O tym, że w Slayersach pojawiają się pary chyba każdy wie. Lina i Gourry - trudno tego nie spostrzec. Amelia i Zel? W serii nie wydarzyło się nic poważnego między nimi - żadnego wyznania, może jedynie Amelia była strasznie zazdrosna o Zela. Czytając wiele niezwykle oryginalnych (?) fanfików doszłam do jednego wniosku: w dziewięciu na dziesięć są zawarte wyznania między Obrończynią Sprawiedliwości a chimerką. Hmm...
Od początku zaznaczam, że ten art jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem. W końcu każdy ma inne odczucia do tych (jak również innych) anime oraz mangi.
Czy Zelgadissa i Amelię można nazwać parą? Najpierw fakty: na początku Amelia wyraźnie przeszkadzała Zelowi, później się do niej przyzwyczaił i nawet zaczął ją ochraniać. Ona wciąż za nim chodziła prawiąc komplementy. W jednym z odcinków serii Try powiedziała (niestety nie przytoczę dokładnej wypowiedzi): niech moc naszej miłości nam dopomoże. Dla niektórych to oczywiste, że skoro Zelgadiss nie zaprzeczył, to uważa identycznie. Jednak też nie potwierdził jej stwierdzenia. Wydaje mi się też, że autor celowo unika scen z samymi Zelem i Amelią. Jak możemy to zauważyć? Np. wchodząc do świątyni małżeństwa w pary zostali połączeni Lina z Zelgadissem a Amelia z Gorrym. No dobrze, to chyba nie był najlepszy przykład, ponieważ to połączenie miało ich skłócić. Ale po tym jak w serii Try Lina wypowiadała zaklęcie Giga Slave, po próbie zamnknięcia wrót, w tym samym miejscu wylądowali Lina i Zel, a w innym Gourry i Amelia. Dlaczego autor unikał sytuacji z tą parą sam na sam na dłużej? Może nie chciał doprowadzić do jakiś ckliwych sytuacji, bo nic dobrego by z nich nie wyniknęło. Nic dobrego? Takie jest moje zdanie i bynajmniej nie chodzi mi o to, że związek Zelgadissa i Amelii byłby czymś złym. Mianowicie Amelia jest jeszcze dzieciakiem, może i pod koniec serii Try trochę dorosła, ale wydaje mi się, że nie byłaby zdolna do prawdziwego uczucia. A Zelgadiss z tą strasznie niską samooceną... Więc załóżmy, że w scenie "sam na sam" Amelia swoim sposobem zaczęłaby prawić niesamowite komplementy Zelowi, może nawet powiedziałaby TO słowo, ale co wtedy zrobiłby on? (Nie chce mi się tego zaznaczać po raz kolejny, chyba wiecie, że to moje zdanie) Zelgadiss zapewne by się zmieszał, możliwe, że nie potraktowałby jej poważnie, gdyż wydaje się dla niego niemożliwe, by mógł się ktoś w nim zakochać. Prawdopodobnie nic by nie odpowiedział, ewentualnie coś odburknął i zacząłby unikać Amelii, a to byłoby jeszcze gorsze (jak dla kogo -_^).
No dobrze, po moich wynurzeniach przejdźmy do wspomnianych wcześniej fanfików. W fanfikach opisujemy nasze przemyślenia, sytuacje, które chcielibyśmy, aby się wydarzyły. Czy tylu fanów Slayers chce, aby Zel i Amelia byli parą? Najwidoczniej tak. W żaden sposób tego nie krytykuję. Jednak w moich fanfikach raczej ( raczej? A tak! W końcu wszystko się może zdarzyć ^_^) taka sytuacja nie będzie miała miejsca. Dlaczego? Ponieważ uważam, że zanim Zel będzie zdolny do otwartego uczucia musi napradę siebie zaakceptować, a tego nie da się zrobić w jeden wieczór. Minie naprawdę wiele czasu, chybaże odzyska swój dawny wygląd, ale za tą opcją również nie obstaję. Odzyskanie przez niego noramalenj postaci przed tym, jak zaakceptuje siebie oznaczałoby, że niczego się nie nauczył i już nie nauczy. Nadal będzie uważał, że wygląd jest niezwykle ważny dla człowieka. Załóżmy, że nie odzyska swojej dawnej postaci, zatem potrwa trochę czasu, zanim zaakceptuje siebie i będzie mógł być z Amelią. Ale czy ona będzie tyle czekać? Jest jeszcze dzieckiem i po kilku latach może jej się znudzić czekanie.
Myślę, że nawet według autora ten związek pozostaje pod znakiem zapytania - Amelia spytała się Zelgadissa, czy wróci z nią do Sailuune jak to wszystko się skończy, on odpowiedział, że pomyśli nad tym. A jak się kończy seria Try? Amelia jest w swoim królestwie, a Zel... podróżuje samotnie. Czyli jednak nie został z nią...
Sara