Gra "Z" powstała w 1996 roku. Chociaż świat WarCrafta, do reszty pochłonął umysły graczy w bezlitosnych bojach o krainę Azeroth, niektórzy zapewne zauważyli pojawienie się produktu pod iście tajemniczym tytułem "Z". Mimo dość głośnej kampanii reklamowej, gra nie odniosła większego sukcesu i niemal bez echa przeszła przez Polskę. A niezasłużenie! Grywalność bowiem była (i nadal jest) na wysokim poziomie. Tym bardziej większa, że zrezygnowano całkowicie z komplikacji i postawiono przede wszystkim na akcję, akcję i jeszcze raz akcję. Przy czym nie przez słowo "akcja" nie rozumiem hektolitrów krwi, efektownych sposobów umierania i olśniewających wybuchów. Nic z tych rzeczy.
Oprócz fabryk istnieje jeszcze radar i punkt naprawy. Dzięki radarowi możemy śledzić ruchy przeciwnika na mapie, a w warsztacie naprawiać uszkodzone pojazdy. Ponadto na mapach można znaleźć skrzynie z granatami. Piechota ma wtedy zdecydowanie większe szanse przeciwko działom i co wolniejszym jednostkom. Niby małe zróżnicowanie, ale akcja gry przebiega w tempie nadzwyczaj szybkim. Liczy się każda minuta! Wszystkie jednostki są na wagę złota, a mimo to giną tak często... I chociaż równie szybko się budują, to rzadko będziecie dochodzić do limitu 50 jednostek (dotyczy również dział).
© Cichq <cichq@wp.pl>
P.S. Mogę wam jedynie podać oficjalną stronę następcy gry "Z".
Fabuła jest prosta jak budowa przysłowiowego cepa. Niebieskie roboty odpierają inwazję Czerwonych i vice versa. Aż któraś ze stron wygra. Niestety (na szczęście, bo bez tego nie byłoby gry), sytuacja na froncie nie wygląda najlepiej. Czerwoni ustępują pola Niebieskim i trzeba szybko coś zrobić. I tu wkraczasz Ty. Jako nowiutki robot, który dopiero co wyszedł z fabryki, będziesz walczył w dwudziestu misjach w zróżnicowanych strefach klimatycznych (od pustyni, przez dżunglę i krajobraz wulkaniczny, do planet z całości zbudowanych z metalu [Star Wars?]).
"Z" jest klasycznym aż do bólu RTSem. Nie uświadczymy tu rozbudowy zaplecza gospodarczego jak w Osadnikach, ani nie będziemy kombinować nad ukształtowaniem terenu. Nie będzie nawet pieniędzy, czy chociażby surowców! Wszystko sprowadza się do zajmowania terytoriów na których znajdują się fabryki lub inne użyteczne obiekty. Im więcej terenu posiadamy, tym szybciej będą budować się jednostki. A te budują się automatycznie i bez przerwy - nam pozostał jedynie wybór typu jednostki. W zależności od typu fabryki i jej klasy możemy produkować:
Grafika to tylko 320x200 w 256 kolorach. Co prawda w porównaniu z najnowszymi tytułami prezentuje się tragicznie, ale na swoje czasy była tym "czymś". Z resztą nie będziecie mieli problemu z odróżnieniem flagi od czołgu. Ciekawostką jest, że już wtedy były pokazane ruchome twarze wybranych wojaków (tak jak w StarCrafcie). Ich gagi i kwestie urozmaicają roz(g)rywkę.
Podobnie jest z udźwiękowieniem. Jakość nie najgorsza, ale i nie najlepsza (ktoś wie, jak odtworzyć format raw?). Są odgłosy strzałów i wybuchów, odzywki robotów oraz muzyka. Taki standard. Chociaż muzyka mogłaby być ciut bardziej dynamiczna.
Doprawdy nie wiem, gdzie można ją dostać. Nie wiem nawet, czy anons do np. "Pomocnej Dłoni" coś da. Po prostu rzadki towar. Chociaż ostatnio ukazała się druga odsłona gry: Z: Steel Soldiers, więc można zobaczyć.
Jeśli jednak dostaniesz ją w swoje ręce, nie zdziw się, że nie będziesz mógł przejść za pierwszym razem jakiejś misji. Gra jest po prostu trudna, a raczej szybka. Trzeba kontrolować bez przerwy cały obszar konfliktu, podglądać wroga i jednocześnie przesyłać posiłki w miejsce, gdzie za chwilę będą potrzebne. Komputer nie ma takich problemów i bez przerwy zsyła na ciebie nowe fale jednostek. Wymagająca gra. Ale jeśli grasz w StarCrafta w trybie multi i wygrywasz, to dla ciebie ta gra będzie tylko treningiem.