Hell(oł), buten w morden, zdrastwujcie.
Właśnie czytacie moją tWÓRCZOŚĆ. O czym to będzie? Hmm. Na początek coś o mnie, aby wczuć się w sytuację:). Chodzę sobie do szkółki, do klasy pierwszej Akademii Świętokrzyskiej (ciekawe gdzie są te Świętokrzyce? całą mapę Polski przeszukałem i nic:)) na kierunku Ekologia (bede se Matki Ziemi bronił, jak mnie nie wywalą). Znaczy sie chodzę do filii tejże w moim mieście. I teraz mam dylemata (to jest cytat, ja tak nie mówię... chociaż:)) czy podać nazwę miasta, ponieważ z jednej strony może się ktoś ucieszyć, że Piotrków Trybunalski swych wieszczy posiada i nie da sobie w kaszkę Bebiko (mniam!) dmuchać innym, lecz z drugiej strony me kOCHANE miasteczko ma pełno kiboli, dresiarzy, żuli itp. mieszkańców którzy mogą się temu, delikatnie mówiąc, sprzeciwić. Pomyślmy (ale boli, siostro wielokrotnie przełożona przeze mnie tabletki, albo nie zaszczyka pliiiiiiiis!) czy ci degeneraci społeczni mogą się w jakiś sposób dowiedzieć o tym, że ktokolwiek użył ich nazwy miasta w arcie. Nie sądze, chyba że art ten stanie się tak sławny, ża aż wydrukują go w gazetach typu no.. ten.. tego.. kurde nie wiem w jakich, nie wiem czy oni cokolwiek czytają, może zapytamy się Wieśka, testera napojów utrzymujących dopuszczalne stężenie SO2. Trochę to ryzykowne bo może chcieć kasy na wyższe cele naukowe, a w razie odmowy oddania znaczy się dania darowizny można stracić nie tylko ciężko uzbierane pieniądze na CDA, ale także z pół litra krwi (oczywiście utoczonej dla PCK), parę zębów or somtink els. Art ten stał się najazdem na ludzi z marginesu, ale teraz zmiana gruszki, zacinamy z pietruszki. Chodzi robak po ścianie zaraz mu się dostanie szzzzzz Witam państwa na przeglądzie Polsich Filmów Fabularnych szzzz O la, la, la Szazza szzz. Przepraszam rozstroiłem się, ale już łapie kanał. Ostatnio pisałem o zmianie tematu. GruPietruszkuje (tzn. zamienia z gruchy w pietruchę) się on na temat muzyczny. Muzyka ma wiele gatunków, od umca umca (co uważam za najgorszy gatunek razem z dISKO pOLO) po reggae (nie wiem jak się to pisze). Zawsze myślałem, że ludzie z mojego otoczenia słuchają jedynia tekkniawy or densu, jednak moję zdanie zmieniło się radykalnie gdy podczas pewnej rozmowy okazało się, że wiele osób słucha również ambitniejszej muzyki (i niech mi ktoś sprubuje napisać, że tekkniawa lub dens mają jakiekolwiek inne ambicje od typowo komercyjnych to powiesze za organy, poprzypalam i wsadzę na pala vide Azja z trzema rybami na klacie). Ja Mumin zdrowy na ciele i umyśle oświadczam, że jedyną prawdziwą królową muzyki jest, był i będzie QUEEN, a jeśli ktoś uważa inaczej zapraszam na pojedynek pieszy lub konny. Bronić dobrego imienia mej ukochanej Królowej będę do końca. Jednak nie tylko jej (ich?) słucham, wymienić tu mogę Led Zeppelin, Metallicę, Europe, Pink Floyd, Janis Joplin, Robbiego Williamsa czy Czerwone tfu Elektryczne Gitary. Istnieją jednakże osoby słuchające znienawidzonej przezemnie muzyki, których słychać zwłaszcza na ulicy w ich maszynach czasu typ 126p rocznik 1975 (pełnoletnie to mogą robić co chcą nie ;)). Co oni w tej muzyce widzą znaczy się słyszą? Nie umiem tego powiedzieć. Ktoś