Są takie dni w historii świata, w których to dzieją się (w moim przekonaniu) ważne rzeczy. Dla mnie jednym z nich jest dzień dwudziesty sierpnia, roku tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego. Wtedy właśnie, o godzinie dziewiątej rano na ulicy Angell Street w domu o numerze 454 w miejscowości Providence, przyszedł na świat Howard Philips Lovecraft.
Młody H.P.Lovecraft był dzieckiem nad wyraz rozwiniętym. W wieku dwóch lat poznał litery i recytował wierszyki, gdy lat miał cztery czytał bez trudu, choć zdarzały mu się błędy w wymowie dłuższych słów. Gdy miał pięć lat potrafił już płynnie czytać. Któryś z czytelników może się czymś takim pochwalić?
Dzieciństwo H.P.Lovecrafta jednak nie było łatwe. Kiedy miał trzy lata, jego ojciec doznał udaru mózgu z powodu przeciążenia układu nerwowego, w efekcie czego został przetransportowany do szpitala, gdzie po pięciu latach zmarł. Nie miał towarzyszy zabaw, a wśród rówieśników nie cieszył się popularnością, może dlatego, że wolał opowiadać im historie, niż brać udział w ich aktualnych zabawach.
Tak więc odrzucony przez rówieśników, szukał ucieczki i towarzystwa w książkach. Miał ku temu ogromne możliwości, z racji tego, iż w jego rodzinie, szlacheckiej przecież, znajdowała się ogromna biblioteka, do której egzemplarze zbierało wielu Lovecraftów i Phillipsów. Wtedy najbardziej podobała mu się książka "Arabskie Noce", czytając ją wpadło mu do głowy imię Abdul Alhazred, który to później stał się autorem mitycznego Necronomiconu. Później jeszcze wielokrotnie sięgał po baśnie braci Grimm. Tak było aż do siódmego roku życia. Wtedy to sięgnął po "Księgę cudów i Opowieści z gęstego lasu" Hawthorne'a. Wtedy zaczął interesować się mitologią grecką. Cały świat był dla niego starożytną Grecją, powstrzymywał się od łamania gałązek, aby nie zrobić krzywdy driadom i wypatrywał różnych stworzeń wodnych w fontannach. Jego pierwszy utwór, który zachował się, "The Poem of Ulysses" (1897!) jest parafrazą "Odysei" i składa się z osiemdziesięciu ośmiu rymowanych wersów. A Lovecraft miał wtedy dopiero osiem lat. Ale już wtedy interesował się dziwnymi historiami. To zainteresowanie zaszczepił w nim dziadek, który zabawiał wnuka takimi właśnie opowieściami w mrocznym, gotyckim stylu. Aby móc czytać więcej książek zaczął uczyć się łaciny.
Jako chłopiec, Howard bardzo dużo chorował. Wiele z tych chorób miało na pewno podłoże psychologiczne. Jego obecność w Slater Avenue School była sporadyczna, ale mimo tego jego wiedza wciąż rosła w wyniku czytania wielu książek. Około ósmego roku życia sięgnął po naukę. Najpierw chemię, potem astronomię. Zbudował sobie nawet teleskop i bezustannie poszukiwał nieba. Żadna czysta noc nie minęła bez obserwacji Howarda. Dzięki wiadomościom uzyskanym z tych obserwacji zaczął "wydawać" (rysować) magazyny naukowe (!) The Scientific Gazette (1899-1907) i The Rhode Island Journal of Astronomy (1903-07) i rozprowadzał je między swymi przyjaciółmi. Kiedy wstąpił do Hope Street High School, miał czternaście lat, znalazł tam wielu ludzi o podobnych zainteresowaniach, zarówno wśród nauczycieli, jak i wśród kolegów w swoim wieku. Nauczyciele mieli ogromną sympatię i zrozumienie dla skrępowania i nerwowości Lovecrafta, spowodowanych samotną młodością. Wtedy też rozwinęło się wiele długotrwałych przyjaźni z chłopcami w jego wieku. W ciągu półtora roku zaliczył wymagany program, lecz dalszej nauki podjąć nie mógł, ze względu na słabe zdrowie i spowodowane tym liczne nieobecności. Poświęcił się szczególnie łacinie, historii starożytnej, fizyce i chemii.
