Wszechobecny kicz


Wchodzę do domu po 7 lekcjach i robię PP (Padam na Pysk). Ostatkiem sił włączam telewizor. I co widzę? Najpierw najeżdżają mnie hordy reklam. Na palcach jednej ręki można wyliczyć te, które w ogóle prezentują jakiś poziom, reszta jest nie tyle głupia, co nudna. Następnie zalewa mnie fala telenowel rodem z Wenezueli i Brazylii. Naturalnie zmieniam kanał, mając nadzieję, że trafię wreszcie na coś normalnego, na coś co wniosło by trochę świeżości. A tu disko polo! Kicz do potęgi! Chłam i... może już skończę, bo mi się niecenzuralne słowa pchają na język. Następny kanał. Kolejna amerykańska szmira: "Strażnik Teksasu" przerywany reklamami MacDonalda. Idę dalej. A tu pokazują bardzo mądrych ludzi. Rodzina Kiepskich w całej swej kretyńskiej okazałości. I co? Oburzony jesteś, szanowny Czytelniku? To skończ czytać i wracaj do Kiepskich, w nadziei, że kiedyś uda Ci się osiągnąć ten stan, co oni. Krytyki ciąg dalszy. Następny kanał, następny kretynizm. "Big Brother", albo jeszcze mądrzejsze "Dwa Światy". Aż mózg paruje, jeśli jeśli coś go jeszcze zostało. Nie będę komentował powyższych programów, gdyż można było już przeczytać wystarczająco dużo wylewnych krytyk na ich temat. Zewsząd zalewa nas kicz, szmira, jednym słowem g*$@#!!!. Ciemni ludzie produkują te durne filmiki, jakieś programiki, aby tylko przyciągnąć jak największe ilości jeszcze głupszych ludzi, ciemnych, zbitych mas, którym można wepchnąć wszystko, byle by dostać za to kasę. To jest kierunek naszego rozwoju. Gałęzie naszej cywilizacji: "Świat według Kiepskich", "Dwa Braty" (czy jakoś tak), "Strażnik Teksasu", "Porywy miłości", itd. 
Do czego zmierzam? Ano do tego, by przedstawić prawdę, której zdaje się nikt nie widzi. Żyjemy w świecie, w którym nasze polskie społeczeństwo jeździ całą rodzinką do Ikei czy do Castoramy, następnie do MacDonalda lub KFC (na WieprzMaca lub WieśMaca oczywiście), by potem wrócić do domu i otępiać się regularnie przeróżnymi programami "rozrywkowymi". Drastycznie zmniejsza się grono ludzi, którzy widzą co się dzieje, mają w sobie jeszcze odrobiny rozumu i apelują do nieoświeconych mas, by puknęli się w czoło i przejrzeli na oczy. Oni wiedzą jeszcze co to jest prawdziwe piękno, lecz Bóg pokarał ich chyba tym, że mają świadomość tego, co dzieje się z naszym społeczeństwem. Sam już nie wiem, czy nie było by lepiej, gdybym pojechał na jakiegoś CiećMaca, a potem faszerował sobie swoją pustą głowę nadzieniem o smaku "Big Brother" itp. Czy nie było by lepiej, gdybym nie wiedział, jakiego kretyna chcą ze mną zrobić? Życie było by o wiele prostsze. Myślę, że wyraziłem się wystarczająco jasno. Mam nadzieję, że nie dożyję czasów, kiedy to wszyscy będą jedli na obiad BigMaca, modlili się do BigBrothera i słuchali Disko (z) Polo.
Czy są w tym kraju jeszcze ludzie, którzy widzą co jest grane, dostrzegają różnicę pomiędzy pięknem a wystrojem Burger Kinga? Jeśli ktoś ma jakieś konkretne kontrargumenty, które udowodnią mi, że Big Brother jest cudowny, mądry itp., a hamburgery MacDonalda to kulinarne dzieła sztuki, to zapraszam do pisania: reevio@poczta.onet.pl

ReeVio