*** Metallica ***
Metallica - zespół legenda, którego świetność już przeminęła. Zespół, którego muzyka jest wielka. Jeśli zapytasz jakąś osobę, która nie ma o metalu pojęcia o jakikolwiek zespół metalowy w 90 % przypadków usłyszysz Metallica. Został on założony przez czterech facetów z Kalifornii - Jamesa Hetfielda, Lars'a Ulricha, Cliffa Burtona i Kirka Hammeta. Pierwsze trzy płyty były majstersztykami heavy metalu. Takie utwory jak The four horseman, Master of Puppets, Orion czy For whom the bell tolls musi znać każdy szanujący się człowiek, który uważa się za Metala, nie musi ich lubić wystarczy, że je zna. Niestety ten wspaniały band o mało się nie rozpadł. 26 września 86, gdy podczas drogi powrotnej do Kopenhagi z koncertu w Sztokholmie, kierowca autokaru Metallici stracił panowanie nad pojazdem (prawdopodobnie zasnął) śpiący Cliff wypadł ze swojej koi przez otwartą szybę i wpadł pod przygniatający go autokar. Grupa była wstrząśnięta, rozważano nawet zakończenie kariery. Jednak na prośbę matki Cliffa zespół wznowił karierę (sławne słowa Whiplasha: "We will never stop, we will never quit, cause wer're METALLICA"). Po znalezieniu nowego basisty - Jasona Newsteda, zespół wydał kasetę video poświęconą Cliffowi pt. "Cliff'em All", a także trochę melancholijny album "...and justice for all...", a trzy lata później album "Metallica". Tu już widać było tendencję zespołu. Z albumu na album słychać było uspokajanie gry. Nie była już taka agresywna. Po pięcioletniej przerwie kwartet jeźdźców nagrał kolejny album, który zaraz po wydaniu został nazwany najgorszym albumem w dziejach Metallica. Zarzucano im komercyjność, oni odpowiadali, że muszą się cały czas uczyć, zmieniać, by na każdym albumie nie zamieszczać tego samego. Load jest dla mnie dobrym albumem, główną siłę jego pokazują ballady, których na płycie jest dużo, że wymienię tylko The hause that Jack built, Until it sleeps, Hero of the day, Mama said, Bleeding of me i Outlaw Torn. Rok po wydaniu Loada ukazał się ReLoad - kontynuacja poprzedniego albumu. Jednak co ucieszyło fanów jest on mocniejszy, są tylko trzy ballady: Unforgiven II, Fixxxer i Low man's Lyrics. Najlepszym utworem było The memory remains, którego potrafiłem słuchać dzień i noc. Mimo lepszego materiału na płycie fani znowu nie zostawili suchej nitki na byłych idolach. Rok po Reloadzie został wydany Garage INC, zawarte były na nim covery zespołów na których Metallica się kształtowała. Myślę, że był to bardzo dobry album, zwłaszcza iż zamieszczono tam materiał z mini albumu The $5.98 E.P. Garage Days Re-Revisited. Jednak fani pierwszych albumów cały czas byli niezadowoleni. Aż nadszedł czas kwietniowego koncertu z orkiestrą symfoniczną. Płyta z tego koncertu zdobyła wielką popularność, że nawet kawałki koncertu były wyemitowane w telewizji (chyba w dwójce), było to nie słychane wydarzenie, bo jak pamiętam ostatni normalny koncert w telewizji publicznej, był z osiem lat wcześniej (chyba było to Aerosmith). Płyta ta zasługuje szczególnie na uwagę ze względu na brzmienie, co prawda wiele utworów zostało skopanych, lecz mam wrażenie jakby np. Outlaw Torn był zupełnie innym utworem - nie porównywalnie lepszym. A początku Memory remains mogłem słuchać wiele razy. Właśnie brzmienie jest na tej płycie cudowne. A starzy fani mimo, iż były dwa niezłe nowe utwory narzekali jak zwykle. Już boję się myśleć co będzie jak usłyszą oni utwór z nowej płyty na której Metallica ma wspomóc jakiś pi****** raper, chyba się wtedy do nich dołączę.
PS Dla mnie Metallica jest wspaniałym zespołem, nie potrafię nie lubić, utworów poLOadowcowych mimo, iż są wyraźnie gorsze, po prostu cenię ich za całokształt, za to, że się w trudnych momentach nie poddawali. Na każdej płycie znalazły się utwory godne uwagi, mimo że lżejsze, ale były i dostarczyły tylu wspaniałych wrażeń, że chociażby za to należy im się szacunek.