*** Sex, drugs & umpa - umpa ***
Wiele się teraz słyszy o techno. Jest to muzyka stworzona przez komputery z małą pomocą człowieka. Zacząłem się ostatnio zastanawiać, jakim cudem to, że tak się brutalnie wyrażę, cholerstwo, osiągnęło wielki sukces na świecie. Ja, jako szanujący się i innych Metal, uważam, że dopiero szybkie pocinanie na gitarze, czy na bębnach jest dopiero czymś. Nie to co tytułowe "umpa - umpa". Muzyka ta opiera się głównie na dźwiękach typu: "tupti-tupiti; ts-ts; łup-łup" i tym podobnych. Sam mam to jakże wątpliwe szczęście posiadania brata słuchającego techno. Przeżywamy ostatnio inwazję różnych zespołów, których twórczość opiera się na techno i elektronicznie zmodyfikowanym vocalu. Są to tak zwane techno - dance. Jak na moją głowę, to jest to dla ludzi, co "lubią dysko, bo się błysko". Najgorsze jest jednak to, że techno zaczynają słuchać ludzie, którzy wcześniej słuchali na przykład: undergroundowego punka, punk-rocka, hard-core'u, czy powiedzmy jakże kultowego Kultu;) Ta już prawie religia pochłania coraz to nowe umysły. Są one paczone jak młody umysł Cartmana przez filmy spólki T&P:) Jak na mój gust, to godni podziwu są ojcowie muzyki tacy jak: Jim Morrison z Doorsami, Ozzy Osbourne z Black Sabbathem, czy nawet Beatlesi. Cóz, najwyeaźniej współczesnej młodzieży nie interesuje jak duży wkład w tworzeniu danej muzyki miał czynnik ludzki. Najwyraźniej ich to rybka. Liczy się efekt, najczęściej w postaci techniawy.
Nie można oczywiście wszystkiego zamykać w jednej szufladce. Nie można porównywać zespołu "666" np. z DJ Sicorem (Amsterdam Polish Techno Mafia). Oczywiście ten pierwszy to super mega komercja. Ten drugi to prawdziwy artysta. Zna się na rzeczy a do tego gra undergroundową odmianę techno. Nie to, żebym ich bronił, ale należy doceniać artystów.
Kolejnym oczywistym faktem przemawiającym za komercyjnym techno-g*** jest na niego popyt. Gdyby nie ludzie słuchający techno, nie miałoby ono racji bytu. Równie oczywiste jest jednak, że techno, jako muzyka komercjalna, zmienia się zgodnie z gustem ludności. Podobnie jest z innymi artystami(?) disco czy dance takimi jak boska Britney, niebiański Enrique, czy nawet Metallica. Może wydawać się to dziwne, ale Metallica również jest nieźle skomercjalizowana. [HEX2000: To ci dopiero odkrycie! Na łamach KM jest o to spór chyba od pół roku;-).] Dla niektórych skończyła się na płycie "...And justice for all". Mnie osobiście podobają się: "Load", "Metallica", "Kill'em all" oraz "...And justice for all". No tak, zacząłem na techno, a kończę na komercjalizacji heavy-metalu.
Mimo niewątpliwego istnienia niewątpliwej komercjalizacji, istnieją jescze grupy od początku do końca grające swoje. Tak jest na przykład ze Slayerem: do końca trzymają swój satanistyczny image. Jednak ludziom się podoba nie tylko to. Mianowicie Slayer cały czas gra thrash-metal. Podobnie jest z zespołem Sentenced. Praktycznie wszyscy ludzie znający się na rzecczy uważają, że nowa płyta ("Crimson") jest bardzo dobra. [HEX2000: Co innego np. taki "Frozen":(.] Jednak trzeba pamiętać, że każy kij ma co najmniej dwa końce;) i należy przypatrzeć się zespołowi Amorphis. Rozchodzi się o to, że za cholerę nie mieści się w mojej percepcji, po co zmieniali muzykę. Bądź co bądź wydali z 10 dobrych, death-metalowych płyt, a tu nagle bach: "Am Universum". Co to miało być: prowokacja, czy też nagła zmiana image'u kierowana potrzebami rynku? Porównajcie sobie np. "Am..." z "Tales from the Thousand Lakes". O Boże... To tyle. Przemyślcie sobie ten tekst.