W roku 1904 zmarł dziadek Howarda ze strony matki. Złe zarządzanie majątkiem i wszystkimi sprawami sprawiło, że rodzina Lovecraftów wpadła w poważne kłopoty finansowe. Howard wraz z matką zmuszeni zostali do opuszczenia swojego wiktoriańskiego domu i przeprowadzki do kwater przy Angell Street 598. Lovecraft był zdruzgotany z powodu utraty miejsca, w którym się urodził. Najwyraźniej rozważał samobójstwo, stając często na moście i spoglądając w głębię rzeki Barrington w czasie swoich rowerowych wycieczek. W 1908 roku, zaraz przed ukończeniem szkoły przeżył nerwowe załamanie, które sprawiło, że nie udało mu się dostać na Brown University, mimo tego, że był jednym z największych samouków w tym czasie.
Jego pierwsze pojawienie się w druku to rok 1906, kiedy to napisał list do The Providence Sunday Journal dotyczący astronomii. Niedługo potem rozpoczął comiesięczne pisanie do kolumny astronomicznej w The Pawtuxet Valley Gleaner, później do The Providence Tribune (1906-08) i The Providence Evening News (1914-18), jak również do The Asheville (N.C.) Gazette-News (1915).
W latach 1908-1913 Lovecraft stał się strasznym samotnikiem, zajmował się jedynie pisaniem wierszy i astronomią. W tym czasie chorobliwie bliski stał się jego związek z matką, która nadal nie mogła się pogodzić z chorobą i śmiercią swego męża i która popadła w patologiczny konflikt miłości i nienawiści w stosunku do własnego syna. Lovecraft wyciągnął się ze swojego pustelnictwa w bardzo dziwny sposób. Czytając jeden z wychodzących magazynów tak wściekł się na autora jednej z miłosnych historyjek, Freda Jacksona, że od razu napisał list w odpowiedzi atakujący Jacksona. Ten list opublikowany został w roku 1913 i wywołał burzę protestów ze strony obrońców Jacksona. Lovecraft zaangażował się w gorącą debatę na łamach The Argosy i związanych z nim magazynów i jego kontrowersyjne publikacje zostały zauważone przez Edwarda F. Daasa, prezesa United Amateur Press Association (UAPA), grupy amatorskich pisach z całego kraju publikujących swoje własne magazyny. Daas zaprosił Lovecrafta do wstąpienia do UAPA i Lovecraft uczynił to na początku 1914 roku. W latach 1915-1923 opublikował trzynaście numerów swojej własnej gazety The Conservative, zawierającej zarówno poezje, opowiadania i eseje. W późniejszym czasie Lovecraft został prezesem Official Editor of the UAPA, przez krótki czas był również prezesem konkurencyjnego National Amateur Press Association (NAPA). Te wszystkie doświadczenia wyciągnęły go z dołka. Jak sam jednego razu powiedział: "W 1914, kiedy uprzejma ręka amatorstwa pierwszy raz została do mnie wyciągnięta, byłem bliski stanu wegetacji w jakiej egzystują zwierzęta. Z pomocą United wróciłem do nowego życia, na nowo odkryłem sens istnienia. [...]. Wreszcie znalazłem swoje miejsce, dziedzinę w której czułem, że moje wysiłki nie spełzają na niczym..."
Sam o sobie pisał w niezliczonej korespondencji, że we wszystkim jest jakby oddalony od współczesności. Współczesna literatura i dramat były dla niego puste, podobnie jak współczesne idee polityczne i społeczne (no, tak, to ostatnie jestem w stanie zrozumieć nawet w dzisiejszych czasach oglądając wiadomości). Nie potrafił sobie wytłumaczyć secesji Ameryki od Anglii, a dzięki wpływom swojego angielskiego dziedzictwa czuł się Anglikiem, mimo że urodził się w Ameryce.
