Project I.G.I.

Na wstępie powiem może, iż recenzowana właśnie gra nie jest żadnym specjalnym hitem. Od tak przypadła mi do gustu, więc postanowiłem coś o niej skrobnąć. Nie będę opisywał jej w sposób tradycyjny lecz postaram się wyodrębnić najważniejsze zalety i wady. Po pierwsze, jest to gra FPP. Po drugie, nie jest ona bezmyślną strzelaniną, ani żadną tego typu gierką Arcade, gdzie dostajemy punkty za zabijanie. Gra stworzona jest z myślą o tych, którzy lubią troszkę pomyśleć i się pomęczyć, przechodząc kolejne misje. Na tym właśnie Project I.G.I polega. Można zauważyć niewielkie podobieństwo do Delta Force czy innych tego typu FPP, ale na pewno nie jest to kompletny plagiat z lekko zmienioną grafiką. Otóż zadaniem gracza jest wykonywanie poszczególnych misji, chodząc specjalnie do tych zadań wyszkolonym komandosem. Misje przechodzić należy po kolei (zresztą inaczej się nie da). Przed każdym podejściem towarzyszy nam w rozmowie miła babka, która również służy w celach informacyjnych, a nie tylko towarzyskich. Dowiadujemy się od niej podstawowe rzeczy o danej misji i po krótkiej animacji można zacząć działać.
Jeżeli chodzi o zalety gry, to chyba jest ich odrobinę więcej jak wad. Przede wszystkim gra jest (w miarę) nowa i ma rewelacyjną grafikę. Przewyższa nie jednego shotera FPP (zresztą, nie ma się co dziwić - bez PIII z 600 MHZ i porządnym akceleratorem nie ruszy w ogóle). Najbardziej istotne elementy dotyczące wspaniałej grafiki to głównie wygląd map. W Project I.G.I. nie ma zwykłych mapek, tak jak w Quake czy Unreal, lecz są ogromne misje toczące się na jakimś terenie OTWARTYM. To znaczy, że możemy sobie (bardzo daleko) wychodzić poza główne centrum misji, gdzieś w góry np. na wycieczkę turystyczną :). Jak daleko można tak wychodzić czyli jak duże są w tej grze mapy? - nie wiem! Ja szedłem w jednym kierunku chyba przez pięć minut, i dalej mogłem iść, tak więc jest to ogromny obszar do popisów. Zwłaszcza, gdy wejdziemy na jakąś wieżę, można podziwiać wspaniałe widoki (no, ale starczy tego zachwycania się widokami, czy to wycieczka krajoznawcza? :)). Tak więc, mapy są wielkie, ale mapy to przecież nie całość gry. Druga sprawa (zaliczająca się do zalet gry) to bronie i ich fizyka. W Project I.G.I nie znajdziemy żadnych laserowych pistoletów czy plazmowych wyrzutni. Autorzy postawili na realizm i według mnie w dziedzinie broni - udało im się to. Wszystkie bronie są zapożyczone z realnego świata. Jest ich dość dużo i nie będę ich opisywał, ale powiem tylko, że można postrzelać sobie z prawdziwej snajperki, rakietnicy, Uzi, kałasza, AK i wielu innych zabawek. Znakomicie jest w grze oddany dźwięk wystrzałów i ogólnie - strzelaniny. Bardzo dopracowane są wszelkiego rodzaju rykoszety. Możemy się poczuć, jak gdybyśmy naprawdę tam byli. Podsumowując - bronie to najlepsza zaleta Project I.G.I. Następna sprawa to filmy. Nie są one niczym specjalnym, lecz dobrze wykonane są przejścia między Nimi, a samą grą. Widać wtedy, że początek gry jest rzeczywiście dalszym etapem animacji. Pod tym względem - również duży plus. Przypomniała mi się jeszcze jedna sprawa. Gdy wchodzimy po drabinie czy np. korzystamy z komputera następuje przejście z FPP na perspektywę trzeciej osoby. Szkoda tylko, że nie można tak walczyć - to dopiero by było. W czasie takiej zmiany możemy zobaczyć siebie ze wszystkich stron. Na podsumowanie powiem tylko tyle: do zalet zaliczamy broń, misje, grafikę i animację. Zobaczmy co z wadami.
No więc, przyszedł czas opisu mniej przyjemnej części - wady gry. Na pierwszy rzut oka najbardziej rażącą może wydawać się brak możliwości zapisu stanu gry w dowolnym momencie. Po prostu trzeba przechodzić poszczególne misje za jednym zamachem. Moim zdaniem to w ogóle nie jest wada gry. Pomyślcie sobie, że przecież człowiek przechodzący taką misję sejwował by co chwilę lub co jednego zabitego strażnika. To by było trochę bez sensu. Całą misję przejść to dopiero wyzwanie, a nie co pięć minut sejwować. Także, nie jest to minus, po prostu tak musi być. Wy oczywiście możecie mieć odmienne zdanie. Ja tak uważam, każdy ma prawo mieć swoje zdanie. OK, zacznijmy z wadami. Przede wszystkim bardzo ubogie opcje. W ogóle nie można prawie nic sobie ustawić (oprócz kilku niezbędnych rzeczy). Opcje graficzne i dźwiękowe, autorzy po prostu olali. No, ale jedźmy dalej. Fabuła. Wszystkie bronie, które zdobyliśmy w misji, na następną przepadają. Znowu zaczynać musimy z podstawowym uzbrojeniem. Czy to normalne? Podatek wojskowy, czy jak? Następna sprawa tyczy się grafiki. Oczywiście możecie się dziwić, przecież w akapicie powyżej napisałem, że jest super itd. Jest to prawda ale tylko w połowie. Druga połowa, wygląda nieco inaczej. Autorzy chyba postanowili, że grafikę porządnie dopracują tylko na horyzoncie, tymczasem wchodząc do pomieszczenia widzimy puste ściany (i nie myślcie sobie, że ustawiłem detale na minimum i teraz tak mam. Na maxa też tak jest). Niektóre pomieszczenia są rażąco podobne. Pokoje i ważniejsze obiekty typu wieże, radary, po prostu się powtarzają, są identyczne. Na koniec warto wspomnieć o wymaganiach sprzętowych. Są olbrzymie. 64 RAM`U z akceleratorem 16 MB i PIII 600 to wcale nie za dużo, jeżeli chcemy grać w 800x600 przy powiedzmy sobie średnich detalach. Nie wiem czy to wina nie zoptymalizowanego kodu czy "super grafiki" :) ale niestety taka jest prawda. Jeszcze trochę a i ja będę musiał zmienić sobie procka, bo normalnie...
I to by było na tyle jeżeli chodzi o Project I.G.I. (ciekawe co ten skrót oznacza :))) {pamiętam takie żołnierzyki z importu - G.I.G. bodaj ;) - OldEnt}.
Jak chcecie, to grajcie, jak nie - to nie. Ja grałem, ponieważ, pomijając wszystkie wady, jednak warto. Grywalność jest dobra, a wciąga jak diabli. Oby nie za bardzo!!!!

RSK