WarCraft II: The Tides of Darkness

WarCraft II to następca, jak można się domyśleć, legendarnego WarCrafta. Krwiożercze orki znów napadły na krainę Azeroth. Powstał Sojusz, skupiający wszystkie wolne plemiona świata: Elfy, Ludzi i Krasnoludów. Jest on ostatnią zaporą przed hordami piekielnych bestii.
Możemy wybrać pomiędzy najeźdźcami a obrońcami. Dla każdej ze stron przewidziano 14 misji o zróżnicowanym stopniu trudności. Praktycznie we wszystkich cel sprowadza się do całkowitego wyeliminowania przeciwnika, ale czasami mamy okazję uwolnić ważną osobistość albo zbudować jakiś obiekt w wyznaczonym miejscu.
Zazwyczaj zaczynamy skromnie - kilku robotników, farm oraz budynek główny, do którego ci pierwsi znoszą surowce - drewno i złoto. Do tego często dochodzi kilka jednostek bojowych. Lasy są nieopodal, kopalnia zazwyczaj też. Wysyłamy więc większość robotników po złoto, a jednemu każemy budować farmę, aby można było trenować więcej oddziałów. A mamy ich kilka do wyboru dla każdej ze stron. Niestety, jedynymi różnicami jest ich wygląd oraz czary. Parametry dotyczące ataku, obrony i ruchu są identyczne. A szkoda, bo ludzie z Blizzarda bardzo się napracowali nad każdym szczegółem. I tak po stronie Sojuszu mamy Footmana, Elven Archera i Knighta, a po stronie Hordy Grunta, Troll Axethrowera i Ogra. Wojnę możemy prowadzić na ziemi, morzu i w powietrzu. Mamy dwa rodzaje nawodnych jednostek bojowych, jedną łódź podwodną, transporter i tankowiec. Ten ostatni, chociaż nieuzbrojony i słabo opancerzony, jest chyba najważniejszą. Tylko on może budować platformy, które wydobywają ropę z głębin mórz. Ta jest transportowana przez tankowce do stoczni lub rafinerii. Ropa to trzeci, dodany w "dwójce", surowiec. Dzięki niemu staje się możliwe tworzenie floty i przebudowę naszego zamku do pałacu lub fortecy - w zależności od rasy. Możemy też zaatakować z powietrza - Horda ma do dyspozycji smoki, a Sojusz jeźdźców na gryfach. Szkoda, że kosztują tak dużo. Do zwiadów wykorzystuje się maszyny latające. Potrafią one w szybkim tempie odkryć całą mapę. Jako jedyne potrafią wykrywać zanurzone łodzie podwodne, co często ratuje naszą flotę. Na koniec zostawiłem saperów. Są to bowiem, obok magów, najpotężniejsze jednostki w grze. Budowa trwa ich bardzo wolno (jednak nie tak długo jak katapult), ale potrafią wyrządzić największe szkody w szeregach wroga. Kiedy widzisz szturm twojej bazy, wysyłasz taki oddział kamikadze, aby zdetonował ładunek. Wszystkie pobliskie jednostki napastnika w najbliższym otoczeniu zginą. Innym sposobem ich wykorzystania jest ich nasłanie na mury i wierze strzelnicze wroga. Te runą natychmiast, a co większe budynki zostaną poważnie uszkodzone.
W rozgrywce multiplayer może brać udział do ośmiu graczy jednocześnie. Powoduje to masowe rzezie wśród jednostek graczy. Mapy są dość małe, surowce szybko się wyczerpują, a siedmiu przeciwników będzie cię próbowało znieść z powierzchni ziemi. Jednostki bowiem poruszają się w szybkim tempie i po chwili może się okazać, że kolega wyrżnął ci wszystkich robotników. Na szczęście mając kilka baraków możemy szybko wyszkolić grupę inwazyjną i odegrać się. O ile mamy jeszcze złoto. Większość naszych sił będą stanowić Ogry lub rycerze na koniach. Tylko oni maję wystarczającą siłę przebicia, aby przedrzeć się przez ostrzał armat oraz łuczników i ukatrupić magów, którzy ze sporej odległości zsyłają na nas śmiercionośne czary. Tymczasem na morzu nie ma już takiej taktyki. Wygrywa najczęściej ten, który wybuduje najwięcej ciężkich okrętów bojowych. Te w dwóch strzałach mogą zatopić całą resztę oraz siać spustoszenie w szeregach wroga na plażach.
Już na pierwszy rzut oka można dostrzec, że graficy wykonali kawał dobrej roboty. Każda jednostka wygląda zupełnie inaczej (a wtedy to był sukces!). Kiedy widzimy Rycerza Śmierci, od razu wiemy, że mamy do czynienia z morderczą jednostką. Szczególnie ciekawie wygląda Krążownik u Orków. Po okolicy pałętają się jakieś stworzenia, a uszkodzone budynki płoną. Wszystko prezentuje się ładnie, mimo rozdzielczości 640x480 w 256 kolorach.
W ucho od razu wpada nastrojowa muzyka, a odgłosy postaci nieraz wywołują uśmiech na twarzy. Poklikajcie sobie kilka razy na każdą jednostkę. Mowa doskonale pasuje do każdej z nich, a w zależności od miejsca w hierarchii usłyszymy różny jej styl (np. Rycerze Śmierci). Jedynie odgłosy smoków i gryfów mi się nie podobały. Autorzy zrobili graczom prezent i załączyli edytor dźwięku. Dzięki niemu będziemy mogli eksportować ulubione sample z gry lub zastąpić je własnymi. Chcecie się usłyszeć w roli Ogra. Nie ma sprawy!
W chwili obecnej grę można kupić w kolekcji "Bestseller", wraz ze wszystkimi dodatkami i pierwszą częścią za jedyne 49 zł.
WarCraft II, podobnie jak poprzednik, z miejsca stał się hitem i sprawił, że tysiące graczy na całym świecie opuściło się w nauce. Ta gra była, jest i będzie niesamowicie grywalna. A o jej klasie świadczy fakt, że nadal można spotkać ludzi grających w nią w Sieci. A najlepsze z tego wszystkiego jest to, że część trzecia zbliża się wielkimi krokami...

© Cichq <cichq@wp.pl>

P.S. I dwa linki.