W tym świecie, pośród amatorów Lovecraft powrócił do pisania, które porzucił w 1908 roku. W. Paul Cook i inni zauważyli talent, który pokazał we wczesnych swoich opowieściach, takich jak "The Beast in the Cave" (1905), czy "The Alchemist" (1908) i namówili go, by ponownie zaczął pisać. I tak też uczynił. Efektem tego był sukces takich utworów jak "The Tomb" i "Dagon", latem 1917 roku. Jednak do 1922 roku to poezja i eseje literackie przeważały w jego twórczości. Lovecraft zaangażował się również w rosnącą stale sieć korespondencji z przyjaciółmi i związkami, aż stał się jednym z największych "listopisarzy" naszego wieku.
Niestety psychiczny i fizyczny stan zdrowia matki Howarda stale się pogarszał. W 1919, po załamaniu nerwowym została, podobnie jak wcześniej jej mąż, zabrana do Butler Hospital, z którego już nie wyszła. Jej śmierć 24 maja 1921 roku była rezultatem źle przeprowadzonej operacji. Lovecraft był zdruzgotany śmiercią matki, jednak w kilka tygodni wyszedł z tego na tyle, by uczestniczyć w konwencie amatorskich dziennikarzy w Bostonie, 4 lipca 1921 roku. Wtedy właśnie pierwszy raz spotkał kobietę, która została jego żoną. Sonia Haft Greene była rosyjską Żydówką, starszą od Howarda o siedem lat, ale ta para, przynajmniej początkowo zdawała się pasować do siebie. Lovecraft odwiedził ją w jej mieszkaniu w Brooklynie i wieść o ich małżeństwie 3 marca 1924 roku nie była niespodzianką dla ich przyjaciół. Jednak mogła być niespodzianką dla jego dwóch ciotek, Lillian D.Clark i Annie E.Phillips Gamwell, które zostały zawiadomione listem już po ceremonii. Lovecraft przeprowadził się do mieszkania Sonii w Brooklynie i początkowo zapowiadało się bardzo obiecująco. Lovecraft stał się profesjonalnym pisarzem po tym jak jego wczesne opowieści zostały zaakceptowane do druku w Weird Tales, magazynu założonego w 1923 roku, zdarzało się jednak, że będące obecnie znanymi, opowiadania Howarda były kilkakrotnie odrzucane, a nawet publikowane, dopiero po jego śmierci. Wielu jednak uważa, że Lovecraft przez całe życie nie mógł wybrać miedzy zawodowym pisarzem pragnącym sukcesu i pieniędzy, czy może obojętnym amatorem-gentelmanem, nie przejmującym się wymogami rynku. Sonia za to odnosiła sukcesy jako właścicielka sklepu z kapeluszami przy Fifth Avenue w Nowym Jorku.
Ale kłopoty spadły na nich niemal natychmiast. Sklep z kapeluszami zbankrutował, Lovecraft stracił możliwość współ edycji magazynu Weird Tales a Sonia podupadła na zdrowiu, co zmusiło ją do spędzania większości czasu w sanatorium w New Jersey. Lovecraft próbował złapać jakąś pracę, ale nikt nie chciał zatrudnić trzydziestoczteroletniego mężczyzny bez doświadczenia. Faktem jest to, że Howard nigdy nie pracował, a utrzymywał się z pieniędzy, które pozostały z rodzinnej fortuny i które zarobił jako pisarz i redaktor.
Pierwszego stycznia 1925 Sonia przeprowadziła się do Cleveland by podjąć tam pracę, a Howard przeniósł się do małego, jednoosobowego mieszkania niedaleko części Brooklynu, zwanej Red Hook.
Mimo iż Lovecraft miał wielu przyjaciół w Nowym Jorku, zaczął wpadać w coraz większą depresję spowodowaną odizolowaniem i masami obcokrajowców zalewającymi miasto. Jego opowieści przeszły od nostalgicznych (osadzone w Providence "The Shunned House" (1924), do mizantropicznych ("The Horror at Red Hook" i "He" (1924) odzwierciedlając jego uczucia w stosunku do Nowego Jorku. Wreszcie na początku 1926 roku, postanowił powrócić do Providence, za którym bardzo tęsknił. A gdzie w tym wszystkim było miejsce Sonii..? Nikt tego nie wiedział, włączając samego Howarda. Mimo tego trwał w uczuciu do niej aż do czasu wyjazdu do Providence, kiedy to ciotki odwiodły ją od pomysłu przyjazdu wraz z nim - ich siostrzeniec nie mógł przecież być związany małżeństwem ze zwykłą handlarką. Oczywiste było, że ich małżeństwo było skończone, a rozwód (w końcu miał miejsce w 1929) nieunikniony.
