-1)         Gdy przyjmiemy już, że mamy, jako społeczeństwo, prawo zabić człowieka, najczęściej zabijać chcemy przestępców. Mój stosunek do kary śmierci kształtuje się niczym sinusoida: byłem jej zupełnym zwolennikiem, by później stać się jej całkowitym przeciwnikiem, a teraz mój stosunek na powrót wychyla się w kierunku poparcia dla niej. Nie mogę znależć bowiem innej adekwatnej odpowiedzi na zło wyrządzone okrutnym przestępstwem. Czy jest ona jednak społecznie użyteczna? Nie, nie jest.
   Prawo nie służy zaspokajaniu żądz jednostek, choćby i zupełnie naturalnych. Służy optymalnemu organizowaniu życia społecznego. Dlatego, Qn'ik, uważam, że nie możesz domagać się od niego zaspokajania twego pragnienia zemsty. Inaczej i ja, będąc młodym i zdrowym chłopakiem, mógłbym domagać się od prawa, niechże zapewnia mi miłe i powolne kobiety co najmniej raz w tygodniu. Ta potrzeba też jest naturalna i ludzka.
    Ponadto prawo ma za zadanie także (a może nawet na pierwszym miejscu) kształtować postawy członków społeczeństwa. To, że teraz mamy poczucie, że kara śmierci jest potrzebna o niczym nie świadczy. Co myślicie o karze chłosty? Nie śmiejcie się, pytam o to dlatego, że w Polsce jeszcze po II wojnie, większość ludzi popierała przywrócenie kary publicznej chłosty. To się już zmieniło. Czy nie uważacie, że współcześnie ogólnie, w całym społeczeństwie, zmniejszyła się tolerancja dla naruszania nietykalności cielesnej? Czy tak by było gdyby chłosta nadal funkcjonowała i była gloryfikowana jako ostoja sprawiedliwości?
    Na pierwszy rzut oka kara śmierci wydaje się być niemalże panaceum na gangrenę przestępczości. Tania, szybka, diabelnie skuteczna. Był przestępca - nie ma przestępcy i już nigdy go nie będzie. Tak wygląda to jednak tylko z żabiej, niezwykle wąskiej - ograniczonej do chwili teraźniejszej, perspektywy. Czy zależy nam jedynie na tym żeby efektywnie represjonować przestępców, czy przede wszystkim na tym, aby zapobiegać popełnianiu przestępstw. Moim zdaniem dużo ważniejsze jest to drugie. Patrzący dalej zwolennicy kary śmierci, zastrzegają ją tylko dla najcięższych zbrodni, wzdragając się przed bardziej radykalnymi pomysłami. Dlaczego, skoro jest ona takim świetnym środkiem zniechęcającym do wejścia na drogę przestępstwa? Dlaczego, dzięki niej, uwolnić społeczeństwo tylko od morderców, a nie zastosować jej w stosunku do każdego przestępcy i wykorzenić w ten sposób przestępczość w ogóle? Nie uda się? Ano, nie...
Bo życie człowieka, nawet przestępcy, ma wagę. Otwierając taką hurtownię śmierci i chełpiąc się tym, kładlibyśmy podwaliny pod armię nowych morderców. Skąd bowiem mieliby oni wynieść szacunek do życia,
przekonanie, że jego pozbawienie jest rzeczą straszną, absolutnie wyjątkową, skoro byłoby to tak powszechne i pochwalane. Stąd moje przekonanie o tym, że kara śmierci jest raczej nieużyteczna społecznie. Kształtuje niewłaściwe postawy. Nie oznacza to, iż trzeba z niej od razu całkowicie zrezygnować. Ale pamiętać trzeba, że kara śmierci jest dowodem bezsilności społeczeństwa, które nie potrafiło zorganizować się tak, by jego członkowie byli wobec niego lojalni, działali na jego korzyść. Dlatego jeśli zabijamy przestępcę, to nie jest to powód do triumfu, ale do smutku, że nie potrafiliśmy "zagospodarować go" inaczej, zapobiec tragedii, którą wyrządził. Kara śmierci powinna być więc wykonywana z należytą powagą, wcale nie okrutnie lecz z podkreśleniem szacunku dla życia i śmierci w każdej sytuacji.
    Co do błędnego poglądu o walorach odstraszających kary śmierci, użyję nieczystego chwytu w dyskusji i odwołam się do autorytetu - wszyscy profesorowie prawa karnego, których miałem okazję słuchać twierdzą, że decydujące znaczenie odstraszające ma nie wysokość, a nieuchronność kary. Ja im wierzę. {więcej na ten temat w tekscie "Karać? Nie karać? Jak karać?", który ukazał się w poprzednim ~AM więc powinien być jeszcze na tym krążku}
Powrót do wstępu