Eutanazja ciut inaczej
Słucham sobie muzyczki i rozmyślam nad wszystkim i nad niczym:). Z tych mych rozmyślań wyszło jedno bardzo dziwne o eutanazji. Każdy wie, co to takiego ta eutanazja. Jednak mnie nie chodzi o taką zwykłą eutanazję. Mówię tu o eutanazji dla zwierząt. Pewnie niektórzy pomyśleli cytuję: "o czym on pieprzy, eutanazja u zwierząt, świr or something?" Wcale, że nie świr (znaczy nie taki wielki, tylko ciutkę, hau, hau, hauuuuuuuu:)). Dobra teraz piszę na serio. Eutanazja, czyli zlitowanie się nad cierpiącym człowiekiem, który chce umrzeć. W niektórych krajach jest możliwość eutanazji nad człowiekiem, a nad zwierzętami eutanazja dokonywana jest codziennie bez żadnych ceregieli. Nikt się nie pyta kota, psa czy innego zwierzaka czy chce żyć, czy woli spokojnie zasnąć po podaniu przez weterynarza zastrzyku. A ja się tu psia mać pytam, kto dał nam takie pozwolenie decydować za innych. Tak wiem zwierzak ci nie powie, że chce żyć za wszelką cenę i cierpieć, ale jak możemy za niego decydować. Przecież najważniejszym czynnikiem dla każdego zwierzęcia jest jak najdłużej żyć, każde z nich broni się przed śmiercią jak może. Czy ktoś mi zaprzeczy? To przecież dla nich najważniejsza instynktowna rzecz: ŻYĆ. Nie rozumiem zatem, o co te krzyki ludzi przeciwnych eutanazji u ludzi skoro godzą się bez najmniejszego zastanowienia na wykonywanie jej na zwierzętach. Skoro nie chcą eutanazji to niech będzie, ale dla wszystkich żywych organizmów a nie tylko dla cZŁOWIEKA, pana Ziemi i wszechświata. My się panoszymy wszędzie nie zwracamy uwagi na inne gatunki. Gdy ktoś zabije człowieka to natychmiast wielka wrzawa i poruszenie. O Boże zabili ludzia, widzioła pani co to się na świcie wyprawio. A za chwile ten cZŁOWIEK zabije psa, szczura, kota czy inne zwierzę tylko dlatego, że mu stanęło na drodze. Nikt nawet nie podniesie się aby zapytać czemu to zrobił. Zabicie bezbronnego zwierzaka to jest nic, bo to zrobił cZŁOWIEK ich pan, który ma prawo do tego. A teraz pomyślcie: idzie sobie człek drogą, patrzy pies no to co by mu przez łeb nie zdzielić sztachetą. A tu wielka kicha bo pies ma kumpli, no to człek jest w tarapatach bo psy pomagają atakowanemu. I co człek odnosi lekkie rany względnie umiera. A co z pieskami, które się jedynie broniły? Polowanko, trzeba ludobójców utłuc. Zwierze zabiło cZŁOWIEKA, to niedopuszczalne. Za to zemścimy się na wszystkich zwierzakach jakie spotkamy, profilaktycznie, nie będą się nam panoszyć po naszym świecie. Zabijemy wiewiórki bo mają mocne zęby (przecie mogom mnie kiędyś pochloć) i takie fajne ogonki, wieloryby bo jak wyjdą z wody to nas zgniotą, mrówki bo jak urosną to... etc., itp.:) To są jedynie skrajne przypadki i nie należą do zupełnie normalnych... No ale wracając do tematu eutanazji to ja chyba nie mam zdania, bo z jednej strony rozumiem ludzi chcących śmierci, ale z drugiej też uważam, że życie jest najważniejsze bo a nuż po nim jest jedynie nicość, koniec, wieczna ciemność. Nie ma nieba, piekła, czyśćca czy innego typu dziadostw. I co? Głupio tak pozbawić się nawet godziny istnienia, nawet cierpiąc. Tak mnie się wydaje. A więc chyba mam zdanie na temat eutanazji, ale jedynie w stosunku do mnie, tzn. ŻYĆ JAK SIĘ NAJDŁUŻEJ DA. I podobnie odczuwa tak wielu ludzi. A teraz pomyślcie o tych usypianych zwierzakach. Może chciały żyć, oddychać, widzieć swoje ukochane otoczenie. Pomyślcie, a przekonacie się że mam rację. Każdy ma prawo do decydowania o swoim istnieniu, niech i takie prawo mają zwierzęta. Nie wiem jak odczuwają to zwierzęta, ale wydaje mi się że chciałyby żyć. A teraz coś z życia wzięte:) Jakiś miesiąc temu (tj coś około października) znalazłem w domu takiego fajnego robaczka. Chitynowy pancerzyk i te sprawy, był bardzo fajny. Był jednak mały szkopuł, nie miał 3 łapek i nie mógł ani chodzić ani latać. Co tu będę owijał w bawełnę nie mógł zrobić nic. Zrobiło mi się go żal cholernie. Nie wiedziałem co zrobić: dokonać na nim eutanazji (o wiele lepiej to brzmi niż: zabić) czy pozwolić żyć. Męczyłem się przez dobrą godzinkę co zrobić. I nadal nie wiedziałem. To co teraz napisze wielu może zdziwić ale zabiłem go. Tak dokonałem na nim eutanazji. Do dzisiaj nie wiem czy dobrze zrobiłem. Nieraz mi się śni, że robaczek mówi że chce żyć, po prostu nic więcej. Męczy mnie to. I jeszcze jedno JESTEM NORMALNY, jedynie czuły na tematy zwierząt i środowiska. Dziękuję bardzo za uwagę, zapraszam do dyskusji na temat zwierząt i niekoniecznie o waszym stosunku do eutanazji na nich. Żegna się przygnębiony oraz pełen nadziei na lepsze jutro dla zwierząt i całego świata:
                                                                                                                 M       u  m   i       n  (mumin@poczta.onet.pl)
QUEEN : "Is this the world we created?"
                "It's a hard life"
                "Was it all worth it"
                "Chinese torture"
                "The miracle"
                "Machines"
                "Don't try suicide"

P.S. Kto zna piosenki wymienione wyżej ten wie dlaczego je tu umieściłem. Reszta niech posłucha i się dowie:)