobą, ale po zajęciach, na nich niech te cholery wyłączają. W ostateczności mogę zrozumieć ludzi, którzy pogadają przez telefon (a nuż ważna sprawa) i go schowają. Nie rozumiem natomiast ludzi, którzy później je wyciągają i się chwalą (sprzedałem córkę za komórkę:)), bawią czy inne bzdety z tymi cholerami wyprawiają. PARANOJA. Ileż można? Obserwuję to na KAŻDYM wykładzie. Od półtora miecha to samo. Szlag człowieka trafia.
Txt będę już kończył, bo chyba wszystko, co chciałem już napisałem, dziękuję za uwagę i upraszam o nie noszenie tych choler na wykłady, lub je wyłączajcie. Wasz uniżony sługa:
M u m i n (mumin@poczta.onet.pl)
QUEEN (nic nie słuchałem, bo pisałem to na wykładzie)
P.S. Sam mam komór(k)ę, ale jej nie noszę na wykłady (ciężka ta cholera).
P.S.2 Wykład, na którym to piszę to socjologia (to tak dla wścibskich). Co to ma wspólnego z ochroną środowiska to ja pojęcia nie mam.
P.S.3 Najlepiej na świecie pisze się w bidecie:)
P.S.4 ARCHIWILI..............NINIE masz czypiendziesiąt? (txt klasowy, BRAWA: klap, klap, klap),(założę się o czypiendziesiąt, że pisałeś go w bidecie:))
P.S.5 Właśnie patrzę na dwóch debili - bawią się komórami. Wysyłają sobie nawzajem SMSy a później się cieszą, jak dzieci dosłownie jak dzieci. Jeszcze jedno, siedzą obok siebie...