teraz może zadać ripostę co ja widzę w swojej muzyce? Uwaga odpowiadam: ludzie śpiewający tfu próbujący śpiewać waszą muzykę to zazwyczal gogusie z ładnie przylizanymi fryzurkami kręcący przed kamerą zgrabnym końskim zadem (sorki Q'nik to żadna aluzja do ciebie tak mi się jedynie pisło) w towarzystwie baloniastych i skąpo odzianych panienek (np: rIKI "TIKI" mARTIN- sam mu wymyśliłem xywkę). Oni nawet śpiewać nie umieją, wszystko się miksuje maskuje fałsze śpiewaka i wychodzi cud, miód i orzeszki. Niech by się taki rIKI zmierzył na głosy z Freddiem czy choćby z Rogerem (Taylorem-perkusistą QUEENu). Chłopczyk szans by nie miał. Dostał by lizaka i kopa w rzyć. Jeszcze jedno apropos Freddiego ON ŻYJE ...w naszych sercach na zawsze, nigdy go nie zapomnę. Po drugie utwory zajeżdżają komerchą jak stąd do Hong Kongu, są robione pod publiczkę na jedno kopyto (to nie żadna aluzja do Q'nia poprostu wszystko tak jakoś samo wychodzi). I finito to wystarczy. Marna jakość muzyczna a w dodatku komercha, to dyskwalifikuje dla mnie każdy gatunek muzyki. Kończę wstydu oszczędzę wam waszmościowie i wam pięknym damom. Art ten miał być w założeniach całkiem innym.
Wyszło tak jak widzicie
dobrze to czy źle sami ocenicie
i zniewagi które stworzycie
na imajla ślijcie:
Mumin@poczta.onet.pl
P.S. Nawet nie czuje kiedy rymuje
P.S.2 Konkurs: czy ktoś wie co znaczy dżyzgać, dżyzgaj itp. odmiany wyrazu. Tak? To pisz do AM. Dla zwyciężcy zapas zatrutego arszeniku na cały rok, drugie miejsce wyjazd do Grecji na koszt własny. Sponsorami konkursu są browary piwa bezalkoholowego Anonimowy Astmatyk.
P.S.3 Podziękowania dla pana Wiesia za utoczenie jedynie 100 ml krwi i wybicie jedynie trzonowców.
P.S.4 W tekście występują różnego rzodzajy cycaty...cycataty...tatycacy oh sit(o) zdenerwowowałem siem.
P.S.5 No to cześ kup se fiata 126.
P.S.6 Podczas pisania słuchałem:
QUEEN: Headlong
Don't stop me now
I can't live with you
I'm going slightly mad
Innuendo
Ride the wild wind
The hitman
The show must go on
These are the days of our lives
Bicycle race
Dead on time
Dreamer's ball
Fat bottomed girl
Fun it
If you can't beat them
I was born to love you
Let me live
Made in heaven
Mother love
Too much love will kill you
P.S.7 Sprawa do Q'nia: kiedyś pisałeś coś do CDA, nie pamiętam co, zresztą mniejsza o to, chodzi mi o muzykę jaką słuchałeś podcza pisania. Napisałeś cytuję: "Queen-Bohemian rapsody:)". A teraz pytanie: co ma znaczyć ta uśmiechnięta morda? Jeśli pogardę dla tego utworu to proszę jakoś się wytłumaczyć dlaczego. A tak poza tym tytuł brzmi "Bohemian rHapsody", tam jest jeszcze H, następnym razem uprzejmie proszę dowiadywać się dokładnych tytułów. Czekam na odpowiedź.
Z poważaniem:
M u m i n
{Hmmm... Widzę że Kolega jest totalny maniak
Queenu? Masz akurat szczęście, bo podczas dzisiejszej sesji czytania artów na
mojej skromnej (bo 3godzinnej playliście znajduje się SAMIUTKI Queen. I ani mi
się śni go krytykować - gdyż utwory takie jak Bohemian rHapsody (pierwsze
widzę, dotychczas spotykałem tylko w normalnej wersji), Too much love will
kill you, czy choćby We will rock you uważam za absolutną klasykę i arcydzieła.
Qn`ik (np. Let me live:)