Fallout Tactics: Brotherhood of Steel

Opisując tę recenzję trzeba zwrócić się nie do graczy ogólnych, lecz ich dwóch grup. W pierwszej grupie znajdują się osoby, którzy w ogóle nie mają pojęcia o serii gier RPG: Fallout. Nie grali, nie znają się bądź też nie lubią RPG. Druga grupa ludzi natomiast to osoby, które niegdyś grywały w pierwszą i drugą część Fallout lub też znają te gry wystarczająco. Druga grupa to również osoby, które lubią Fallouta i grali w niego z własnej woli. Powtarzam: lubią, a nie znają. Natomiast opinii na temat Fallout nie może mieć pierwsza grupa ludzi, ponieważ oni po prostu tej gry w życiu nie widzieli. Ludzie, którzy znają Fallout, a go nie lubią, klasyfikują się grupy trzeciej (nielicznej).
Tak właśnie można podzielić graczy ze względu na serie Fallout. Dlaczego tak, a nie inaczej? - możecie się teraz pewnie zastanawiać. Między innymi dlatego, iż Fallout ma specyficzny klimat. Nie do podrobienia, przez jakąś inną grę. Ludzie albo lubią ten właśnie klimat, albo też nie. Autorzy serii Fallout postawili, głównie na klimat, stąd też w/w podział ludności komputerowej. Ale zacznijmy od początku. W 97. roku powstała pewna gra RPG. Nie było to oczywiście żadną nowością, w końcu "erpegi" były już wydawane wcześniej. Jednak ludziom znudził się ich rytm, ponieważ każdy z nich osadzony był w świecie fantasy, czyli średniowiecze, proste bronie, czary, itp. Ile czasu można grać w to samo? Dopiero właśnie Fallout (gdyż tak właśnie się ta gra nazywała) zmienił temat. Osadzony jest on w... przyszłości, co było bardzo odmienne dla ówczesnych gier RPG. Fabuła gry przedstawiała się następująco: świat był po wojnie nuklearnej, któreś tam stulecie. Wojna zniszczyła wszystko. Na ziemi zapanował głód, choroby, zarazy. Tę katastrofę przeżyła tylko garstka nielicznych ludzi, którzy teraz muszą stawić czoła wyzwaniu. Sami sporządzać sobie jedzenie, zdobyć odzież, ciepło, itd. Akcja dzieje się po kilku latach, gdy wprowadzono już pieniądze (kapsle od butelek) i cywilizacja w miarę się rozwija. Ale i tak w dalszym ciągu panuje głód. Zaczynają się natomiast tworzyć pierwsze "mafie" czyli grupy rabusiów, złoczyńców, itp. Niemożliwym zatem staje się podróżowanie. W końcu, nie chciałbyś chyba spotkać na pustyni bandy opryszków, którzy nie zadowolą się kilkoma kapslami. Istnieją oczywiście schrony atomowe (tzw. Vault`y), gdzie mieszkają ludzie. I właśnie twój bohater zaczynał grę w jednym ze schronów. Do przejścia było mnóstwo lokacji, miast. Rozwiązać można było wiele questów (często na kilka sposobów). Po prostu bujny RPG, w całym tego słowa znaczeniu!!! Autorzy, rzecz jasna zarobili sporo kasy na tym produkcie i nie minęło trochę czasu, aż tu nagle: Fallout 2. Nowe lokacje, nowe questy, nowe opcje. Grafika nie była jak na dzisiejsze czasy zadawalająca i niektórym się już uprzykrzyło, więc znowu programiści wzięli się do roboty i tak powstał Fallout Tactics: Brotherhood of Steel. Nie myślcie sobie, że jest to trzecia część serii. Otóż nie!!! Jest to nowa gra, jak sami autorzy mówią, tym razem mniej bezmyślnej walki, więcej taktyki (stąd nazwa: Fallout taktyczny). Cóż się zmieniło??? Otóż dużo!!!
Przede wszystkim grafika! Specjalnym atutem FT:BoS są bardzo dokładnie dopracowane szczegóły. Czasami, nawet, aż za bardzo, gdyż w jednej z misji przez dziesięć minut musiałem szukać drzwi do pomieszczenia, do którego chciałem się dostać. Detale są po prostu na bardzo wysokim poziomie. Zresztą, nie ma się co dziwić, ponieważ gra wymaga co najmniej Celerona 300 z kartą graficzną 4 MB i 64 RAM`U. Ale przecież nie tylko grafika jest w grze najważniejsza. Druga sprawa to wciąż nieustający klimat. Myślałem, że autorom nie uda się utrzymać specyficznej atmosfery z pierwszej i drugiej części Fallout`a, a jednak. Intro trzyma w napięciu, aż się nam przypominają dawne lata grania w Fallout. Czujemy się jak w domu. A jak już usłyszałem słynną wypowiedź "War, war never changes!", to już w ogóle przestałem mieć wszelkie obiekcje do FT:BoS. Druga grupa ludzi wie doskonale o czym w tej chwili piszę. A co z klimatem samej rozgrywki? Wciąż ten sam? Mroczny, tajemniczy, nieprzewidywalny? Otóż tak!!! Ciemność, odpowiedni dźwięk i nastrojowa muzyka w połączeniu z odpowiednią lokacją nadal robią wrażenie. W tej dziedzinie: duży plus!!!
