NADZIEJA MATKĄ...
Witaj nowy świecie
nie znam cię, ale to się zmieni
Witajcie ludzie
mam nadzieję, że mnie pokochacie
Próbowałam ruszać uszami
nie udało się
Czyja to wina?
Próbowałam nie płakać
nie udało się
Chciałam zostać kimś
nie udało się
Dlaczego mnie odrzucacie?
Zawsze chciałam dobrze
Zawsze się starałam
Mam nieskazitelne życie
Czego jeszcze oczekujecie?
Nie stać mnie na więcej
Nie wierzę, że jesteście bezduszni
Nie chcę wierzyć, że nie wiecie
co to sprawiedliwość
Czy zawsze to co piękne staje się nudne?
Wszystko co okropne takim pozostaje
Nie zostawiajcie mnie samej z tym przeświadczeniem
STRACH
Zawsze ci towarzyszy
Czasem jest w cieniu, niewidoczny
Czasem pokazuje się w całej okazałości
Nie da się przed nim uciec
Nie da się o nim zupełnie zapomnieć
Zaskakuje cię w nieodpowiedniej chwili
Paraliżuje, uniemożliwia zebranie myśli
Próbujesz go zniszczyć, ale to niemożliwe
To walka z samym sobą
SZALEŃSTWO
Wszyscy na mnie patrzą
Wszyscy planują jak mi zaszkodzić
Strach stał się moim przyjacielem
Strach jak przyjaciel doprowadza mnie do szaleństwa
Zamknęliście mnie w tej klatce
Zamknęliście mnie z brutalnymi zamiarami
Sny o wolności są nierealne
Sny o świetle upewniają mnie, że mam rację
Brak kontaktu z rzeczywistością
Brak jakiegokolwiek urozmaicenia
To nic trudnego sprawić, aby człowiek stał się rośliną
WYROK
Możesz wybrać rodzaj więzienia
Możesz wybrać towarzyszy celi
Możesz raz dziennie spojrzeć na słońce
Możesz jeść tyle, aby przeżyć
Możesz się nad sobą zastanawiać
Możesz patrzeć do woli w sufit
Każdy z nas dostał dożywotni wyrok na tym świecie
KataszA (pozdrawiam Wasaczkę i Annę S.)