*** Mity ploty i inne głupoty na temat metalu :)***
Już na wstępie powiem, ze chociaż tytuł artykułu nie jest zbyt inteligentny :) to on sam będzie pisany na poważnie. Głupota ludzka zmusiła mnie do napisania tego tekstu. Znam wiele osób, które nie słuchają metalu, bo boją się plotek, które usłyszeli od innych ludzi. Postaram się je zdementować...
Pierwsza z nich, najczęściej potarzana i chyba główny powód, dla którego ludzie patrzą krzywo na metali. Według nich metal to muzyka ekstremalna, ultraszybka, głównie niemelodyjna. Ciekawi mnie tylko na jakiej podstawie to wydedukowali? Na podstawie jednego teledysku (powiedzmy Slayera)? Przecież tak nie można - żyjemy w XXI w., a ludzie nadal się nie nauczyli, że nie powinno się określać ogółu na podstawie jednostek! Pzesłuchaj kilka płyt (jeżeli wiesz co to znaczy przesłuchać, bo jeśli słuchasz HH albo disco, to szczerze w to wątpię...) i wtedy mów co o metalu sądzisz. Aha - do słuchania podejdź z dużą dozą obiektywizmu, żebyś nie ślęczał nad tymi głośnikami, mówiąc sobie jednocześnie, iż metal jest do dupy... Przesłuchałeś? No to możemy dyskutować! Jest tak ostro jak mówią? Nie ma wolnych kawałków? Masz rację - są. Nikt nie każe Ci słuchać trash metalu. Możesz zacząć od chyba najbardziej komercyjnego gatunku metalu - heavy. Najlepiej gdybyś rozpoczął swoją muzyczną przygodę od bandu Iron Maiden, gdyż ta muzyka nie może się nie podobać. I w ten sposób doszliśmy do sedna sprawy - zaprzeczam raz na zawsze: metal to nie jest ultraszybka i nie posiadająca melodii muzyka (z wyjątkami). Możemy iść dalej?
Druga, ale bardzo podobna do powyższej sprawa - metal to głośna muzyka... Prawdę mówiąc to do dzisiaj nie rozumiem o co chodziło "autorowi" tych słów (kumpel z sieci). Czy mam brać te słowa dosłownie? Tak? Ok - czy ktoś każe Ci słuchać metalu na cały regulator? Chyba nie - metal, jak każdą muzykę zresztą można przyciszyć prawda? Jest w tym jednak źdźbło prawdy - przynajmniej jeżeli chodzi o mnie, bo im głośniej słucham tym więcej czerpię z tego przyjemności. Tak czy inaczej - zawsze można przyciszyć!
Trzecia i najgłupsza sprawa - metal to muzyka satanistyczna (wydaje mi się, że ma to związek z ubieraniem się na czarno)! Toż to woła o pomstwę do nieba... Po pierwsze - nawet jeżeli by tak było to nie każdy metal musiałby od razu być czcicielem Szatana, nie? Czy każdy kto słucha Queena ma AIDS? Nie! Metalu słucha się dla przyjemności - nie wiem, czy się teraz nie narażę, ale sataniści chyba nie słuchają black metalu. Odwrotnie - oni go tworzą! Po drugie - jedyny gatunek metalu, który ma jakikolwiek związek z satanizmem to wspomniany już przeze mnie black. Reszta rodzajów metalowej muzyki to gatunki nie mające nic wspólnego z tym kultem. Wyobrażacie sobie Bruce'a Dickinsona zjadającego kota w piwnicy? =]
Czwarta z kolei plota dotyczy warstwy tekstowej utworów. Ludzie! Tekściarze piszą o tym co ich gryzie, a że wyrażają to przy drobnej pomocy wulgaryzmów - ich sprawa! Oni najlepiej wiedzą co czują i jak to wyrazić! A jeżeli kogoś to razi to niech nie czyta tekstów - metal to w końcu MUZYKA (metal to głównie MUZYKA), więc można sobie jeszcze posłuchać, nie? BTW: wulgarzymy w lirykach są spotykane naprawdę bardzo, bardzo, bardzo, bardzo rzadko i wcale tu nie koloryzuję. Spytajcie kogoś innego - powie Wam to samo. Poza tym - teksty nie są głupie. Większość opowiada o czymś ważnym - podam teraz trzy przykłady, które przychodzą mi do głowy, a wierzcie mi, że 90% tekstów traktuje o równie poważnych rzeczach:
- Metallica "One" - tekst opowiada o żołnierzu, który stracił wzrok, ręce, nogi i słuch na wojnie. Jest odcięty od świata, karmiony przez rurkę. Pragnie, aby odcięto go od maszyn. Chce zginąć, a nie żyć w tak starsznych mękach
- Iron Maiden "Run To The Hills" - utwór nie jest smutny, melancholijny, ale tekst dotyczy bardzo ważnej sprawy. Opowiada o walce Indian z najeźdźcami zza oceanu z punktu widzenia i Indianina, i konwistadora.
- Iron Maiden "Hallowed By The Name" - utwór opowiada o człowieku, któremu został krótki okres życia. Są to jego myśli, które nachodzą go w ostatnich chwilach przed śmiercią.
Przykłady można by mnożyć, ale po co? Lecimy dalej...
No i na koniec kilka totalnych głupot, które (za przeproszeniem) piep**ą skate'ci z mojej klasy:
- metal to plastik i komercha. Tu niestety nie mam słów :( Nie mam zamiaru nic tłumaczyć - ten kto ma choć trochę gustu zrozumie, kto ma rację... I takie słowa wypowiedział człowiek słuchający hH!
- w metalu się drą. Nie - wokaliści śpiewają (w większości przypadków), a to, że ktoś jest przyzwyczajony do rytmicznego mówienia a nie wokalu (obojętnie czy jest to wokal agresywny, strasznie melodyjny czy growling) to już nie moja strata...
- metal to nie muzyka. Możesz sobie myśleć co chcesz, możesz rzygać i wymiotować, gdy słyszysz słowo metal, ale nigdy - przenigdy nie mów, że to nie jest muzyka, ok? O więcej wiadomości poproś znajomego muzykologa :)
Nadszedł koniec tego nudnego, ale ważnego arta. Nie chcę Was wcale zachęcić do słuchania tej muzyki (chociaż... :)), ale parę rzeczy powinniście wiedzieć. Zapomnijcie o mitach i nie myślcie o nas jak o satanistach, ale jak o zwykłych zakochanych w muzyce ludziach. Bądźcie trochę bardziej tolerancyjni. Ja rzygam na hip hop, ale nie chodzę od skate'a do skate'a i wypominam im wszystkim jakimi to są idiotami słuchając takiej muzyki. Niech każdy robi co chce - chodzi mi tylko o to, żebyście nie sądzili tego, co jest Wam nieznane...