Lovecraft powrócił do Providence 17 kwietnia 1926 roku i osiadł na Barnes Street 10, na północ od Brown University. Tym razem jednak nie zamknął się w sobie jak to uczynił w latach 1908-1921. Ostatnie dziesięć lat jego życia to czas największego rozkwitu Howarda, zarówno jako pisarza, jak i człowieka. Wiele podróżował do różnych miast wschodniego wybrzeża, napisał swoje najlepsze utwory, począwszy od "The Call of Cthulhu" (1926), przez "At the Mountains of Madness" (1931) aż po "The Shadow out of Time" (1934-35). W ten sposób odnalazł swoje powołanie - jako twórcy dziwnych opowieści o Nowej Anglii i miłośnik listów. To pod jego wpływem rozpoczęło swoje kariery wielu młodych pisarzy, takich jak August Derleth, Donald Wandrei, Robert Bloch, czy Fritz Leiber. Także oni pomagali mu wielokrotnie, opowiadanie "Dreams in the Witch House" ukazało się jedynie dlatego, że Derleth dał je w tajemnicy wydawcy i zmusił go do wydrukowania tego, jak się później okazało, wspaniałego dzieła. Poznał również wiele zagadnień politycznych i ekonomicznych i po Wielkim Kryzysie stał się zrównoważonym socjalistą i poparł Roosevelta.
Ostatnie dwa, trzy lata jego lata jego życia nie należały jednak do najłatwiejszych. W 1932 roku zmarła jego ukochana ciotka, pani Clark. Rok później Howard przeprowadził się wraz z inną ciotką, panią Gamwell, na ulicę College Street 66, do domu mieszczącego się zaraz przy John Hay Library. Jego ostatnie opowiadania, coraz dłuższe i bardziej skomplikowane nie sprzedawały się już tak łatwo. Howard został zmuszony do zarabiania w inny sposób. W roku 1936 samobójstwo popełnił Robert E. Howard, jeden z najbliższych jego przyjaciół i korespondentów. Ta śmierć sprawiła, że Lovecraft stał się jeszcze bardziej smutny i przygnębiony. W tym czasie również jego choroba - rak, rozwinęła się na tyle, że już nie dało się jej leczyć. Howard próbował jeszcze walczyć z bólem, ale w końcu 10 marca 1937 roku trafił do Jane Brown Memorial Hospital, gdzie zmarł pięć dni później w prawie całkowitym zapomnieniu. Został pochowany 18 marca w rodzinnym grobie Phillipsów na cmentarzu Swan Point.
Lovecraft był dziwną osobą - jest na to wiele dowodów. Miał skłonności do hipochondrii, alergię na zimno, pozował na starszego niż był, uwielbiał jeść krakersy, ser i puszkowaną fasolę, a morskie jedzenie odrzucało go (heh, to tak jak mnie). Jego artystyczne i społeczne poglądy bardziej odpowiadały odległej przeszłości, niż czasom w jakich przyszło mu żyć. Był naukowcem i filozofem - posiadał niesamowity umysł i ogromne zdolności. Jego przyjaźń zmieniła wielu ludzi, którzy znali go za życia. Wielu z nich, zachęconych i oświeconych jego erudycją i nie pozbawioną sensu filozofią, osiągnęło większą sławę niż ich mentor (choć oczywiście nie dla każdego czytelnika). Po ponad sześćdziesięciu latach nazwisko Lovecraft, jest znane lepiej, niż kiedykolwiek wcześniej. Ci, którzy odkryją jego geniusz, czy to dzięki książkom, filmom, grom, komiksom czy nawet kartom (osobiście polecam jednak książki ponad wszystko inne), zostaną, tak samo jak piszący tego arta, zafascynowani niesamowitymi kreacjami i koszmarnymi światami.
Cypis
stefan3@polbox.com