*** Przemyślenia o metalu ***
"Przez trzy lub cztery tygodnie wogóle się do mnie nie odzywali . Wkurzało mnie to, bo myślałem , że muszą mieć cholernie napompowane ego . Kiedyś przechodziłem obok ich garderoby i usłyszałem dobiegające z niej dźwięki jakieś piosenki z "Vol. 4" (album Black Sabbath). Wtedy nie wytrzymałem i zapytałem ich menadżera: "Co tu się, kurwa dzieje??". On spojrzał na mnie jakoś dziwnie i rzekł ze spokojem: "Człowieku, ty jesteś dla nich Bogiem". Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę ze znaczenia twórczości Black Sabbath" - Ozzy O. o wspólnej trasie z Metalliką
Ostatnimi czasy zrobiło się wiele szumu wobec eldowskiej tolerancji muzycznej. Ludzie piszą listy o tym jaka ta Metallica jest cacy i picuś-glancuś, a na to troszę wqrzony Eld zasypuje taki liścik tonami ripost i kmentarzy bo to @#!%@ "komercha" i w ogóle.
A ja mówię Wam: Bracia (Siostry też)! Pokój! Tylko on może nas uratować! Muzyka nie powinna prowadzić do nienawiści, muzyka powinna łączyć. Nie patrzcie tak na mnie, ja wiem że to jest awykonalne ale pomarzyć - dobra rzecz... A tak tylko patrzeć jak wybuchnie III Wojna Światowa bo Putin powiedział Bushowi że Britney to szmira. (Mniejsza z tym, że miałby rację :))
Ja nie będę próbował przekonywał Elda o słuszności mojego gustu muzycznego. Po co mi to? Facet kocha black i death metal (tak jak ja tradycyjne heavy) i (prawie) każda inna muzyka dla niego to totalny chłam. No cóż... Osobiście rytmy black, i death metalowe mnie nie pociągają .Toleruję je i nic więcej. Są zbyt mroczne i ponure. I jak dla mnie ciut "przymroczne".Co innego heavy... Gdy słyszę jakiś dobry heavy metalowy kawałek, dostaję niesamowitego powera, nabieram ochoty do życia i czuję w sobię tą niesamowitą moc... Coś wspaniałego... To lepsze niż seks (no, może trochę to przesadziłem:)). Tak to już jest, że od Children of Bodom czy naszego Vadera wolę genialnych Ironów, zwariowany Helloween, stary Black Sabbath i ich proste acz cholernie chwytliwe "Paranoid" i "Iron Man", znakomity Judas Priest, solidny Iced Earth, niekonwencjonalego Kinga Diamonda czy szalonego Ozzy`ego ("Tak, nie mogłem znaleźć kiedyś baru" - odpowiedział Ozzy na pytanie czy miał kiedyś problemy z alkoholem)... Głowa sama zaczyna poruszać się w pozycji pionowej! I niech ktoś mi powie że to "komercha" (Boże, jak ja nie znoszę tego słowa)... A co bratku w tym takiego komercyjnego? To że Iron Maiden są trochę sławniejsi (i bogatsi...) od skandynawskiego metalowego światka? A Ja mówię Wam: zapracowali na to i im się (do jasnej ciasnej!) należy. Chyba żadna grupa heavy metalowa nie ma na swym koncie tyle dobrych płyt. Przypuśćmy że jakiś death metalowy zespół ze Szwecji odniósłby fenomenalny sukces na całym świecie, sprzedając dziesiątki tysięcy egzemplarzy płyt, zdobywając w większości krajów status złotej czy platynowej płyty... Czy przez to stałby się komercyjny? Dlatego że wydał genialną płytę? Hę? Czy tylko nieliczni są "niekomercyjni"? Cholera, miał rację Czesław Niemen gdy zaraz po urodzeniu rozejrzał się ciekawskim wzrokiem w wokoło i powiedział: "Dziwny jest ten świat."...
Ale żebyście sobie nie pomyśleli że tylko Maideni mi w głowie... Przecie nie samym heavy m. człowiek żyje... Lubuję się również w zwykłym, pospolitym rocku w dobrym wykonaniu. Tupię rytmicznie nogą gdy słyszę AC/DC czy Deep Purple, Stonesów (to już nie rock, a raczej hard rock`n`roll), Led Zeppelin albo Genesis... Biorę głośniej gdy w radio leci O.N.A, Nirvana czy Pink Floyd... Tak... Ja po prostu kocham muzykę...
Aha... Co do (nie)sławnej Metallicy to szczerze mówiąc nie bardzą za nią przepadam... I wcale nie dlatego że są komercyjni (Są?)... Akurat to mnie obchodzi tyle co wąsy mojej babci, ale nie podoba mi się ich muzyka...Koniec, kropka. Do miłego...!
P.S A teraz czekam aż Eld mnie zbluzga...
P.S 2 Jeśli palnąłem jakiś total bullshit muzyczny to przepraszam, ale to skutek albo mojego młodego wieku albo bezalkoholowego jogurtu ktory wypiłem dziś rano.