Zatem, co tak naprawdę zmieniło się jeżeli chodzi o konkrety od czasów dwójki? Czy autorzy dodali nowe opcje? FT:BoS tu zaskoczył mnie ponownie. Najważniejszą nową opcją dotyczącą samej już rozgrywki jest możliwość zmiany trybu walki. W poprzednich częściach walka toczyła się w turach. Tutaj natomiast mamy możliwość wyboru: tury czy walka w czasie rzeczywistym? Jak kto woli!!! Następna sprawa to najemnicy. W FT:BoS można nareszcie nimi w pełni kierować. Tylko ty decydujesz co dany najemnik ma w aktualnej chwili robić. Jeżeli zaliczasz się do grupy pierwszej, to powiem ci tylko tyle, iż w poprzednich Fallout`ach najemnikami kierował komputer. Tak ma się sprawa z najemnikami. Samochód - teraz można nim kierować w lokacjach na pustyni. Wcześniej, gdy wsiadaliśmy do samochodu automatycznie pokazywała nam się mapka. Teraz można nim również jeździć. Oprócz tego dodano bardzo dużą liczbę nowych perków, zdolności, chorób itp. Dla pierwszej grupy powiem, iż perki to takie dodatkowe umiejętności przyznawane nam co trzy poziomy doświadczenia. Tym razem jest tego naprawdę pełno. Również przedmiotów mamy w bród - mnóstwo różności. Nie można oczywiście zapominać o nowych rodzajach broni, zbroi oraz nowej walucie. Jaka to waluta? Zobaczcie sami!!! Równie śmieszna jak z poprzednich części.
No, dobrze. Omówiłem już mnóstwo nowych zmian, ale wciąż pewnie domyślacie się skąd ten tytuł: Fallout Tactics. Przydomek "taktyczny" mówi nam, że w grze muszą być jakieś elementy strategiczne. Powiedzmy, że coś takiego jest. W FT:BoS można przyjąć trzy odmienne postawy: stojąca, kucająca oraz leżąca. Daje to nowe możliwości np. niezauważalnego podejścia do wroga. Pamiętaj jednak, że wróg również może nagle paść na ziemie i strzelać do ciebie z jakiegoś kałasza lub snajperki, a ty nie będziesz nawet wiedział skąd. Ponad to można ustawić sobie jeden z trzech postaw: neutralny, defensywny lub też ofensywny, w zależności od charakteru misji. Moim zdaniem taktyka dołożona została z przymrużeniem oka (bo co to za taktyka, gdzie nie można przed misją planować sobie akcji). Ale w zamian masz do dyspozycji dokładną mapę z zaznaczonymi i opisanymi najważniejszymi celami i obiektami.
Jeżeli już mowa o misjach, to powiem tylko tyle, iż są to pewnego rodzaju questy. Zlecają je (a raczej nakazują) nasi przełożeni z bunkra "klanu" Brotherhood of Steel. Stąd wywodzi się też część tytuły gry. Do ich wypełniania stosujemy głównie walkę, rzadziej (a raczej prawie w ogóle) rozmowę. FT:BoS został stworzony zwłaszcza w tym celu.
Czy oprócz tego FT:BoS wniósł do serii Fallout coś nowego? Czy to już by było wszystko? Czyż bym coś przeoczył? A multiplayer??? Tak proszę państwa!!! Tym razem wreszcie się udało. Gra posiada tę możliwość. Teraz już będziesz mógł zmierzyć się z nieznajomymi ludźmi lub kolegami z ławki bez konieczności transportu komputera do niego. Tak więc - kolejne zaskoczenie - kolejny duży plus!!!
Cóż mogę powiedzieć na podsumowanie? Fallout Tactics Rules? Jest to po prostu gra wieczna, hit!!! Jeżeli jesteś w pierwszej grupie i nie lubisz tego typu gier, to nie kupuj. Musisz co najmniej lubić gry RPG, abyś zaakceptował Fallouta! Natomiast, jeśli zaliczasz się do drugiej grupy - MARSZ DO SKLEPU!!!!! Mogę zapewnić, iż poczujesz się jak przed laty. Dalej ten sam klimat, ta sama atmosfera, więcej opcji i zabijania. Nowe questy do rozwiązania i misje do przejścia. Aż ślinka cieknie! :)) A ponadto gra zajmuje teraz 3 CD, więc nie martw się o to, że skończysz ją szybko. Moim zdaniem - warto.

RSK